Triumf Macrona i upadek lewicy. Ugrupowanie prezydenta z bezwzględną większością w parlamencie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 czerwca 2017, 08:16
Partia LREM prezydenta Francji Emmanuela Macrona wraz z koalicyjną partią MoDem zdecydowanie zwyciężyły w niedzielę w II turze wyborów parlamentarnych we Francji, zdobywając 355-360 miejsc w 577-osobowym Zgromadzeniu Narodowym, co daje im większość bezwzględną.

Taki prognozowany wynik podały dwa ośrodki sondażowe. Trzecia pracownia, Elabe, prognozuje wynik La Republique en Marche i MoDem w granicach 373-403 miejsca w izbie niższej.

Sukces wyborczy pozwala LREM i MoDem na sformowanie rządu, który będzie mógł wdrożyć reformy zapowiedziane w programie wyborczym Macrona, począwszy od reformy kodeksu pracy. Oznacza także odsunięcie od władzy tradycyjnych dużych partii na prawicy i lewicy, które do tej pory na przemian sprawowały władzę we Francji.

Premier Francji Edouard Philippe powiedział, że wyborcy dali w niedzielę wyraźną większość partii Macrona, ale jest on gotów pracować "ze wszystkimi ludźmi dobrej woli". Odnosząc się do różnorodności kandydatów wystawionych przez LREM, z których wielu stawia dopiero pierwsze kroki w polityce, premier oznajmił, że "stanowi to szansę dla Francji".

Zapewnił, że rząd, który w wyborach dostał tak wielkie poparcie obywateli, jest "pełen pokory i determinacji".

Według prognoz trzech ośrodków, centroprawicowi Republikanie i ich sojusznicy zdobyli 107-133 miejsca, co oznacza, że będą w izbie największym klubem opozycyjnym.

Lider Republikanów Francois Baroin oświadczył, że jego ugrupowanie będzie stanowiło główną siłę opozycyjną wobec rządu prezydenta Macrona. Ale dodał, że życzy mu "wszystkiego najlepszego", ponieważ chce, by Francja odniosła sukces.

Partia Socjalistyczna wraz z sojusznikami, która rządziła przez ostatnie pięć lat, zdobyła 30-49 miejsc - to najgorszy wynik w jej historii.

"Dziś wieczorem upadek Partii Socjalistycznej nie pozostawia żadnych wątpliwości. Prezydent Republiki ma pełnię władzy" - oznajmił przywódca francuskich socjalistów Jean-Christophe Cambadelis. Poinformował, że podaje się do dymisji i zaapelował, by jego ugrupowanie zasadniczo się zreformowało.

Ponadto do parlamentu weszła skrajnie lewicowa Francja Nieujarzmiona Jean-Luca Melenchona, która razem z komunistami zdobyła według prognoz 30 miejsc, oraz skrajnie prawicowy Front Narodowy, który może liczyć na 4 do 8 mandatów.

Wśród nowo wybranych posłów jest szefowa Frontu Narodowego Marine Le Pen, która dotąd zasiadała w Parlamencie Europejskim.

W ujęciu procentowym, według częściowych wyników podanych przez MSW, na LREM głosowało 42 proc. wyborców zaś na Republikanów 22 proc. Na Front Narodowy oddało głos 10 proc., na MoDem - 6,4 proc, na socjalistów 6 proc, zaś na Francję Nieujarzmioną - 3,4 proc.

Frekwencja była rekordowo niska i wyniosła 43,44 proc.

>>> Czytaj też: Do jakiej klasy społecznej należysz? Uważaj, możesz się poważnie mylić

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj