Zmierzch zakrzywionych telewizorów. Sprzedaż nurkuje, choć ceny są coraz niższe

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
24 lipca 2017, 06:13
Telewizory z zakrzywionym ekranem miały być rewolucją, która dostarczy widzom nowych, lepszych wrażeń przy oglądaniu. Tymczasem, jak pokazują najnowsze dane można mówić o chwilowej modzie, która tak jak przy technologii 3D już wkrótce przejdzie do lamusa.

Od czerwca 2015 r. do maja 2016 r. sprzedało się ich 97 tys. Od czerwca 2016 r. do maja 2017 r. – 95 tys. Zdaniem ekspertów w tym roku można oczekiwać o połowę niższej sprzedaży. Dowodem na to są najnowsze dane.

- Z każdym miesiącem popyt jest mniejszy. W styczniu tego roku sięgał jeszcze 12 tys. sztuk. W maju wynosił już tylko 6 tys. Dla porównania przed rokiem w tym samym czasie było to 16 tys. – komentuje Marek Maciejewski, dyrektor produktu na Europę w TCL

W dużej mierze za taką sytuację odpowiada firma , która wycofała się z promowania tej technologii. A była liderem rynku w tym segmencie z udziałami na poziomie ponad 90 proc. W ubiegłym roku trudno było kupić odbiornik tego koreańskiego producenta w wersji, która nie była zakrzywiona. Wszystkie modele Samsunga były oferowane w tej technologii. Dziś w sklepach są dostępne tylko na specjalne zamówienie. Jak zauważają eksperci, tą samą drogą poszła konkurencja, co oznacza, ze krzywych telewizorów trudno też szukać w marketach pod logo LG, czy Samsunga.

Pociągnęło to za sobą oczywiście gigantyczny spadek cen takich odbiorników, które zadebiutowały w 2014 r. W 2015 r., gdy były w powszechnej sprzedaży, ich średnia cena kształtowała się na poziomie 6 tys. zł. W 2016 r. wynosiła już 4,7 tys. zł., a w tym roku nie przekracza 3,6 tys. zł.

- Zakup zakrzywionego telewizora ma sens pod warunkiem, że kupujemy odbiornik o dużej przekątnej, czyli przynajmniej 65 cali. Do tego siedzimy w odległości nie większej niż 2 metry od niego. Tylko wówczas nie widzimy tzw. beczkowych zniekształceń obrazu – podpowiada Marek Maciejewski.

Tymczasem w Polsce nie sprzedają się jeszcze dobrze tak duże telewizory. Największym zainteresowaniem cieszą odbiorniki 32-calowe oraz te w przedziale 40-43 cali. Ich udział w całości rynku pod względem liczby sprzedanych sztuk sięga odpowiednio po 28 proc.

- Widać jednak zwiększający się popyt na duże telewizory. Te o wielkości 55 cali notują 50-proc. wzrost sprzedaży – dodaje Marek Maciejewski. Dlatego, jak uważa, nie jest wykluczone, że za parę lat technologia zakrzywionego ekranu może wrócić do łask.

Co w związku z tym teraz jest na topie? Według sprzedawców telewizory z Przyczyniła się do tego poprawa w dostępie do internetu w Polsce.

- W tym roku dużą popularnością cieszy się też, która pozwala wyświetlać obraz o dużej rozpiętości tonalnej, przez co widzimy detale zarówno w bardzo jasnych, jak i ciemnych obszarach. Klienci coraz częściej wybierają też telewizory większe z rozdzielczością i w tym kierunku podąża rynek. Obserwujemy również rozwój technologii , która poszerza paletę barw i poprawia jakość kolorów, również gdy patrzymy na ekran pod kątem – wymienia Tomek Wawszczyk, dyrektor działu zakupu w MediaMarktSaturn Polska. I dodaje, że w ciągu ostatnich miesięcy poszerzyła się liczba oferowanych telewizorów z matrycą OLED. Do marek LG i Panasonic, dołączyło Sony, a kolejne marki planują wprowadzić takie telewizory do oferty.

- Pod względem jakości obrazu jest to absolutnie technologia przyszłości, która jest już coraz bardziej przystępna cenowo – uważa Tomek Wawszczyk.

Eksperci dodają, że bardzo wyraźnym trendem jest zwracanie przez klientów uwagi na wygląd produktu, jego estetykę. Przekłada się to na większe zainteresowanie produktami lepiej zaprojektowanymi, pomimo zazwyczaj wyższej ceny.

- Estetyka przejawia się nie tylko w designie samego telewizora, który staje się coraz cieńszy i prawie przylega do ściany, ale również w możliwości podłączenia do niego innych urządzeń za pomocą jednego, niemal niewidocznego kabla. Łączy on telewizor z modułem One Connect, w którym są gniazda przyłączeniowe, np. HDMI, USB itp. – uzupełnia Tomek Wawszczyk.

>>> Czytaj też: Wyższe rachunki za prąd wkurzą każdego. Ale inaczej grozi nam prawdziwy blackout [OPINIA]

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: DGP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj