W dotychczas obowiązującej ustawie kwota wolna jest sztywno określona i nie była zmieniana od 2009 r.

– Nowelizacja będzie przewidywała, że we wrześniu minister finansów będzie dokonywał przeglądu i będzie mógł wnieść projekt ustawy podwyższającej kwotę wolną, jeśli wzrośnie minimum egzystencji – podkreśla wiceminister finansów Leszek Skiba. To zmiana, której wprowadzenie jest niezbędne ze względu na zeszłoroczne orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. Sędziowie uznali, że kwota jest za niska i powinna odpowiadać co najmniej minimum egzystencji.

<span class=autor1>Podatki</span>

Podatki

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Drugie istotne założenie zmian podatkowych proponowanych przez rząd to wprowadzenie mechanizmu stałej waloryzacji. Resort finansów zastanawiał się nad wprowadzeniem automatycznego mechanizmu waloryzacji, np. podnoszenia kwoty na podstawie informacji Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych, który wylicza minimum egzystencji. Jednak uznano, że takie rozwiązanie może zostać uznane za niekonstytucyjne. Dlatego decyzja, czy kwota powinna być waloryzowana, czy nie, pozostanie w rękach ministra finansów.

Zmiany teraz...

Nowe zasady dotyczące kwoty wolnej zostały przygotowane w błyskawicznym tempie. Decyzja o tym, że może zostać ona zmieniona, zapadła tydzień temu, a szczegóły zostały wypracowane z marszu. Ekspresowe tempo prac ma zostać utrzymane także przy legislacji. Do środy, czyli ostatniego dnia listopada, poprawkę musi przyjąć Senat i odesłać ją do Sejmu, a ten – ją zaakceptować. Potem ustawę powinien podpisać prezydent, a rząd – ogłosić w Dzienniku Ustaw. Jeśli nastąpi chociaż jednodniowy poślizg, to ustawa może wylądować w Trybunale Konstytucyjnym, który stwierdził niegdyś, że w przypadku rozwiązań podatkowych powinno być zachowane miesięczne vacatio legis.

To dotyczy projektów, które wprowadzają niekorzystne zmiany dla podatników, a ta ustawa zabiera części z nich prawo do korzystania z kwoty wolnej. Dla PiS zmiana kwoty wolnej to możliwość pochwalenia się realizacją – przynajmniej w części – kolejnego wyborczego postulatu. Jednak spora grupa wyborców będzie czuła się rozczarowana, bo w kampanii PiS mówił o podwyżce kwoty wolnej do 8 tys. zł dla każdego.

Rząd musi jednak uważać na finanse, bo przyszłoroczny budżet jest napięty. – To wynika z niemożności liczenia na dochody jednorazowe, które były w tym roku z aukcji LTE czy dużego zysku NBP, a także z chęci zapewnienia przez rząd wydatków inwestycyjnych, zarówno na poziomie budżetu centralnego, jak i samorządów – zauważa Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole.

...zyski wiosną...

To był także zapewne silny argument co do utrzymania obecnego systemu zaliczek. Nadal będą one pomniejszane tak, jakby wszystkich obowiązywała obecna kwota wolna. Ma to zapewnić stabilność systemu. Podatnicy dopiero w rozliczeniu rocznym mają sobie odliczać należną kwotę wolną albo dopłacać podatek zbytnio pomniejszony przez pracodawcę w trakcie roku (dotyczyć to będzie wszystkich wpadających w drugi próg, czyli z dochodami powyżej 85,5 tys. zł rocznie). Tak więc skutkami finansowymi wprowadzonej zmiany rząd będzie musiał się martwić dopiero w budżecie na 2018 r. A mają one wynieść ok. 1 mld zł – o tyle mniej pieniędzy wpłynie do państwowej kasy w 2017 r.

Na pewno to rozwiązanie wpisuje się w trend, o którym politycy PiS wspominali od dawna – to znaczy zwiększenia progresji podatkowej i zmniejszenia nierówności dochodowych. – Choć ten wpływ będzie nieporównanie mniejszy niż w przypadku działania 500 plus. Osoby o najniższych dochodach skorzystają na kwocie wolnej nieco ponad 600 zł rocznie, podczas gdy w przypadku świadczenia to kwoty przekraczające często 10 tys. zł rocznie – zauważa Jakub Borowski.

...czy dla najbogatszych też?

Eksperci podatkowi zwracają uwagę, że wprowadzenie formuły, w której oprócz funkcjonującej cały czas skali podatkowej (dwie stawki 18 i 32 proc.) powstanie nowa specjalna skala dla kwoty wolnej, będzie komplikować system. – Ustalenie ruchomej kwoty wolnej od podatku, uzależnionej od dochodów, na pewno pogłębi skomplikowanie systemu podatkowego, który już teraz jest nieprzejrzysty. Może powstać wątpliwość, jak na kwotę wolną od opodatkowania będzie wpływać możliwość wspólnego rozliczania małżonków. Wszystkie wątpliwości powinny zostać rozwiane szybko, ponieważ czasu do końca roku jest bardzo mało – mówi Arkadiusz Łagowski, doradca podatkowy w Grant Thornton.

Grzegorz Grochowina, menedżer w zespole ds. PIT w firmie doradczej KPMG, dodaje, że autorzy projektu powinni położyć duży nacisk na wypracowanie mechanizmu kalkulowania kwoty wolnej. – Nie jest problemem ustalenie kwoty wolnej na takim, a nie innym poziomie, nie są problemem progi. Kłopot to sposób prowadzenia rozliczenia kwot, zwłaszcza w przedziałach dochodów, gdzie ma się ona płynnie zmieniać. Musi być jasny i czytelny mechanizm kalkulowania kwot. Jeśli będzie nieczytelny, to zamiast wsparcia podatnik dostanie obciążenie w postaci trudniejszego rozliczania podatków – mówi Grochowina. Jego zdaniem mechanizm, w którym rozliczanie kwoty wolnej następowałoby dopiero przy rozliczeniu rocznym podatków, może co do zasady oznaczać większy ciężar nakładany na podatników. Do tej pory bowiem było tak, że dążono do maksymalnego uproszczenia rozliczenia. To, co istotne, to fakt, że rząd komplikuje system w momencie, gdy myśli jednocześnie o jego zasadniczym uproszczeniu, co miało być dokonane przez wprowadzenie podatku
jednolitego. – Prace nad nim są nadal prowadzone i czekamy na ich rezultaty – zastrzega wiceminister Skiba.

Ale nagły zwrot w sprawie kwoty wolnej może sugerować, że rząd jest coraz bliżej podjęcia decyzji o odłożeniu prac nad zupełnie nowym systemem. Pomysł na kwotę wolną może zwiastować, że zamiast konsolidować składki i podatki, kolejnym krokiem będzie wprowadzenie dodatkowego progu w podatku PIT, który odpowiadałby pułapowi trzydziestokrotności – czyli limitu 30 przeciętnych pensji, po którym przestaje się opłacać składkę emerytalną i rentową.