Paul Kennedy sugerował wówczas, że USA, które znajdowały się wtedy w środku boomu wydatków na obronność, mogą zmierzać w kierunku imperialnego rozciągnięcia.

Wiele uwag, które Paul Kennedy zrobił w ostatnim rozdziale swojej słynnej książki pt.: „Mocarstwa świata. Narodziny - Rozkwit - Upadek. Przemiany gospodarcze i konflikty zbrojne w latach 1500-2000” wydają się przenikliwe. Oto niektóre z nich:

Związek Radziecki był w opinii Kennedy’ego o wiele bardziej „rozciągniętym” mocarstwem niż USA. Sprawdziło się.

Globalny ciężar aktywności gospodarczej przeniesie się do Azji, a Chiny staną się jedną z największych gospodarek świata. To również się sprawdziło.

USA będą kontynuowały politykę pogłębiania deficytów fiskalnych, a miejsca pracy dla robotników będą znikały, wraz ze zmniejszaniem się relatywnej siły gospodarczej USA. Sprawdziło się.

Paul Kennedy, profesor z Yale University, był także przekonany, że amerykańskie wydatki na obronność będą coraz większym obciążeniem dla budżetu USA. Napisał:
“Mocarstwa w stanie relatywnego zaniku instynktownie odpowiadają na to, zwiększając wydatki na bezpieczeństwo i zmniejszając tym samym zasoby przeznaczone na inwestycje”. To się akurat nie sprawdziło. Odkąd Kennedy opublikował swoją książkę w 1987 roku, udział wydatków na cele wojskowe w amerykańskim PKB spadł z 6,1 proc. do 3,3 proc.

Suma przeznaczana na wydatki wojskowe w 2015 roku jest taka sama jak 1987 roku, a spadający udział wydatków wojskowych w relacji do PKB to zasługa wzrostu gospodarczego. Wciąż jednak wydatki na wojsko nie wzrosły. Po części dlatego, że ZSRR się załamał, a zimna wojna dobiegła końca. Wydatki na wojsko wręcz spadały nie tylko w USA, ale na całym świecie.

Jak widać na wykresie, wydatki na wojsko zaczęły spadać po koniec lat 90. XX wieku, a potem silnie wzrosły na początku nowego wieku. Po części dlatego, że USA, które wydają najwięcej na wojsko na świecie, zaangażowały się w wojny w Afganistanie i Iraku. Po części również dlatego, że wiele pozimnowojennych konfliktów wybuchło ponownie na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Na poniższym wykresie widać, że największe wydatki na wojsko w przypadku PKB dotyczyły krajów, które były zaangażowane w te konflikty.

Ale globalne wydatki na wojsko w pierwszej dekadzie XXI wieku wzrosły również dlatego, że umożliwiał to silny wzorst gospodarczy poza USA, dzięki czemu zwiększenie budżetów wojskowych nie obciążało tak bardzo gospodarek. Wymownym przykładem są tutaj Chiny, gdzie wydatki na wojsko wzrosły 10-krotnie (w , gdy w tym samym czasie (lata 1989-2015) spadł udział wydatków na wojsko w PKB Państwa Środka (z 2,5 proc. w 1989 do 1,9 proc. w 2015 roku). Dzięki temu Chiny stały się drugim państwem na świecie, które ma najwyższe wydatki na wojsko (dwa razy większe niż Arabia Saudyjska).

Jest to zgodne z koncepcją Paula Kennedy’ego na temat wzrostu i upadku imperiów. Kraje z szybko rosnącymi gospodarkami – w tym przypadku głównie Chiny i Indie – wyrównują poziom wobec mocarstw. Wciąż pozostają daleko w tyle. Indie szukają w USA sojusznika, a Chiny nie mają globalnych ambicji militarnych takich, jak miał Związek Radziecki. Niemniej łatwo sobie wyobrazić, że USA zwiększa wydatki na wojsko względem PKB wraz ze wraz ze wzrostem zagrożeń dla bezpieczeństwa na świecie. A te rosną szybciej niż PKB.

Wydatki na wojsko nie są rzeczą niekorzystną – jeśli chodzi o obszar gospodarki. USA same wytwarzają swoją broń, zatem większe wydatki w tym obszarze mogą stymulować gospodarkę. Choć niektórzy ekonomiści uważają, że ten pozytywny efekt zanika, jeśli zakupów dokonuje się za pożyczone pieniądze. Istnieje jednak długa historia krajów, gdzie wydatki na wojsko i badania przełożyły się na pozytywne efekty w gospodarce. A co więcej, czasami zwiększanie wydatków na obronność jest kluczowe, aby móc… się obronić.

Wciąż jednak zaznaczona przez Kennedy’ego opozycja „bezpieczeństwo” kontra „inwestycje” może być w pewnym momencie prawdziwa. Czy USA znajdują się właśnie w takim momencie? Prawdopodobnie jeszcze nie. Ale nie widzę żadnego powodu, dla którego USA miałyby być zawsze odporne na zjawisko nadmiernego imperialnego rozciągnięcia.

>>> Czytaj też: Jak zrozumieć działania USA? Oto anatomia amerykańskiego imperium