Brytyjskie firmy zaczynają odczuwać na własnej skórze brexit. Potwierdzają to dane. Po raz pierwszy od 8 lat spadła liczba Europejczyków pracujących na Wyspach.

Trudności z zatrudnieniem rosną dla szerokiego spektrum zawodów i branż, co w dużej mierze wynika ze spadku dostępności pracowników imigrantów z krajów UE – napisał w dokumencie Bank of England.

Problemy z niedoborem pracowników powinny dotknąć w największym stopniu branżę hotelarską oraz spożywczą, które w dużej mierze bazowały na przybyszach z krajów UE.

Opublikowane we wtorek przez brytyjskie Office od National Statistics dane pokazują, że liczba pracowników z krajów UE spadła w Wielkiej Brytanii w pierwszym kwartale 2018 roku po raz pierwszy od 2010 roku. Strata ta ma głównie związek ze spadkiem zatrudnienia (o 91 tys.) pracowników z 8 krajów Europy Wschodniej, w tym Polski, Węgier i Słowacji.

Niedobór pracowników przełożył się na wzrost płac, który obecnie oscyluje na poziomie około 3 proc., czyli znacznie powyżej wartości z 2017 roku. Wzrosty wynagrodzeń wynikają głównie z obaw firm o utratę wykwalifikowanych pracowników.

Presja na wzrost wynagrodzeń może być oznaką wzrostu inflacji. Bank of England nie podniósł co prawda w zeszłym tygodniu stóp procentowych, jednak może się zdecydować na taki krok w sierpniu.

Firma SSP Group, która prowadzi sieć spożywczych punktów sprzedaży na lotniskach i dworcach poinformowała, że zaobserwowała spadek odsetka Europejczyków z kontynentu aplikujących o pracę. – To niewielka zmiana, ale jednak dostrzegalna – powiedziała CEO firmy Kate Swann. – Szukamy sposobu na poradzenie sobie z tym. Czy dostrzegam stały trend? Myślę, że musimy poczekać i nadal obserwować sytuację – dodała.

W jaki sposób firmy dostosowują się do zmian? Swann twierdzi, że SSP koncentruje się na takich rozwiązaniach jak stosowanie elastycznych umów, udogodnienia dla pracujących rodziców oraz otwarcie na absolwentów szkół.

>>> Czytaj również: Drenaż mózgów z Ukrainy. Do Polski przyjeżdża coraz więcej specjalistów