Szef rządu centroprawicy w tradycyjnym podsumowaniu jego działalności przed sierpniowymi wakacjami parlamentarnymi powiedział kategorycznie: "Nie będzie żadnego referendum!".

Była to odpowiedź Rajoya na podjętą tego samego dnia uchwałę reformującą regulamin Autonomicznego Parlamentu Katalonii. Umożliwiła ona proniepodległościowej większości deputowanych katalońskich z przewodniczącym Generalitat, rządu regionalnego, Carlesem Puigdemontem, niezwłoczne podpisanie ustawy o zwołaniu referendum na 1 października.

Rajoy krytykując katalońskich "niepodległościowców" oświadczył: "w ekspresowym tempie" dążą do zerwania więzów państwowych z Madrytem. I dodał: "odwołamy się do Trybunału Konstytucyjnego, nie będzie żadnego referendum".

Reklama

Stowarzyszenie przedsiębiorców Katalonii, CEOE, które obawia się następstw ewentualnej secesji Katalonii i osłabienia więzów z Unią Europejską dla jej gospodarki, nazwało w wydanym w piątek oświadczeniu działania ustawodawcze Generalitat przygotowujące referendum niepodległościowe "zamachem na państwo prawa".

Szef Generalitat Puigdemont, 55-letni były burmistrz Gerony i dziennikarz, w wywiadzie dla francuskiego dziennika "Le Figaro" powiedział w poniedziałek: "Nie istnieje władza wystarczająco silna, aby móc zamknąć jedno wielkie kolegium wyborcze, jakim stanie się 1 października Katalonia".

W swych działaniach przeciwko oddzieleniu się Katalonii od reszty państwa premier Rajoy może, zdaniem hiszpańskich mediów, liczyć na większość katalońskich przedsiębiorców.

Krytyczny stosunek do inicjatywy niepodległościowej wyrażają także dwie mniejszościowe w Katalonii, lecz wpływowe partie opozycyjne: socjaliści z katalońskiej organizacji PSOE i liberałowie zgrupowani w partii Ciudadanos.

W pierwszym, również uznanym za nielegalne przez rząd w Madrycie referendum katalońskim, które odbyło się 9 listopada 2014 roku, za niepodległością regionu głosowało 80,76 proc. spośród 2 250 000 uczestników (jedna trzecia uprawnionych do głosowania).

>>> Czytaj też: "Wojna dyplomacji i sankcji". Relacje USA z Rosją wchodzą w kolejny zakręt