Cieszę się, że nasze podejście w sprawie uchodźców znajduje coraz większe zrozumienie w Unii Europejskiej - powiedział w czwartek premier Mateusz Morawiecki w Brukseli, dokąd przybył na szczyt UE. Migracja będzie jednym z tematów tego spotkania.

Państwa Grupy Wyszehradzkiej zadeklarowały przekazanie 35 mln euro na wsparcie Włoch w projektach mających na celu powstrzymanie nielegalnej migracji z Libii. Każdy z krajów V4, w tym Polska, wyłoży po ok. 9 mln euro. Zadowolenie z inicjatywy wyraziła KE.

"Chcemy pokazać, że solidarność to coś, co w pełni szanujemy - powiedział dziennikarzom w Brukseli szef słowackiego rządu Robert Fico po spotkaniu Grupy Wyszehradzkiej z premierem Włoch Paolo Gentilonim. - Mogę potwierdzić, że nie tylko ja, ale inni premierzy z Grupy Wyszehradzkiej zaoferowali nawet więcej pieniędzy, jeśli jest to konieczne. W tym momencie oferujemy 35 mln euro".

Chodzi o środki na szkolenia, sprzęt dla libijskiej straży granicznej i przybrzeżnej, a także inne działania, które mają przyczynić się do poprawy kontroli granicznych w Libii, w tym południowych granic tego kraju, przez które przedostają się mieszkańcy innych państw afrykańskich zamierzający przebić się do Europy.

"Kraje V4 są gotowe zgromadzić tę sumę (35 mln euro) wspólnie i jeśli okaże się to konieczne, gotowi jesteśmy wziąć udział w zarządzaniu tym przedsięwzięciem" - powiedział premier Węgier Viktor Orban.

Dodał, że jest to wyraz przekonania, iż w polityce migracyjnej UE sprawdziło się podejście polegające na ochronie granic i jednoczesnym zapobieganiu przyczynom migracji. "Ten element europejskiej polityki migracyjnej UE dotychczas się sprawdził (...) i przyniósł rezultaty, jakich się spodziewaliśmy" - zaznaczył Orban.

Zadowolenie z inicjatywy wyraził szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. "Jest to dowód, że kraje V4 całkowicie wpasowują się w solidarność z Włochami i innymi krajami. Przynajmniej teraz jestem zadowolony" - powiedział dziennikarzom Juncker. Zaznaczył przy tym, że chciałby, żeby współpraca pomiędzy V4 i KE była "tak ścisła, jak to tylko możliwe".

Choć środki zadeklarowane przez Polskę, Słowację, Czechy i Węgry zostały z zadowoleniem przyjęte przez władze w Rzymie, różnice w podejściu do polityki migracyjnej nie pozwoliły na wspólne wystąpienie przed kamerami przywódców V4 i Włoch.

Planowana początkowo konferencja prasowa liderów Grupy Wyszehradzkiej i szefa włoskiego rządu została odwołana. Według źródeł dyplomatycznych nie zgodziły się na nią Włochy. Premier Włoch Paolo Gentiloni mówił we wtorek w Senacie, że jest zadowolony, że kraje V4 deklarują gotowość wyłożenia 35 mln euro na pomoc w walce z kryzysem migracyjnym. Dodał przy tym, że "nawet o przecinek" nie zmieniło się stanowisko Włoch, które domagają się solidarności w obliczu kryzysu migracyjnego - "solidarności, której nie było".

Spotkanie premierów Polski Mateusza Morawieckiego, Słowacji - Fico, Węgier - Orbana, Czech - Andreja Babisza z Gentilonim oraz z Junckerem nie przyniosło zmian, jeśli idzie o kwestie rozdziału uchodźców. Państwa V4 przeciwstawiają się tej koncepcji, natomiast Włochy optują za stałym systemem relokacji.

Fico mówił, że przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk ma "świętą rację", jeśli chodzi podejście do rozdzielania uchodźców. "Kwoty są nieefektywne. W pełni wspieram podejście Donalda Tuska. (...) System kwotowy podzielił Europę - podkreślał premier Słowacji. - Wiecie, że jesteśmy bardzo bezpośredni w tej sprawie. Od samego początku odmówiliśmy udziału w kwotach, ale jednocześnie oferujemy inne możliwości, jak pokazać solidarność w UE".

Słowa Tuska, który napisał w liście do przywódców unijnych, że wprowadzenie systemu kwotowania uchodźców okazało się nieskuteczne i podzieliło państwa członkowskie UE, zostało mocno skrytykowane przez przedstawicieli kilku krajów m.in. Włoch, Niemiec, Szwecji, czy krajów Beneluksu.

Państwa V4 będą finansować drugą fazę włoskiego projektu w Libii, która będzie realizowana w 2018 i 2019 roku. Na razie nie ma planów, by przedstawiciele państw V4 zajmowali się szkoleniami na miejscu - projekt ten ma być prowadzony przez Włochy.

W pierwszej fazie na program na rzecz zarządzania granicami w Libii przeznaczono 46 mln euro. Pieniądze te pochodziły z funduszu na rzecz Afryki, na który zrzucały się państwa unijne. Z pieniędzy tych finansowano zakup łodzi patrolowych, sprzętu łącznościowego czy ratunkowego, a także remonty libijskiej floty.

Na drugą fazę programu, której koszt oszacowano na 35 mln euro, miały iść środki z budżetu UE (zarezerwowano na to wstępnie 24,5 mln euro), ale deklaracja ze strony V4 spowoduje, że pieniądze te będzie można przeznaczyć na inne projekty.

Przed szczytem Morawiecki wraz z innymi szefami rządów krajów Grupy Wyszehradzkiej spotyka się z premierem Włoch Paolo Gentilonim.

"Będziemy przedstawiali nasze podejście do polityki relokacji, do polityki uchodźców, to jest bardzo ważne, bo jesteśmy na takim zakręcie w rozumieniu podejścia do polityki w sprawie uchodźców. Bardzo mnie cieszy, że to podejście znajduje coraz większe zrozumienie w Brukseli" - powiedział dziennikarzom premier.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że państwa Grupy Wyszehradzkiej zadeklarują podczas spotkania z premierem Włoch wyłożenie w sumie 35 mln euro, aby wesprzeć Rzym w działaniach w Libii, mających powstrzymać nielegalną migrację. Do zbliżenia stanowisk w sprawie relokacji jest jednak daleko. V4 sprzeciwia się pomysłom rozdzielania uchodźców, natomiast Włochy nie wyobrażają sobie, by rozwiązania na poziomie unijnym nie miały takiego wymiaru.

Słowa Morawieckiego o coraz większym zrozumieniu stanowiska krajów Europy Środkowo-Wschodniej w sprawie uchodźców łączą się z deklaracją szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska, który w liście do przywódców UE przed szczytem napisał, że wprowadzenie systemu kwotowania uchodźców okazało się nieskuteczne i podzieliło państwa członkowskie. Tusk zasugerował też rezygnację z koncepcji stałego rozdzielnika uchodźców, do którego Komisja Europejska przekonuje od kilku lat.

"Na pewno cieszę się ze wszystkich głosów, które wspierają naszą narrację, nasze podejście do problemu uchodźców. Wiem, że premier Grecji na przykład cały czas ma inne spojrzenie na ten temat" - powiedział Morawiecki.

Dodał przy tym, że Polska wskazuje, iż warto przekazywać pieniądze w ramach funduszy na rzecz krajów Afryki na pomoc uchodźcom tam, skąd oni chcą uciekać. "Ta pomoc jest dużo bardziej efektywna tam na miejscu. Przypomnę, że my włożyliśmy 50 mln euro, czyli bardzo dużą kwotę, we współpracę w ramach Europejskiego Banku Inwestycyjnego i ponad 7 mln euro we współpracę głównie w Północnej Afryce", m.in. w Libii - przekonywał.

Morawiecki wypowiedział się też o innym temacie szczytu, czyli inauguracji stałej współpracy strukturalnej w dziedzinie obronności PESCO. "To jest coś, co niezwykle nas interesuje. Chcemy rzeczywiście rozwijać potencjał obronny całej Europy w pełnej kompatybilności, w pełnej zbieżności z NATO, ponieważ uważamy NATO za naszego głównego gwaranta bezpieczeństwa" - powiedział Morawiecki.

Zwrócił uwagę, że głównym sojusznikiem Polski są Stany Zjednoczone, ale Europa ze względów geograficznych jest kluczowym partnerem. "Chcemy pogłębiać tę współpracę w zakresie polityki obronnej, będziemy na pewno to robić" - zapowiedział premier.

Stała współpraca strukturalna w obszarze obronności została przewidziana w Traktacie Lizbońskim. Daje ona państwom członkowskim możliwość wspólnego rozwijania zdolności obronnych, inwestowania we wspólne projekty czy przygotowywania się do udziału w operacjach.

>>> Czytaj też: Morawiecki uderza w całkiem inne tony niż jego poprzedniczka. Zabiega o Europę