Gospodarka współdzielenia, czyli co premier Morawiecki ma na myśli

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 stycznia 2018, 19:30
Państwo nowego Ubera nam nie stworzy, ale może wziąć na siebie ryzyko porażki, jakie niesie w sobie każdy innowacyjny pomysł. By wszystkim żyło się kiedyś lepiej.

uwielbia cytować. Robił tak, kiedy był jeszcze prezesem BZ WBK, choć wtedy cytowanie sprowadzało się do podawania cyfr i liczb z tabelek ze sprawozdań finansowych. Na wyższy poziom wszedł razem z debiutem na scenie politycznej. Cytował więc Morawiecki, będąc wicepremierem i ministrem rozwoju, nie przeszło mu, gdy stanął dodatkowo u sterów Ministerstwa Finansów. Dlaczego więc miałoby minąć, gdy kierowanie całym gabinetem rządowym spoczęło na jego barkach. Kogo premier z taką lubością przytacza? Na jednej liście są nobliści różnych profesji, filozofowie, ekonomiści, pisarze, politycy, piosenkarze, publicyści. Nie ma wyraźnej przewagi krajowych autorytetów nad tymi z zagranicy. Choć najważniejszy jest cytat z : „Polska albo będzie wielka, albo nie będzie jej wcale”. Stał się on nawet mottem gospodarczej wizji rozwojowej rządu.

Dwa lata bycia pierwszym w gospodarce upłynęło (również) na cytowaniu głównie ekonomistów albo przywoływaniu słów, które z gospodarką się kojarzyły. Słyszeliśmy więc za Thomasem Pikettym, autorem głośnego „Kapitału w XXI wieku”, że Polska stała się „foreign owned country”, czyli kapitał zagraniczny wykupił nas po 1989 r. Jeszcze dalej premier poszedł, cytując publicystę Bloomberga Leonida Bershidsky'ego, który w artykule „How Western Capital Colonized Eastern Europe” działania zagranicznych koncernów w takich krajach jak Polska, Węgry czy Słowacja porównał do praktyk kolonialistów. Szefowi rządu do gustu przypadł także chiński ekonomista Justin Yifu Lin i jego teoria, w której państwo stosuje inteligentny interwencjonizm, zastępując wolny rynek w stymulowaniu rozwoju konkretnych gałęzi gospodarki. Przez jakiś czas nie stronił też Morawiecki od ekonomii binarnej i poglądów jej założyciela Louisa O. Kelso. W dużym skrócie teoria ta sprowadza się do tego, że trzeba ludziom bez majątku dać możliwość konkurowania na rynku z zamożnymi, którzy się bogacą dzięki pomnażaniu kapitału.

Piketty i jego krucjata przeciwko nierównościom majątkowym i dochodowym czy z pochwałą widzialnej ręki państwa to dziś modni wśród wielu polityków ekonomiści. Mateusz Morawiecki zaś pokazał, że lubi za modami podążać. Szaty, które w polityce gospodarczej nosi się coraz powszechniej, przycina, przeszywa, skraca i poszerza, żeby dopasować je do rzeczywistości, w której przyszło mu rządzić. Teraz mocno kraje sharing economy, czyli gospodarkę współdzielenia.

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj