Bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ) na świecie spadły w 2017 r. o 23 proc., wynika z dorocznego World Investment Report opublikowanego przez UNCTAD. W krajach rozwiniętych i znajdujących się w fazie transformacji tąpnięcie było znaczące, podczas gdy w gospodarkach rozwijających się wzrost był bliski zeru.

Globalne BIZ spadły w ubiegłym roku do 1,43 bln dol., co kontrastowało ze wzrostem PKB i handlu. Na spadek łącznego wyniku złożyła się mniejsza o 22 proc. wartość międzynarodowych fuzji i przejęć (694 mld dol. wobec 887 mld dol. w 2016 r.) oraz aż o 14 proc. niższa wartość (720 mld dol.) ogłoszonych projektów inwestycji od podstaw (ang. greenfield).

*BIZ do krajów rozwijających się utrzymały się na stabilnym poziomie 671 mld dolarów, ale to oznacza, że nie odrobiły 10-proc. spadku z 2016 r.
*Inwestycje do gospodarek w fazie transformacji spadły o 27 proc., do 47 mld dolarów. To najniższy poziom od 2005 r.
*Inwestycje do Afryki nadal się kurczyły – wyniosły 476 mld dolarów, o 21 proc. mniej niż rok wcześniej.
*Azja odzyskała pozycję największego odbiorcy BIZ na świecie. W 2017 r. napłynęło tam 476 mld dolarów.
*BIZ do Ameryki Łacińskiej i Karaibów urosły o 8 proc., do 151 mld dolarów – wzrost zanotowały po raz pierwszy od sześciu lat, ale napływ jest wciąż poniżej rekordowego 2011 r.
*Do krajów najmniej rozwiniętych popłynęło o 17 proc. mniej inwestycji zagranicznych (26 mld dolarów).
*BIZ do krajów rozwiniętych zanurkowały o 37 proc., do 712 mld dolarów.

Zmiana w grupie liderów

USA utrzymały w 2017 r. pierwsze miejsce wśród krajów, do których napływa najwięcej inwestycji zagranicznych. Drugą pozycję zajęły Chiny zdecydowanie dyskredytując Wielką Brytanię, która w ogóle wypadła z pierwszej dwudziestki. Trzecie miejsce po 2017 r. należy do Hongkongu.

Gwałtowny spadek inwestycji w Wielkiej Brytanii do 15 mld dolarów to, zdaniem ekspertów UNCTAD, efekt spadku megatransakcji – mniej było na całym świecie fuzji i przejęć, mniej zmian właścicielskich w międzynarodowych koncernach, które rok wcześniej znacząco podniosły poziom BIZ. Wartość fuzji i przejęć była o 29 proc. niższa. Tę zmianę mocno odczuły nawet USA, w których mimo utrzymania 1. miejsca napływ BIZ spadł o 182 mld dol.

Wielka Brytania zmieniła natomiast istotnie swoją pozycje rankingową wśród krajów, z których wypływa najwięcej BIZ – ze 158. na 4. miejsce. W czołówce tej listy utrzymały się USA, Japonia i Chiny.

Jak na tym tle wygląda Polska? W ubiegłym roku BIZ spadły u nas do 6,43 mld dolarów z 13,9 mld dol., a więc były o ponad połowę niższe. Pierwszy raz od 2013 roku znowu lepsi byli od nas Czesi, którzy pozyskali projekty za 7,4 mld dol. Zdecydowanie poprawiła się sytuacja na Węgrzech – w 2016 r. odpłynęło stamtąd 5,8 mld dol., w 2017 r. wpłynęło niemal 2,5 mld dolarów. Również Słowacja wyszła z minusa na plus pozyskując inwestycje warte niemal 2,3 mld dolarów. Łotwa miała prawie pięciokrotnie więcej BIZ niż rok wcześniej (721 mln dol.), a Litwa – dwukrotnie (596 mln dol.).

Polskie firmy zainwestowały za granicą 3,6 mld dol., podczas gdy w 2016 r. było to ponad 8 miliardów dolarów, a w 2015 r. 4,9 mld dolarów. To wciąż jednak najlepszy wynik wśród krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Daleko Polsce do Wielkiej Brytanii (99,6 mld dolarów inwestycji na innych rynkach), Niemiec (82,3 mld dolarów) czy Francji (58,1 mld dolarów). Lepsze w Unii Europejskiej były też Austria, Belgia, Dania, Irlandia, Luksemburg, Holandia, Hiszpania i Szwecja.

Szanse i zagrożenia

W tym roku eksperci UNCTAD przewidują delikatny wzrost BIZ na świecie – o 5 proc., do 1,5 bln dolarów, będzie to jednak wciąż poniżej średniej z ostatniej dekady.

*Inwestycje do Afryki mogą odbić o ok. 20 proc.,
*do Azji utrzymają się na poziomie z 2017 r.,
*do Ameryki Łacińskiej nieco spadną,
*do gospodarek przechodzących transformację wzrosną o 20 proc.,
*do krajów rozwiniętych urosną o 5-10 proc., do 770 milionów dolarów.
*w Europie zwiększą się o 15 proc.,
*w Ameryce Północnej o 5 proc.

Przepływom kapitału mogą zaszkodzić napięcia polityczne. UNCTAD zakłada, że międzynarodowe koncerny będą prawdopodobnie wstrzymywać się z inwestycjami do czasu stabilizacji klimatu. Komitet ds. inwestycji zagranicznych w USA, CFIUS, aktywniej niż kiedyś blokuje i zniechęca do przejęć amerykańskich firm. Komisja Europejska, Niemcy, Włochy i Wielka Brytania ogłosiły reformy kontroli inwestycji już w 2017 r. Reforma podatkowa w USA, która zachęca amerykańskie firmy do ściągnięcia kapitału z zagranicznych spółek (chodzi o ponad 3,2 bln dolarów), spowoduje spadek inwestycji z USA.

Nieco inny obraz daje na razie opublikowane w raporcie UNCTAD badanie przeprowadzone wśród szefów międzynarodowych korporacji. Prawie 80 proc. z nich planuje w tym roku zwiększenie inwestycji. 30 proc. z grupy osób, która uważa inwestycje w najbliższych trzech latach za wysoce prawdopodobne lub prawdopodobne stawia na kraje rozwinięte, a prawie 20 proc. – na rozwijające się gospodarki w Azji, Ameryce Łacińskiej i na Karaibach.

Strategiczne podejście

Wiele krajów kontynuuje politykę przyciągania BIZ. W ubiegłym roku w 65 krajach wprowadzono 126 rozwiązań, z których 84 z korzyścią dla inwestorów. Polegały na liberalizacji warunków wejścia w wiele branż (np. transport, energetyka, produkcja). Ułatwiały proces inwestycyjny przez upraszczanie procedur administracyjnych, zachęty i tworzenie specjalnych stref ekonomicznych.

Przybywa jednak krajów, które mają bardziej krytyczny stosunek do zagranicznych inwestycji. Ograniczenia wiążą się z obawami o bezpieczeństwo kraju i przejęcie przez obcy kapitał ziemi oraz zasobów naturalnych. Niektóre kraje zwiększyły nadzór przy zagranicznych przejęciach, szczególnie w przypadku dóbr strategicznych i firm technologicznych.

W ostatnich pięciu latach co najmniej 84 kraje – rozwinięte i rozwijające się, odpowiadające za ok. 90 proc. światowego PKB – przyjęły strategie rozwoju przemysłu. Polityki rozwojowe koncentrują się na zmniejszeniu bezrobocia i stymulowaniu wzrostu, dołączanie do globalnych łańcuchów dostaw czy industrializacji.

Coraz częściej, zwłaszcza w krajach rozwiniętych, rządy koncentrują się na czwartej rewolucji przemysłowej. Antonio Guterres, sekretarz generalny ONZ, uważa, że świat znajduje się w przededniu tej rewolucji, w której dzięki technologii produkcja jest lepsza, tańsza i szybsza niż kiedykolwiek wcześniej. To olbrzymia szansa dla rozwoju gospodarczego, możliwość przeskoczenia pewnych etapów rozwoju, dołączenia do globalnych łańcuchów wartości przez kraje rozwijające się za sprawą tańszego transportu i komunikacji oraz osiągnięcia pozycji światowego lidera w konkretnych sektorach przez gospodarki wschodzące.

Jednocześnie jednak jest to zagrożenie dla najmniej rozwiniętych krajów, które z powodu braku odpowiedniej infrastruktury czy dostępu do finansowania mogą stracić najwięcej. W świecie coraz bardziej zautomatyzowanej produkcji tania siła robocza staje się coraz mniej istotna. Tymczasem poprawienie warunków życia jest możliwe tylko wtedy, gdy powstają miejsca pracy, a te zależą od produkcji – pisze we wstępie do światowego raportu inwestycyjnego Antonio Guterres.

Autor: Małgorzata Grzegorczyk