Bąkiewicz: Liberalna demokracja spustoszyła społeczeństwo [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
2 lutego 2017, 20:30
Robert Bąkiewicz Fot. Maksymilian Rigamonti
Robert Bąkiewicz Fot. Maksymilian Rigamonti /Dziennik Gazeta Prawna
- Nie wiem, czy te 27 lat bycia Polski w systemie demoliberalnym nie spowodowało większego spustoszenia w społeczeństwie niż 50 lat komunizmu. Widzę to jako katolik, człowiek, któremu życie w grzechu przeszkadza - mówi w wywiadzie dla DGP Robert Bąkiewicz.

Kościół katolicki mówi „nie”. To zagrożenie dla rodziny, dla tradycyjnych wartości. Nie dlatego, że w ogóle taka postać istnieje, tylko ze względu na to, w jaki sposób jest przedstawiana. Tylko fajni, przyjemni goście, wrażliwi. Natomiast ich adwersarze to jakieś czarne charaktery. To jest inżynieria społeczna.

Nie rozumie pani, że wspieranie homoseksualizmu działa destrukcyjnie na rodzinę.

Wczoraj przeczytałem dokument brytyjskiego stowarzyszenia lekarzy, którzy proponują, by nie używać sformułowań: kobieta w ciąży, tylko człowiek w ciąży. Widziałem też badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii w przedziale wiekowym od 18 do 30 lat. Niecałe 50 proc. deklarowało się jako bi- lub homoseksualiści.

Nie, kiedyś pederaści nie byli odrzucani społecznie, wręcz przeciwnie, proponowano im pomoc.

To naukowe określenie. Zawsze tak mówiłem. Kiedyś pederastom proponowano leczenie.

Wykreślono ją z indeksu chorób poprzez demokratyczne głosowanie. Jeśli to nie choroba, to na pewno zboczenie, dewiacja, który szkodzi rodzinie.

Na nas ma wpływ to, co nas otacza. Kiedy moje dzieci jadą ze mną samochodem, to widzą reklamy, na których jest dwóch pederastów.

Są reklamy deprawujące ludzką seksualność, przecież na ulicach wiszą zdjęcia z półnagimi ludźmi.

I nie patrzę. Dzisiaj świat posługuje się wartościami materialnymi, seksualnymi.

Staram się. Wydaję mi się, że tego nie powinno być w przestrzeni publicznej. Nie wiem, czy te 27 lat bycia Polski w systemie demoliberalnym nie spowodowało większego spustoszenia w społeczeństwie niż 50 lat komunizmu. Widzę to jako katolik, człowiek, któremu życie w grzechu przeszkadza.

Nie, modlę się za innych, którzy żyją w grzechu.

To jest papież rzymskokatolicki. Ale przecież nie wszystkie poglądy, które wypowiada, są obowiązującą nauką Kościoła. Tradycja katolicka mówi o homoseksualizmie, że to grzech, że nie dostąpi się zbawienia, tylko wiecznego potępienia.

Dlaczego pani pyta?

Pani żartuje? Jako katolik jestem zobowiązany otoczyć modlitwą ludzi, którzy zbłądzili.

Hierarchia i relacje w duchowieństwie to jest oddzielna sprawa. Wiele środowisk katolickich, z którymi współpracujemy bądź współtworzymy, potępia takie zachowania. Zresztą wcześniej ich nie było. Chodziłem na religię, do Kościoła i żaden ksiądz nigdy nie zachowywał się niegodnie.

>>> Polecamy: Kanada kontra Trump. Nieoczekiwany problem z uchodźcami

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj