Informacje o ostrzeżeniu amerykańskiego wywiadu przekazał Bloomberg, powołując się na słowa europejskiego urzędnika. CIA miała zwrócić uwagę na możliwość przygotowywania przez Rosję działań hybrydowych w regionie – z zastrzeżeniem, że nie chodzi o regularną inwazję. Wśród potencjalnych zagrożeń wymieniono przede wszystkim sabotaż infrastruktury krytycznej oraz operacje pod fałszywą flagą.
CIA ostrzega przed rosyjskimi operacjami. Na celowniku Polska i państwa bałtyckie
Nie oznacza to jednak, że taki scenariusz jest przesądzony. Według informacji Bloomberga możliwe jest także, że Rosja jedynie buduje wrażenie, iż przygotowuje operację. Celem takiego działania mogłoby być wywołanie strachu i destabilizacja sytuacji w Europie.
Ostrzeżenie CIA pojawia się w czasie rosnącej presji ze strony Rosji na Łotwę, Estonię i Litwę. Kreml od dawna oskarża państwa o dyskryminowanie rosyjskojęzycznej części społeczeństwa oraz wspieranie Ukrainy. Odsetek osób rosyjskiego pochodzenia jest szczególnie wysoki na Łotwie i w Estonii. Etniczni Rosjanie stanowią tam około 25 proc. mieszkańców. Na Litwie jest to około 5 proc.
Moskwa zaczęła również wykorzystywać kwestię dronów jako element swojej narracji. Pod koniec czerwca Władimir Putin zapowiedział odwet wobec europejskich państw, jeśli ataki z użyciem bezzałogowców będą przeprowadzane z ich terytorium.
Wcześniej rosyjski wywiad oskarżyła Łotwę o udostępnianie baz ukraińskim operatorom dronów. Rosjanie twierdzili, że ukraiński personel miał znajdować się w pięciu miejscach – Ādaži, Sēlija, Lielvārde, Daugavpils i Jēkabpils.
Polska wzmacnia ochronę. Rosja może szykować się do ataku hybrydowego
W obliczu możliwego zagrożenia Polska, Łotwa i Estonia zwiększyły zabezpieczenia najważniejszych obiektów infrastruktury krytycznej. Szczególną uwagę zwrócono na elektrownie, zapory oraz infrastrukturę gazową. Według informacji wywiadowczych NATO Rosja może rozważać wykorzystanie dronów przypominających konstrukcje produkowane na Ukrainie.
W scenariuszach analizowanych przez zachodnie służby pojawia się także Białoruś. "The Wall Street Journal", powołując się na obecnych i byłych urzędników, informował, że Kreml naciska na Alaksandra Łukaszenkę w sprawie wykorzystania białoruskiego terytorium.
Nie oznacza to jednak koniecznie rozpoczęcia otwartej wojny. Jednym ze scenariuszy miałoby być otwarcie kolejnego kierunku działań przeciwko Ukrainie. Rosja może również chcieć wykorzystać Białoruś do prowadzenia operacji wymierzonych w państwa NATO.
"Zielone ludziki" w państwach bałtyckich? NATO obserwuje sytuację
Polska Agencja Wywiadu analizuje również możliwość destabilizacji państw bałtyckich z wykorzystaniem "zielonych ludzików". Chodzi o taktykę, którą Rosja zastosowała podczas zajęcia Krymu w 2014 roku.
Wówczas uzbrojeni żołnierze bez oznaczeń przejęli kontrolę nad strategicznymi obiektami na półwyspie. Rosja przez pewien czas zaprzeczała, że byli to rosyjscy wojskowi, choć później Władimir Putin przyznał, że rosyjskie siły uczestniczyły w operacji.
Rzecznik NATO pułkownik Martin O’Donnell zapewnił jednak, że NATO przygotowuje się na różne warianty rozwoju sytuacji. – NATO obserwuje sytuację i jest gotowe odstraszać oraz bronić się w razie potrzeby, co stale pokazujemy – oświadczył.
Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. W swojej pracy analizuje globalną geopolitykę, modernizację armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.
Bogate doświadczenie w mediach zdobywał krok po kroku. Pracę w zawodzie rozpoczynał w Polska Press, a następnie rozwijał warsztat jako copywriter, dziennikarz i wydawca w ogólnopolskich portalach Interia oraz Wirtualna Polska.
