Węgry zapowiadają weto obowiązkowych kwot relokacyjnych

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
5 czerwca 2018, 17:57
Szef kancelarii premiera Węgier Viktor Orbana Gergely Gulyas oświadczył we wtorek, że na najbliższym szczycie UE jego kraj zawetuje propozycje wprowadzenia obowiązkowych kwot relokacyjnych.

"Na najbliższym szczycie UE (28 i 29 czerwca) rząd węgierski chce doprowadzić do tego, by nie poparto obowiązkowych kwot. W przeciwnym razie premier (Orban) ucieknie się do weta" – powiedział Gulyas dziennikarzom we wtorek po omawianiu w węgierskim parlamencie projektu pakietu ustaw antyimigracyjnych oraz związanej z nim poprawki do konstytucji.

Gulyas przypomniał, że kanclerz Niemiec Angela Merkel podkreślała ostatnio, iż rozlokowanie 160 tys. uchodźców z Włoch i Grecji nie zakończyło się powodzeniem.

"Jeśli liderka największego mocarstwa europejskiego tak postrzega tę sprawę, to wymuszanie mechanizmu relokacji jest niepotrzebne" – oznajmił.

Władze Węgier wielokrotnie wyrażały przekonanie, że nielegalni imigranci stwarzają zagrożenie dla węgierskiej i europejskiej kultury, a także zwiększają ryzyko terroryzmu.

Parlament węgierski rozpoczął we wtorek omawianie projektu pakietu ustaw, który przewiduje m.in., że za finansową i organizacyjną pomoc nielegalnym imigrantom groziłaby kara do roku więzienia. Debatowano też nad poprawką do konstytucji, w której znalazłby się m.in. zapis, że na Węgrzech nie wolno osiedlać obcej ludności, o ile osoby te nie mają prawa pobytu i swobodnego przemieszczania się.

Gulyas argumentował, że walka z nielegalną imigracją na Węgrzech musi być uzupełniona o kroki karne. "Węgry są najważniejsze, a z tego wynika ochrona suwerenności i bezpieczeństwa kraju" – oświadczył.

Opozycja natomiast wyrażała m.in. pogląd, że wprowadzane zmiany prawne mają odwrócić uwagę od rzeczywistych problemów kraju, takich jak fatalny stan służby zdrowia.

Do wycofania planowanych zmian wzywało m.in. Biuro Wysokiego Komisarza NZ ds. Uchodźców (UNHCR), oceniając, że proponowane rozwiązania ograniczałyby działalność organizacji pozarządowych i pozbawiałyby uchodźców żywotnie ważnych usług, podsycając zarazem narastanie postaw ksenofobicznych.

Z Budapesztu Małgorzata Wyrzykowska (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj