Windykacja reparacji. Nawet Francja nie otrzymała od Niemiec odszkodowań

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
22 września 2017, 10:35
Nawet Wielkiej Brytanii i Francji nie udało się wymusić na Niemczech wypłaty odszkodowań wojennych.

Rzeczypospolitej przysługują wobec RFN roszczenia odszkodowawcze, a twierdzenie, że roszczenia te wygasły lub uległy przedawnieniu, jest nieuzasadnione” – brzmi końcowy wniosek dokumentu przygotowanego przez Biuro Analiz Sejmowych na zlecenie posła PiS Arkadiusza Mularczyka. „Roszczenia reparacyjne byłyby próbą pogorszenia bliskich i dobrych relacji, jakie przez lata rozwinęły się między Niemcami a Polską” – odparł na łamach „Der Spiegel” minister spraw zagranicznych Niemiec Sigmar Gabriel.

– To są słowa, które są próbą wykręcania się Niemców od tego, co jest aktem sprawiedliwości – skomentował to prezes PiS Jarosław Kaczyński. – Przed nami pewnie długa walka, mam nadzieję, że zwycięska – obiecał od razu Polakom, podkreślając, że po naszej stronie są racje moralne. Co miałoby przesądzać o tym, iż bilion dolarów jest niemal na wyciągnięcie ręki. „Obok sprawy reparacji wojennych należy w rozmowach z Niemcami ustalić zasady zwrotu ponad 516 tys. zrabowanych podczas II WŚ dóbr kultury” – rozmarzył się już na Twitterze poseł Mularczyk.

Politykom rządzącej partii błyskawicznie rośnie apetyt, więc w ramach nauki na początek warto by ich wysłać do Grecji. Przez ostatnie lata jej gospodarka była pod nadzorem tzw. trojki: ekspertów Europejskiego Banku Centralnego, Komisji Europejskiej oraz Międzynarodowego Funduszu Walutowego – choć de facto grecką tragedią finansową zarządzał twardą ręką niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble. Trójka zmusiła Greków do drastycznego zaciśnięcia pasa, aby wpływy budżetowe zrównoważyć z wydatkami oraz koniecznością obsługi długu. Po takiej kuracji uzdrawiającej Grecy w 2015 r. wybrali w wyborach lewicowo-populistyczną Syrizę. Jej lider Aleksis Tsipras obiecał m.in., iż będzie się domagać od Berlina spłaty reparacji wojennych – oszacowanych na 270 mld euro. Po roku rzecznik rządu Niemiec Steffen Seibert odpowiedział, że Ateny reparacji nie dostaną, więc w 2016 r. premier Tsipras zapowiedział wdrożenie „narodowej strategii” uzyskania odszkodowania. Wdrażana jest do dziś. W tym czasie Niemcy na ratowaniu Grecji przed bankructwem „zarobiły” 1,34 mld euro. Co dwa miesiące temu przyznał sam Schaeuble.

A po pouczającej wycieczce do Aten politykom PiS należałoby zaproponować wycieczkę do Berlina. By na miejscu mogli zasięgnąć nauk, jak reparacje należy windykować oraz jak unikać ich wypłacenia.

Treść całego artykułu można znaleźć w weekendowym wydaniu DGP.

>>> Polecamy: Merkel idzie po czwarte zwycięstwo, ale z kim utworzy rząd?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj