statystyki

PO złożyła projekt ustawy reprywatyzacyjnej i apeluje do PiS o poparcie (opis)

2 września 2016, 17:15 | Aktualizacja: 02.09.2016, 18:52
Źródło:PAP
Koniec z handlem roszczeniami i tym samym zniwelowanie skutków tzw. dekretu Bieruta - założenie projektu ustawy reprywatyzacyjnej, który PO złożyła w piątek w Sejmie. Politycy PO zaapelowali do PiS o poparcie projektu. To test na wiarygodność PiS - mówi Andrzej Halicki (PO).

Reklama

Reklama

Propozycja PO, to projekt ustawy "o uregulowaniu praw do nieruchomości na terenie miasta stołecznego Warszawy". "To jest projekt, który w sposób całościowy, kompleksowy i ostateczny rozwiąże problem reprywatyzacji w Warszawie, gruntów, nieruchomości warszawskich" - powiedział na piątkowej konferencji prasowej szef klubu PO Sławomir Neumann.

"To jest element, który PO chce dokończyć, położyć na stół i poprosić inne klubu parlamentarne, inne środowiska także władze Warszawy i te wszystkie stowarzyszenia, które zaangażowane są w reprywatyzację, do pracy nad tą ustawą, bo chcemy tę sprawę rozwiązać w sposób transparentny i jasny. To jest jeden z elementów naszej propozycji" - zaznaczył przewodniczący klubu PO.

Przypomniał, że stołeczny ratusz ma w planach zlecenie zewnętrznego audytu całego procesu reprywatyzacji w mieście, a Rada Warszawy - powołać komisję doraźną, która zbada nieprawidłowości przy zwrocie stołecznych nieruchomości.

Radni PO złożyli wniosek, by rada stolicy zajęła się powołaniem komisji ds reprywatyzacji na czwartkowej, nadzwyczajnej sesji. Przeciwko tej propozycji opowiadali się w debacie radni PiS. Ostatecznie jednak punktu tego nie wprowadzono do porządku obrad, bo zabrakło do tego koniecznej liczby głosów. Szef klubu radnych PO Jarosław Szostakowski zapowiedział, że Platforma będzie zabiegać o to, żeby komisja ds reprywatyzacji jednak została powołana.

Związany z Warszawą poseł PO Marcin Kierwiński podkreślił na piątkowej konferencji, że projekt ustawy ma zamknąć "handel roszczeniami" i "zniwelować skutki tzw. dekretu Bieruta". "O odszkodowania bądź zwroty (za przejęte po wojnie nieruchomości - PAP) ubiegać się będą mogli tylko prawowici właściciele, bądź spadkobiercy tych prawowitych właścicieli. Nie będzie już kwestii obrotu roszczeniami, pozyskiwania tych roszczeń" - powiedział polityk PO.

Projekt nie przewiduje zwrotu kamienic z lokatorami. "W tych przypadkach będziemy chcieli wypłacać odszkodowanie, ale odszkodowanie według faktycznej wartości danej nieruchomości z 1945 roku. Co to w praktyce oznacza? Nie będzie takiej sytuacji, że zwrócona zostanie kamienica, którą Miasto Stołeczne Warszawa odbudowało w ostatnich latach. Jeżeli nie było kamienicy w 1945 roku, to odszkodowanie dotyczyć będzie tylko wartości gruntu, jak on faktycznie wyglądał" - mówił Kierwiński.

Kolejnym założeniem projektu PO jest ustalenie rocznego terminu na "ujawnienie się wszystkich roszczeń jeszcze nie zgłoszonych". "Po roku będziemy mieli pełną ewidencję, ostateczną, roszczeń warszawskich, roszczeń dekretowych, i po tym roku będziemy z pełną odpowiedzialnością mogli powiedzieć, że okres zgłaszania roszczeń po prostu dobiegł końca" - powiedział Kierwiński. "Zakładamy, że spłata odszkodowań wynikających z dekretu Bieruta maksymalnie odbywać się będzie w ciągu 10 lat" - dodał poseł PO.

Zaznaczył również, że "zwroty i odszkodowania nie będą dotyczyć tych osób, które już uzyskały odszkodowania na podstawie umów międzynarodowych w latach 50., 60. i 70.". Nawiązał w ten sposób do sprawy kontrowersyjnego zwrotu działki obok Pałacu Kultury i Nauki, pod dawnym adresem Chmielna 70. Ratusz oddał ją w 2012 r. w prywatne ręce - osób, które nabyły roszczenia od spadkobierców - mimo że wcześniej b. współwłaścicielowi nieruchomości, obywatelowi Danii, przyznano za nią odszkodowanie na podstawie umowy międzynarodowej.

Przewidywany koszt projektu to minimum 4 mld złotych, rozłożone na 10 lat. Kierwiński zastrzegł, że ostateczne koszty będą znane po roku, kiedy to ewentualni spadkobiercy będą mieli czas na zgłoszenie swych roszczeń.

Według lidera mazowieckiej PO Andrzeja Halickiego, projekt jest oparty o propozycje ustawy reprywatyzacyjnej, którą Platforma przygotowała w 2008 roku. "Żałujemy, że niestety sytuacja, która była związana z kryzysem ekonomicznym, a równoczesnym uruchomieniem procedury uruchamiania roszczeń dla mienia pozostawionego na Wschodzie, na Kresach, czyli zadośćuczynienie Zabużanom (...) uniemożliwiła wprowadzenie tej ustawy w życie" - powiedział mazowiecki poseł PO.

Przypomniał ponadto, że uchwaloną w 2000 roku ustawę reprywatyzacyjną zawetował ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski. "Nie mielibyśmy dzisiaj tych problemów, gdyby nie ideologiczna postawa lewicy, nie mielibyśmy tych problemów, gdyby z pełną determinacją do załatwienia tych problemów przystąpiło także PiS wtedy, kiedy miało prezydenta Warszawy i mówię o tym z pełną odpowiedzialnością, dlatego, że dziś również PiS nie chce brać udziału w merytorycznych pracach komisji" - ocenił Halicki.

Lider mazowieckiej PO zwrócił się z apelem do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz innych stołecznych parlamentarzystów wszystkich sił politycznych, by ponad podziałami rozwiązać problem reprywatyzacji. "By nie wprowadzać chaosu i anarchii i w mętnej wodzie nie ułatwiać pracy tym cwaniakom, którzy na braku tej ustawy żerują" - zaznaczył poseł PO.

"Jeszcze raz: apel do PiS. Dziś jest test na waszą wiarygodność - albo załatwiamy ten problem w Warszawie zgodnie, wspólnie i bez emocji politycznych, albo niestety intencja jest zupełnie inna (...) przedłużanie tego okresu +mętnej wody+" - dodał lider mazowieckiej Platformy.

Poseł Jacek Sasin powiedział w piątek dziennikarzom, PiS jest gotowe do prac nad przygotowanym przez PO projektem. Dodał, że projekt będzie analizowany m.in. podczas poniedziałkowego posiedzenia klubu PiS. Jednocześnie Sasin podkreślił, że od wielu tygodni pojawiają się doniesienia o nieprawidłowościach dotyczących reprywatyzacji w Warszawie.

"Zachodzi podejrzenie, że ten ruch ze strony PO (złożenie projektu dot. rozwiązania problemu reprywatyzacji) jest nieudolną próbą ratowania Hanny Gronkiewicz-Waltz i reputacji Platformy. Platforma w pełni odpowiada za to, co dzieje się w Warszawie. Od 10 lat Platforma nie widziała potrzeby, żeby takie rozwiązanie jak dzisiaj zaproponować" - powiedział Sasin.

Złożenie projektu ustawy reprywatyzacyjnej zapowiadała m.in. w zeszłym tygodniu prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Z nieoficjalnych informacji PAP ze źródeł w kierownictwie Platformy wynika, że projekt powstał jednak w klubie parlamentarnym PO, nie w stołecznym ratuszu.

W czwartek o reprywatyzacji ponad osiem godzin debatowała na nadzwyczajnej, zwołanej z inicjatywy Gronkiewicz-Waltz sesji, Rada Warszawy. Prezydent stolicy zapewniła, że chce wyjaśnienia spraw reprywatyzacyjnych. Zdaniem PiS i aktywistów miejskich, to Gronkiewicz-Waltz ponosi odpowiedzialność za nieprawidłowości i powinna ustąpić z funkcji prezydenta stolicy. Posiedzenie rady miast miało burzliwy przebieg, wystąpieniom towarzyszyły często okrzyki zgromadzonych na sesji przedstawicieli m.in. inicjatyw miejskich.

Odnosząc się do czwartkowych obrad rady stolicy, Neumann ocenił że był to m.in. „pokaz chamstwa i agresji”. „Rozumiem emocje, które mogą w warszawiakach być, ale tam były emocje polityczne i agresja polityczna kierowana przeciwko radnym Warszawy, przeciwko pani prezydent” – powiedział szef klubu PO.

Skrytykował stowarzyszenia mieszkańców i lokatorów za odmowę udziału w komisji ds. reprywatyzacji. „To jest pytanie o intencje Jana Śpiewaka i jego stowarzyszenia (Miasto Jest Nasze – PAP), o szczerość intencji Piotra Ikonowicza i jego stowarzyszenia (Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej). Jeżeli zaproszenie jest kierowane wprost do nich o współpracę i wyjaśnianie, jeżeli mają wiedzę i chcą to rzeczywiście robić, a ich odpowiedzią jest krzyk, atak i żądanie dymisji, to dla mnie jest to jednoznaczna akcja polityczna” – ocenił.

Neumann podkreślił, że jest zadowolony z faktu, iż Gronkiewicz-Waltz „chce otwarcie wyjaśniać kwestie reprywatyzacji, nie ma nic do ukrycia i staje przez kamerami, także przed mieszkańcami Warszawy”.

Nadzwyczajna sesja rady miasta była pokłosiem sprawy działki obok Pałacu Kultury i Nauki, pod dawnym adresem Chmielna 70. Miasto zwróciło ją w 2012 r. w prywatne ręce - osób, które nabyły roszczenia od spadkobierców - mimo że wcześniej b. współwłaścicielowi nieruchomości, obywatelowi Danii, przyznano za nią odszkodowanie na podstawie umowy międzynarodowej.(PAP)

Reklama

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze