Nie. Są bardziej aktualne niż idee Marksa. Jednak tych myślicieli łączy jedna wspólna cecha...
Myśl obu została wypaczona. Tak jak Marks nie podpisałby się pod tym, co w jego imieniu pisali oraz robili marksiści, tak Smith dystansowałby się od tych, którzy nieustannie się na niego powołują. Dorobiono Szkotowi gębę piewcy chciwości i egoizmu.
Oczywiście. Myśl Smitha ma więcej odcieni, jest bardziej zniuansowana.
To dla mnie jedna z największych zagadek, że tę niewidzialną rękę rynku przypisuje się właśnie Smithowi. To skojarzenie pojawiło się dopiero w XX w. Faktycznie, Smith użył tego sformułowania w „Bogactwie narodów”, ale zaledwie raz. W sumie w całej jego twórczości padło ono trzykrotnie – po razie w obu książkach i w opublikowanym już pośmiertnie eseju. Smith nie był też do tego pojęcia szczególnie przywiązany, jak to się teraz zdaje ekonomistom. Jeszcze dziwniejszą zagadką jest kojarzenie ze Smithem figury człowieka ekonomicznego. On przecież wprost ją odrzucał.
>>> CAŁY WYWIAD Z WEEKENDOWYM WYDANIU DGP
Publicysta ekonomiczny Dziennika Gazety Prawnej, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute, absolwent filozofii na Uniwersytecie Warszawskim oraz Podyplomowego Studium Systemu Finansowego i Polityki Monetarnej PAN. W przeszłości jego artykuły ukazywały się na łamach tygodników „Wprost” oraz „Newsweek”. Zdobywca wyróżnienia w XV edycji konkursu im. Władysława Grabskiego za pracę z dziedziny polityki pieniężnej. W 2017 r. został laureatem Nagrody Centrum im. Adama Smitha im. Krzysztofa Dzierżawskiego za „promowanie wolności i zdrowego rozsądku.” Poza pracą dziennikarską, jest także wokalistą heavymetalowego zespołu Scream Maker, z którym wydał 5 płyt i zagrał ponad 400 koncertów, w tym 6 tras w Chinach.
