Przyszłość jest już stara. Cyberpunk to najtrafniejsza metafora cyfrowej rewolucji technologicznej

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 lutego 2018, 13:30
San Francisco przyszłości. Kadr z wyprodukowanego przez Netflix serialu „Modyfikowany węgiel”
San Francisco przyszłości. Kadr z wyprodukowanego przez Netflix serialu „Modyfikowany węgiel” fot. Netflix/Dziennik Gazeta Prawna
Cyberpunk – kontrkulturowy bunt fantastów sprzed ponad trzech dekad – okazał się najtrafniejszą metaforą cyfrowej rewolucji technologicznej. Wykreowanego przez niego języka wciąż używamy do opisywania przyszłości

Zacznę może od wyznania: jestem niezmodyfikowany. Nieokablowany. Nie mam żadnych neuralnych wszczepów, żadnej wtyczki z tyłu głowy. Nie noszę nigdzie na ciele kodu kreskowego, nie mam egzoszkieletu wyhodowanego w wojskowych laboratoriach, brakuje mi nawet banalnego, taniego wyświetlacza zastępującego soczewki.

Oczywiście mogę być cyfrową symulacją zamkniętą w maszynie. Z tym każdy powinien się liczyć. Ale – trudno orzec, czy optymistycznie – zakładam, że żyję we własnym ciele, żyję własnym ciałem, jestem „mięsem”, jak to się pogardliwie mawiało w cyberpunkowym żargonie.

>>> Czytaj też: Globalna sieć nie wciągnęła Polaków. Szczególnie starszych

Czy jednak na pewno jestem niepodłączony?

Korporacyjne serwery, a także rozmaite „policje – tajne, widne i dwu-płciowe” śledzą każdy mój ruch w sieci, czytają moje e-maile i SMS-y, wiedzą o mnie niejednokrotnie więcej niż ja sam. Uliczne kamery znają moją twarz. Cyfrowy świat zresztą wabi i uzależnia: czuję, że trudno byłoby mi się wycofać do rzeczywistości przedinternetowej. Wyróżnia mnie to, że jeszcze umiem sobie wyobrazić sytuację, w której po prostu rozczarowany wracam do papieru, maszyny do pisania, liczydła, analogowego telefonu o mobilności wyznaczanej długością przewodu – ostatecznie dorastałem w PRL. Kolejne pokolenie potraktowałoby taką sytuację jako realną apokalipsę – jak w filmie „Transcendencja” (2014) Wally’ego Pfistera, gdzie grany (raczej od niechcenia) przez Johnny’ego Deppa naukowiec zajmujący się sztuczną inteligencją zostaje w stanie agonalnym przekodowany bit po bicie do postaci cyfrowej, a potem, już jako świadoma chmura informacyjna, rozprzestrzenia się we wszystkich zakamarkach sieci. Jedyny sposób, by go zniszczyć – czy może raczej: zdezaktywować – to wyłączyć naraz całą elektronikę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj