„Udaliśmy się na miejsce, ale jest tam zwykły pięciopiętrowy blok mieszkalny. Nie powiewa nad nim flaga Korei Północnej. Mieszkańcy nic o ambasadzie nie wiedzą i nie widzieli nic, co mogłoby przypominać otwarcie ambasady" - opisał historię poszukiwania północnokoreańskiej ambasady w Mińsku portal tut.by.

O możliwości otwarcia placówki Korei Północnej w Mińsku poinformowało w poniedziałek po rozmowach z dyplomatami z Pjongjangu białoruskie MSZ. W środę oficjalna północnokoreańska agencja prasowa KCNA opisała otwarcie placówki.

„Ceremonia otwarcia odbyła się w poniedziałek. Na zaproszenie strony koreańskiej byli na niej obecni przedstawiciele białoruskiego rządu, partii politycznych, parlamentu i społeczeństwa” – cytuje depeszę KCNA portal tut.by. Dyplomata z Pjongjangu miał zapewnić, że otwarcie placówki „doprowadzi do intensyfikacji relacji dwustronnych we wszystkich dziedzinach”.

Białoruskie MSZ odmówiło komentarza, odsyłając autorów śledztwa dziennikarskiego do oficjalnej listy placówek dyplomatycznych. Ambasady Korei Północnej na niej jednak nie ma. Dziennikarze znaleźli dane rzekomej placówki w internecie i udali się pod wskazany adres, jednak na miejscu czekało ich rozczarowanie – zamknięte drzwi prywatnego mieszkania.

Chociaż jak dotąd nie udało się odnaleźć w Mińsku ambasady KRLD, jej otwarcie potwierdzili w rozmowie z portalem tut.by także dyplomaci z północnokoreańskiej placówki w Moskwie. (PAP)