Brok zwrócił uwagę, że prestiż prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana opiera się w znacznej mierze na sukcesach gospodarczych jego kraju, które są uzależnione od współpracy z UE, w tym od dostępu do unijnego rynku wewnętrznego i inwestycji z Unii.

"UE musi bardziej uwypuklić tę zależność" - powiedział Brok. "Swoim postępowaniem Erdogan nie tylko narusza demokrację, lecz szkodzi także własnym interesom" - podkreślił niemiecki eurodeputowany kierujący komisją spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego.

Brok zauważył, że nie sądzi, aby Turcja była nadal państwem praworządnym. Decyzja o wprowadzeniu stanu wyjątkowego jako odpowiedź na zagrożenie może być co prawda uznana za uzasadnioną, o czym świadczy przypadek Francji, jednak decydujące jest to, jak wykorzystuje się tę sytuację - tłumaczył europoseł.

"Fakt, że już w kilka godzin po puczu istnieje lista z nazwiskami blisko 3 tys. sędziów i prokuratorów, którzy zostali zwolnieni, oraz zakaz wolności słowa i grożenie dziennikarzom świadczą o tym, że Turcja zmierza w złym kierunku i oddala się od Europy" - ocenił Brok.