Ekspert: Prezydent Filipin chce zmniejszyć rolę USA w Azji Południowo-Wschodniej

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
11 sierpnia 2017, 20:09
Zatoka El Nido na Filipinach
Zatoka El Nido na Filipinach/ShutterStock
Prezydent Filipin Rodrigo Duterte próbuje zmienić swoje relacje z Chinami i zminimalizować rolę USA w tej części świata - powiedział PAP o sytuacji w obrębie Morza Południowochińskiego politolog dr Bartłomiej Zapała z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

wraz z Chinami przyjęło w niedzielę na szczycie w Manili nowe wytyczne dotyczące postępowania odnośnie

"Postrzegałbym, to co działo się w Manili jako próbę dyplomatycznego rozwiązania tego sporu" - stwierdził Zapała. Zwrócił jednak uwagę, że przyjęte wytyczne z dyplomatycznego puntu widzenia stanowią "rozmytą formułę". "Trudno nazwać to umową międzynarodową, to bardziej kodeks postępowania" - ocenił.

"To z jednej strony świadczy o tym, że sąsiedzi Chin, uznający ich dominującą pozycję, nie są tak naprawdę jednoznaczni w tej ocenie" - uważa politolog. Dodaje, że "wiemy z relacji tych, którzy śledzili spotkanie ministrów spraw zagranicznych w Manili, że Wietnam naciskał na to, żeby przyjąć bardziej twarde stanowisko wobec Chin".

Jednocześnie - jak przekonuje Zapała - w tej chwili to Filipiny, które do niedawna łączyły bliskie relacje z USA, są zwolennikiem miękkiego stanowiska. Jego zdaniem to próba "nowego otwarcia" w relacjach między Filipinami a Chinami dokonywana przez wybranego w ubiegłym roku na stanowisko prezydenta "Duterte zmienia, czy próbuje zmienić swoje relacje z Chinami i próbuje zminimalizować rolę Stanów Zjednoczonych w tej części świata" - powiedział Zapała.

"Z tym związane są te ostatnie słowa dotyczące tego, żeby Stany Zjednoczone nie mieszały się w konflikty terytorialne między Chinami a państwami Morza Południowochińskiego" - dodał ekspert. Jego zdaniem jest to postrzegane przez część państw jako zagrożenie. "Realnie patrząc to Stany Zjednoczone, ich nacisk dyplomatyczny, ale przede wszystkim ich obecność militarna może sprawić, że Chińczycy nie zdecydują się na rozwiązania siłowe. Tak jak nie decydują się na rozwiązania siłowe wobec Tajwanu" - podsumował dr

Chiny deklarują suwerenność nad znacznymi akwenami , co ma wynikać z uznawania położonych na nim Wysp Paracelskich oraz archipelagu Spratly za własne terytorium. Roszczeń tych nie uznają inne państwa regionu ani Stany Zjednoczone.

W lipcu ub.r. Filipiny świętowały zwycięstwo po werdykcie Stałego Trybunału Arbitrażowego w Hadze, który odrzucił wszystkie terytorialne roszczenia Chin na Morzu Południowochińskim.

po spotkaniu w Pekinie w połowie maja z prezydentem oświadczył, iż chiński przywódca zagroził Filipinom wojną o sporne Morze Południowochińskie, gdy władze w Manili potwierdziły chęć prowadzenia na tym akwenie odwiertów ropy. Od początku kadencji, czyli od połowy 2016 roku, Duterte jest krytykowany za zbyt pobłażliwe stanowisko wobec Chin w sprawie roszczeń terytorialnych na Morzu Południowochińskim.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj