W "nowej erze", której nadejście ogłosił prezydent Xi Jinping, rządzone wciąż niepodzielnie przez komunistyczną partię Chiny wyjdą z cienia, zerwą z izolacjonizmem i będą odgrywały większą rolę na arenie międzynarodowej – oceniają eksperci.

Xi ogłosił nastanie "nowej ery" na zakończonym w tym tygodniu XIX zjeździe Komunistycznej Partii Chin w Pekinie. Prezydent i jednocześnie sekretarz generalny tej partii wytyczył plan "wielkiego odrodzenia chińskiego narodu", który do 2050 roku ma uczynić z Chin bogate, demokratyczne i harmonijne mocarstwo.

"Przyszłość Chin jest zapewniona, przewidywalna i mierzalna. Daje więc dużą siłę napędową dla światowego wzrostu gospodarczego i nieskończone możliwości dla innych gospodarek" - ocenił dla PAP wiceprezes chińskiego think tanku Centrum Dla Chin i Globalizacji (CCG) He Weiwen. Zdaniem He, byłego chińskiego dyplomaty na placówce w USA, "Chiny będą silnym, solidnym i pokojowym uczestnikiem tworzenia korzyści dla wszystkich ludzi na naszej planecie".

Reklama

"Widzimy teraz, że Chiny wychodzą z ukrycia. Już nie uważają, że powinny siedzieć cicho" - skomentował dla PAP hongkoński politolog Joseph Cheng.

"Z pewnością chcą teraz mieć więcej do powiedzenia w formułowaniu prawa międzynarodowego, chcą poprawy swojego statusu i zwiększenia wpływów międzynarodowych, żądają, by się z nimi konsultowano" - dodał.

Zaznaczył, że Chiny są jednocześnie gotowe do zwiększenia swojego wkładu w globalny rozwój, od pomocy międzynarodowej po walkę ze zmianami klimatu.

Według komentatorów wzrost znaczenia Chin na świecie ułatwia izolacjonistyczna polityka prezydenta USA Donalda Trumpa.

"Chiny są teraz bardziej asertywne na arenie międzynarodowej i będą odgrywać silniejszą, większą rolę w ramach globalizacji. Również chińska inicjatywa Pasa i Szlaku uczyni z nich większego gracza w gospodarce" - oceniła dla PAP badaczka i była dziekan wydziału dziennikarstwa na Kantońskim Uniwersytecie Studiów Międzynarodowych Du Huizhen.

Zdaniem Du "bardziej pozytywna, znacząca rola w promowaniu światowej gospodarki, pokoju i stabilności" jest obowiązkiem wynikającym ze statusu Chin jako drugiej największej gospodarki świata.

Według Anthony’ego Saicha, dyrektora Centrum Demokratycznych Rządów i Innowacji im. Roya i Lili Ashów przy Uniwersytecie Harvarda, wzrost znaczenia Chin nie jest zaskakujący, a taki trend widoczny był już 2008 roku. "Globalny kryzys finansowy i obserwowany sukces Chin w radzeniu sobie z nim doprowadziły do wielkich zmian, z których wyłoniły się bardziej pewne siebie Chiny" - wyjaśnił PAP badacz.

Zdaniem Saicha Pekin stosuje wobec swoich sąsiadów politykę "kija i marchewki". Marchewką są w tym przypadku inwestycje związane z lansowaną przez prezydenta Xi Jinpinga globalną inicjatywą Pasa i Szlaku, która zakłada budowę infrastruktury logistycznej między Chinami a krajami Azji, Europy i Afryki. Kijem są natomiast agresywne posunięcia na morzach Wschodniochińskim i Południowochińskim, które niepokoją kraje, takie jak Wietnam i Japonia, i wprowadzają napięcie w relacjach z USA – ocenił Saich w artykule naukowym opublikowanym przed zjazdem KPCh.

Xi zapowiedział, że jako mocarstwo Chiny będą dysponowały "światowej klasy" armią. Zapewnił jednocześnie, że nie będą poszukiwały hegemonii ani realizowały swoich interesów kosztem innych krajów.

>>> Czytaj też: Nowa norma w Chinach: w trosce o środowisko nie będą dążyć do jak najszybszego wzrostu