To spowodowało, że w połowie roku różnica między średnią ceną ofertową i transakcyjną skurczyła się w skali kraju do 3,7 proc. Rok temu było to 5,2 proc. Kupujący nie mogli więc liczyć na wynegocjowanie zniżek.

Stabilizacja cen ofertowych to efekt rekordowej liczby budowanych mieszkań. Ceny transakcyjne idą do góry z dwóch powodów. Po pierwsze deweloperzy nie są skłonni do dużych upustów z powodu rosnących kosztów wykonawstwa. W przeciwieństwie do innych typów budownictwa, gdzie panuje kryzys, w mieszkaniówce wykonawcy mają bardzo dużo pracy i tam, gdzie mogą, żądają wyższego wynagrodzenia. Do tego kupujący coraz częściej decydują się na zamówienie u dewelopera wykończenia lokalu, co podbija ostateczną cenę.

– We Wrocławiu to bardzo silnie zjawisko – wskazuje Marlena Joks, prezes Dolnośląskiego Stowarzyszenia Pośredników i Zarządców Nieruchomości. W tym mieście w II kw. średnia cena ofertowa i transakcyjna były niemal równe.

Budowlanym rekordom sprzyjają m.in. niskie stopy procentowe. Przyciągają one na rynek mieszkaniowy osoby, które zamiast na lokatach bankowych zysku szukają na rynku najmu.ⒸⓅ