Jestem ostatni, który wymagałby zbyt wiele od ludzi, stawiał im nazbyt wygórowane oczekiwania. Ja sam wiem, co to znaczy upaść, wielokrotnie tego doświadczałem, ale proszę nie kazać mi o tym opowiadać, bo nie wszystkim należy się chwalić.
Wie pan co? Wiem, że to głupio brzmi, ale ja tak naprawdę nie lubię polityki i nie rozumiem jej. Nie rozumiem jej mechanizmów, tego, jak podejmowane są pewne decyzje, tego wszystkiego nie czuję. Ja jestem konkretny facet, lubię jasne zadania, realizację ich, w tym się spełniam.
O nie, wcale nie! Ja posługuję się zgoła nieurzędniczymi metodami. Mówiłem panu, że przeforsowałem Kartę Polaka?
To teraz panu opowiem, jak do tego doszło. Otóż szef MSWiA Ludwik Dorn był żywiołowo przeciwny i utrącał ten pomysł jak mógł. Wściekał się, że jakiś Dworczuk czy Dworczak się upiera. Ale w końcu Dorn został marszałkiem Sejmu, a ustawę przyjął rząd. Tyle że już były zapowiedziane wybory i rozpisany kalendarz Sejmu, w którym nie było Karty Polaka. Więc zorganizowałem demonstrację przeciwko własnemu rządowi.
Poszedłem do Kaczyńskiego, ale on powiedział, że nie ma na to wpływu i że widzę, jaki jest Dorn. Jednocześnie pozwolił mi działać, bylebym nie szkodził partii w kampanii. Więc ja za telefon i ściągnąłem do Warszawy siedem czy osiem autokarów z Litwy, Ukrainy, Białorusi.
Najpierw przyszli do KPRM z kwiatami i podziękowaniami dla premiera Kaczyńskiego za Kartę Polaka…
A potem poszli z transparentami pod Sejm. Wyszli do nich politycy ze wszystkich partii, a na końcu Dorn, który w świetle kamer obiecał bardzo wtedy popularnej w Polsce Angelice Borys, że ustawa wejdzie. I na przedostatnim posiedzeniu Sejmu Karta Polaka przeszła niemal jednogłośnie.
Może ja po prostu nie umiem o tym opowiadać. Nie jestem wysublimowanym intelektualistą, kimś, kto potrafi wszystko ubrać w piękne słowa. Nie potrafię sypać anegdotami jak z rękawa, nie mam błyskotliwych ripost.
A miało nie być o polityce. Ja jestem człowiekiem od ciężkiej pracy. Może jestem trochę jak Mołotow, na którego mówiono „Kamienna D…a”, bo bardzo ciężko pracował i robił swoje.
>>> Cała treść wywiadu będzie dostępna w weekendowym wydaniu DGP.
