Tysiące Niemców wyszło na ulice w proteście przeciw fuzji hut Thyssenkrupp i Tata

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 września 2017, 09:51
Około 7 tys. niemieckich hutników demonstrowało w piątek w Bochum w Nadrenii Północnej-Westfalii przeciwko planom koncernu Thyssenkrupp, by połączyć swój dział produkcji stali z analogicznym działem indyjskiego konglomeratu przemysłowego Tata.

Jak się przewiduje, fuzja ta spowodowałaby tylko w likwidację 2 tys. miejsc pracy. Wzburzenie podsyca ogłoszony zamiar przeniesienia siedziby firmy do Holandii.

W demonstracji uczestniczyli także działacze związkowi i politycy. Przemawiając do zebranych szef Reiner Hoffmann zarzucił kierownictwu całkowite lekceważenie interesów pracowników. Jak zaznaczył, nie rozpatrywało ono rozwiązań alternatywnych. Opowiedział się także za utrzymaniem w Niemczech miejsc pracy i rezygnacją z redukcji zatrudnienia.

Niemiecka socjaldemokratyczna minister pracy zażądała od Thyssenkrupp przedstawienia konkretnych danych bez ukrywania czegokolwiek. "Chodzi tu o przyszłość (hutnictwa) stali w Niemczech" - powiedziała. Natomiast szef branżowego związku zawodowego IG Metall na Nadrenię Północną-Westfalię Knut Giesler oświadczył, że koncern chce służyć swymi działaniami wyłącznie interesom rynków finansowych.

Przewodniczący rady zakładowej wyraził powątpiewanie, czy zmniejszenie liczby miejsc pracy w hutach obu spółek w efekcie fuzji faktycznie nie przekroczy deklarowanej granicy 4 tys. "Rozwiązanie, które pomija pracowników, nie jest żadnym rozwiązaniem" - zaznaczył.

Przed demonstracją pracownicy największego niemieckiego koncernu stalowego przeprowadzili na piątkowej porannej zmianie strajki w hutach w Duisburgu i Bochum. Według rzecznika po południu produkcja powróciła tam do normy.

Zamiar fuzji działów hutnictwa stali konkurujących dotąd ze sobą Thyssenkrupp i Tata ogłoszono w środę. W obu firmach ma to spowodować likwidację po 2 tys. miejsc pracy oraz zaoszczędzenie łącznie od 400 do 600 mln euro dzięki efektom synergicznym. Według szefa niemieckiego koncernu Heinricha Hiesingera, decyzję taką wymusza nadmiar potencjału produkcyjnego na rynku stali, zmagającym się z tanim importem z Chin.

>>> Czytaj też: Dobre intencje to za mało. Dlaczego uchodźcy nie wypełnili luki na niemieckim rynku pracy?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj