Źródła: Krasnodębski poważnie brany pod uwagę jako wiceszef PE; PiS nie komentuje

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
8 lutego 2018, 11:09
Europoseł PiS Zdzisław Krasnodębski jest bardzo poważnym kandydatem na stanowisko wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego - twierdzą źródła z frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR). PiS na razie nie potwierdza tej informacji.

"Nic nie mam do powiedzenia w tej kwestii. To są wewnętrzne sprawy. Na razie rzeczy się toczą, jak będą sfinalizowane, to będziemy przekazywać informacje" - powiedział w czwartek PAP szef delegacji PiS w europarlamencie Ryszard Legutko.

Krasnodębski, który ma dobre notowania nie tylko w EKR, jest jednym z nieoficjalnie wymienianych kandydatów. Polskie Radio donosiło w środę, że to właśnie on ma zastąpić Ryszarda Czarneckiego na stanowisku wiceprzewodniczącego PE. Źródła PAP potwierdziły te informację wskazując, że musi on jednak być jeszcze zaakceptowany przez całą grupę.

Ze względu na kalendarz europarlamentu nie stanie się to jednak ani w tym, ani w przyszłym tygodniu. "Nie ma pośpiechu, bo PE będzie miał przerwę" - powiedział PAP rzecznik EKR Jan Krelina. W czwartek po głosowaniach europosłowie rozjeżdżają się do domów. W kolejnym tygodniu deputowani są w swoich okręgach wyborczych. Dopiero od 19 lutego znowu zjeżdżają się do Brukseli.

Źródła PAP w PE poinformowały, że na czwartkowej konferencji przewodniczących ustalono ostatecznie, że wybór nowego wiceprzewodniczącego PE odbędzie się 28 lutego. Szefowie głównych frakcji deklarowali jeszcze przed odwołaniem Czarneckiego, że poprą kandydata, którego zgłosi EKR.

Krasnodębski nie chciał rozmawiać na temat swojej ewentualnej kandydatury.

Czarnecki stracił stanowisko w środę. Była to konsekwencja konfliktu między politykiem PiS a europosłanką PO Różą Thun. Czarnecki w związku z jej wystąpieniem w krytycznym wobec rządzących w Polsce filmie francusko-niemieckiej telewizji Arte i słów "jak tak dalej pójdzie nastanie dyktatura" porównał ją do szmalcownika. Liderzy większości frakcji w PE uznali to za "przekroczenie czerwonej linii" i zawnioskowali o dymisję.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj