PGE chce kupić Polenergię. Co na tym zyska?

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
27 maja 2018, 11:00
Wyniki finansowe Polenergii
Wyniki finansowe Polenergii/Media
We wtorek, trzy godziny po tym jak Polenergia dopięła z norweskim Statoilem projekt budowy farm wiatrowych na Bałtyku, wezwanie na jej akcje ogłosiła PGE. Portal WysokieNapiecie.pl ocenia szanse PGE na powodzenie i wylicza powody dla których państwowy potentat chce przejąć firmę Kulczyków.

Kontrolowana przez Skarb Państwa Polska Grupa Energetyczna poinformowała we wtorek wieczorem, że chce kupić 100% akcji, notowanej na warszawskiej giełdzie, Polenergii – jednego z ostatnich liczących się prywatnych inwestorów w polskiej energetyce.

PGE kupi spółkę jeżeli zbierze przynajmniej 66% akcji, a jeżeli uda jej się przejąć 90% to od razu zacznie przymusowy wykup walorów od mniejszościowych akcjonariuszy i wycofa Polenergię z giełdy.

To oznacza, że państwowy koncern wycenił całą spółkę na 740 mln zł (przy czym na jej kontach leży dziś 350 mln zł w gotówce) i chce przejąć pakiet kontrolny firmy za przynajmniej 489 mln zł. Jeszcze trzy lata temu PGE musiałaby za to zapłacić dwa razy więcej. Wycena spółki przekraczała wówczas 1,5 mld zł.
To oznacza, że państwowy koncern wycenił całą spółkę na 740 mln zł i chce przejąć pakiet kontrolny firmy za przynajmniej 489 mln zł. Jeszcze trzy lata temu PGE musiałaby za to zapłacić dwa razy więcej. Wycena spółki przekraczała wówczas 1,5 mld zł.

Polenergia, którą przez lata rozwijał miliarder Jan Kulczyk, dziś w nieco ponad 50% należy do jego spadkobierców – Dominiki i Sebastiana Kulczyków, prawie 20% akcji mają trzy fundusze emerytalne (Generali, Aviva i Nationale Netherlanden), a 16% chiński fundusz inwestycyjny sprowadzony do firmy przez Kulczyka (w 2014 roku obejmował akcje po 33 zł z horyzontem inwestycji na 7-9 lat).

Aby przejąć Polenergię, ofertę PGE musieliby przyjąć przynajmniej Kulczykowie. – Gdyby to zależało od Sebastiana, to pewnie sprzedałby je od razu. Dominika chciała z kolei realizować projekty pozostawione przez ojca. Jednak 350 mln zł w gotówce albo więcej, jeżeli oferta PGE zostanie podniesiona, może ostatecznie przekonać i ją. Po sprzedaży ostatnich akcji SABMillera [globalnego koncernu piwowarskiego – red.] Kulczykowie nie mają już żadnego biznesu generującego wysoką dywidendę, co może być dla nich argumentem – mówi w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl osoba znająca realia koncernu Kulczyków.

Zdaniem naszego rozmówcy widać, że chęć sprzedaży ze stratą mogą mieć także fundusze emerytalne, które są już zmęczone tą inwestycją. To mogłaby być dla nich okazja, bo akcje nie należą do płynnych – średni wolumen obrotu rzadko przekracza 20 tys. zł dziennie. W takiej sytuacji, nawet bez chińczyków, którzy mogliby chcieć pozostać w firmie, PGE spore szanse na przejęcie. Zwłaszcza, jeżeli podwyższyłaby ofertę. W ciągu ostatnich kilku miesięcy rekomendacje trzech analityków (z PKO BP, BZ WBK i Societe Generale) wskazywały cenę w okolicach 19 zł za akcję.

Jaka jest szansa na przejęcie Polenergii przez PGE? O tym przeczytasz w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapieci.pl.

>>> Polecamy: Kto rzeczywiście zainwestuje w farmy wiatrowe na Bałtyku?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj