Ukraina toczy wojnę z Rosją. Czy na bazie doświadczeń z państwem rosyjskim sądzi pani, że jest jeszcze jakakolwiek przyszłość dla relacji ukraińsko-rosyjskich? Czy Rosjanie w przyszłości dołączą do grupy narodów, z którymi chcemy się spotykać?

Rosjanie to naród zastraszony. Jest car, który rządzi wszystkim, i nikt nie śmie się mu przeciwstawiać. Zmieni się to dopiero wtedy, gdy Rosjanie otworzą się na świat. Gdy przestaną myśleć tylko o sobie. Takich ludzi poddanych terrorowi jest w Rosji ponad 90 proc. Tylko 1 proc. Rosjan się nie boi. Tymczasem to oni cierpią najbardziej. Ten jeden procent to są więźniowie polityczni. Rosja jest pięknym państwem, a przeciętny Rosjanin to dobry, prosty człowiek. Nie ma złych narodów. Są tylko źli ludzie. Jednak trzeba pamiętać, że Putin nie jest wieczny. Kiedyś to się skończy i wtedy – mam nadzieję – nastąpią realne zmiany w Rosji. W Rosji ludzie po prostu nie odczuwają wojny w żaden sposób. Z telewizji płyną sprzeczne przekazy: że wygrywają na każdym froncie. Że niby ich nigdzie nie ma. Że nikt po ich stronie nie ginie.

Z punktu widzenia Rosjanina on w tych wojnach oddaje życie za sprawę.

Raczej musi wykonać rozkaz. Bo zamordują go na miejscu. Do Rosji wraca mnóstwo tego, co określa się mianem ładunku 200. Ciał żołnierzy, których matki muszą pochować po cichu. Mimo nienawiści do tego systemu strach i terror są silniejsze.

Putinowi bardzo zależy na tym, żeby pokazywać, że Rosja jest silnym, sprawnym i efektywnym państwem.

Trudno powiedzieć, czy to państwo jest silne, czy może to tylko fasada. Teraz Rosja to wielkie imperium. Imperium nie dba o życie jednostki. Nie zastanawia się – tak jak to się dzieje w demokratycznym państwie – czy tego konkretnego człowieka wysyłać na wojnę i jakie to będzie mieć dla niego skutki. Dla Putina życie ludzkie nie ma wartości.

>>> Czytaj też: Plan Marshalla dla Ukrainy? Kijów może sam rozruszać gospodarkę

Może Putin boi się tego, że staje się słabszy, i z tego wynika jego agresja?

Dokładnie tak. Państwo Putina opiera się na strachu. Spójrzcie, jakie w Rosji są przyjmowane ustawy (jeśli to w ogóle można nazwać ustawami). One dają wojsku prawo do tego, by strzelać do zwykłych ludzi. Tych, którzy protestują. Były nawet początkowo pomysły, by strzelać także do kobiet w ciąży, młodzieży i dzieci. Te artykuły zostały potem wycięte. Jednak sam fakt, że w taki sposób przyjmuje się ustawy, świadczy o tym, że reżim Putina opiera się tylko i wyłącznie na strachu.

Miała pani poczucie, że spędzi w łagrze wiele lat?

Ja byłam przekonana, że na pewno nie będę siedzieć żadnych 20 lat w łagrze. Wiedziałam, że wrócę. Pytanie było tylko: czy żywa. Najważniejsze było dla mnie to, żeby nie zostawać w Rosji.

Wróciła pani, ale nadal w rękach Rosjan pozostaje wielu Ukraińców...

Nadal wiele osób przebywa w rosyjskich więzieniach. Uwolnienie tych ludzi jest teraz dla mnie najważniejszym wyzwaniem. Jednak wiem również, jak wiele jest przeszkód na ich drodze do wolności. Co z kolei powoduje mój ogromny ból. Jednak walczę. Robię wszystko, co w mojej mocy. Mówię o tym i nagłaśniam tę sprawę na wszystkich forach międzynarodowych. Prowadzę globalną akcję, która ma przypomnieć o wszystkich zakładnikach Kremla.

Cały wywiad przeczytasz w weekendowym wydaniu Magazynu Dziennika Gazety Prawnej lub w wersji elektronicznej