Forsal logo

Mięso i wędliny, czyli barometr kryzysu na polskich stołach

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
dzisiaj, 09:01
Mięso i wędliny, podstawowy produkt w diecie Polaków i barometr kryzysu na stole. Rosnące ceny żywności jednak zmieniły nieco zwyczaje zakupowe, ale nie tak bardzo jak dawniej.
Mięso i wędliny, podstawowy produkt w diecie Polaków i barometr kryzysu na stole. Rosnące ceny żywności jednak zmieniły nieco zwyczaje zakupowe, ale nie tak bardzo jak dawniej./Forsal.pl
Kategoria produktów mięso i wędliny, od wieków stanowi wyraz zamożności konsumentów. Ich obecność na stole lub jej brak, wskazywał, jak wiedzie się domownikom. Im cieńszy plaster szynki, im rzadziej na stole schabowy tym sytuacja ekonomiczna i portfele Polaków były w gorszej sytuacji.

Wyniki najnowszego rynkowego badania pokazują, że mięso i wędliny pozostają stałym elementem diety zdecydowanej większości dorosłych Polaków. Ponad połowa społeczeństwa konsumuje mięso i wędliny kilka razy w tygodniu i jest to najczęstszy model konsumpcji. Trzech na czterech badanych sięga po ww. produkty częściej niż raz na 7 dni. Co czwarty konsument deklaruje codzienne jedzenie mięsa lub wędlin. Tylko 2,5% Polaków całkowicie wyklucza tę kategorię ze swojej diety.

Mięso i wędliny w diecie Polaków od wieków są symbolem zamożności

Jak wynika z raportu pt. „Konsumpcja mięsa i wędlin wśród Polaków. Edycja 2026”, autorstwa UCE Research, Grupy Blix i Proxi.cloud, 84,9% Polaków spożywa mięso lub wędliny co najmniej raz w tygodniu. 24,3% z tych osób robi to codziennie, 50,3% – kilka razy tygodniowo, a 10,3% – raz na 7 dni. Jak komentuje Mateusz Chołuj, współautor raportu z Proxi.cloud, ta kategoria wpływa na strukturę koszyka zakupowego, częstotliwość wizyt w sklepie oraz sposób komponowania śniadań, obiadów i kolacji.

Tak wysoka i regularna częstotliwość konsumpcji oznacza, że mięso i wędliny wciąż funkcjonują w polskich gospodarstwach domowych jako kategoria pierwszego wyboru. Z perspektywy danych, które analizujemy w aplikacjach zakupowych, to nie jest okazjonalny wybór, tylko wręcz trzon koszyka zakupowego, wokół którego buduje się resztę listy zakupów – mówi dr Krzysztof Łuczak z Grupy Blix.

Zdaniem Mateusza Chołuja, wyniki raportu świadczą również o trwałości nawyków. Polacy mogą zmieniać rodzaj kupowanego mięsa, jego jakość, gramaturę lub miejsce zakupu, ale sama kategoria pozostaje silnie zakorzeniona w codziennym jadłospisie. W praktyce zmiany w jej konsumpcji częściej mają charakter stopniowy niż gwałtowny. Jak zauważa Marcin Lenkiewicz, drugi ze współautorów raportu z Grupy Blix, silne przywiązanie do mięsa i wędlin ma w Polsce podłoże kulturowe i pokoleniowe. Przez całe dekady bezmięsny obiad był traktowany jako niepełny.

Dane pokazują, że najwyższy odsetek codziennej konsumpcji notujemy w grupie osób w wieku 35-44 lat – 31,8%. W tym okresie życia statystycznie człowiek najintensywniej koncentruje się na prowadzeniu gospodarstwa domowego i organizowaniu posiłków dla całej rodziny. To pokazuje, że tradycja jest aktywnie przekazywana dalej, a nie tylko podtrzymywana przez najstarsze roczniki.

Do tego Marcin Lenkiewicz zwraca uwagę na to, że mężczyźni deklarują codzienną konsumpcję częściej niż kobiety. – To z kolei potwierdza utrwalone wzorce kulturowe dotyczące roli mięsa w typowym pełnym posiłku. Z punktu widzenia organizacji zakupów mięso i wędliny wciąż definiują strukturę tygodniowego planowania posiłków, a co za tym idzie również listy zakupowej – analizuje współautor raportu.

Mięso i wędliny jemy codziennie

Ekspert z Proxi.cloud zwraca uwagę na to, że co czwarty badany deklaruje codzienne spożywanie mięsa lub wędlin. W jego opinii, im częściej dany produkt jest kupowany, tym szybciej konsument zauważa zmianę jego ceny. W przypadku mięsa i wędlin nawet niewielki wzrost jednostkowy może być odczuwalny, ponieważ wydatek powtarza się kilka razy w tygodniu i kumuluje w miesięcznym budżecie. Reakcją nie musi być całkowita rezygnacja.

Konsumenci częściej szukają tańszych rodzajów mięsa, wybierają marki własne, zmniejszają wielkość porcji, ograniczają droższe wyroby lub kupują w czasie akcji rabatowych. Mogą też przenosić część wydatków z produktów premium na podstawowe. - Oznacza to, że presja cenowa zmienia przede wszystkim strukturę zakupów, a dopiero w dalszej kolejności samą obecność mięsa w diecie – podkreśla Mateusz Chołuj.

Racjonalizacja zakupów mięsa i wędliny

Ponadto eksperci z Grupy Blix informują, że w ostatnich latach zmienia się sposób kupowania mięsa i wędlin. Potwierdzają to zarówno dane behawioralne, jak i deklaratywne, ujęte w niniejszym raporcie. Choć zdecydowana większość respondentów (84,9%) utrzymuje wysoką częstotliwość spożycia, widać wyraźne rozproszenie. Część konsumentów przesunęła się do kategorii kupujących rzadziej, tj. kilka razy w miesiącu (7,1%), raz na kwartał (1,2%) czy tylko okazjonalnie (1,5%).

To sugeruje, że reakcją na rosnące koszty nie jest rezygnacja z kategorii, lecz jej racjonalizacja – rzadsze, ale bardziej przemyślane zakupy, mniejsze porcje dopasowane do bieżącego zużycia oraz świadome zastępowanie droższych gatunków, m.in. wołowiny, tańszymi, np. drobiem. - W praktyce oznacza to rosnące znaczenie porównywania cen między sklepami i markami i takie też zachowania obserwujemy w danych z aplikacji zakupowych – uzupełnia dr Krzysztof Łuczak.

Tak radzimy sobie z wzrostem ceny mięsa i wędliny

Z raportu wynika również, że tylko 2,5% respondentów deklaruje całkowitą rezygnację z mięsa i wędlin. Tak niski odsetek wskazuje, że dominującym modelem zmiany jest raczej ograniczanie niż pełne wykluczenie mięsa.- Jest to rozwiązanie łatwiejsze do pogodzenia z dotychczasowymi nawykami, tradycją rodzinną, preferencjami innych domowników i sposobem organizacji posiłków. Całkowita rezygnacja zwykle wymaga silniejszej motywacji, większej zmiany stylu życia i przebudowy codziennych praktyk – stwierdza Mateusz Chołuj.

Jak podsumowują eksperci z Grupy Blix, duża popularność mięsa i wędlin wskazuje, że dla znacznej części Polaków są to produkty głęboko zakorzenione w codziennym sposobie odżywiania. Usunięcie ich z jadłospisu wymagałoby istotnej zmiany nawyków, przepisów i sposobu planowania posiłków. W sytuacji pogorszenia kondycji finansowej konsumenci raczej będą ograniczać wydatki w obrębie tej kategorii niż całkowicie z niej rezygnować. Część osób zachowa dotychczasową częstotliwość zakupów, ale obniży ich wartość, podczas gdy inni będą kupować mięso rzadziej, pozostając przy preferowanej jakości.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Bartosz Biskupski
oprac. Bartosz Biskupski

Dziennikarz z zawodu i zamiłowania. Zajmuje się tematyką gospodarczą, prawną i finansową, szczególnie nowymi technologiami, i komunikacją oraz mediami. Poza dziennikarstwem zajmuje się fotografią, jeździ na nartach i uwielbia Hiszpanię.  Z marką INFOR związany wcześniej, zaczynał przygodę z dziennikarstwem w Gazecie Prawnej. Od kwietnia 2026 r. już jako dziennikarz internetowy przygotowuje i publikuje artykuły na portalu Forsal.pl.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSprzedaż nieruchomości latem napędza rynek wtórny. Ceny metra kwadratowego mieszkań z drugiej ręki rosną »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj