George Soros znów ostrzega przed Rosją

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 lutego 2009, 10:44
Znany amerykański finansista George Soros obawia się, że w wyniku spadku cen ropy naftowej Rosja może stać się dla świata jeszcze większym zagrożeniem, niż była dotychczas.

"Dopóki ceny nośników energii nie zaczną rosnąć, a gospodarka rosyjska - odbudowywać się, dopóty możliwe są (ze strony Rosji) nowe awantury wojenne za granicą i nasilenie represji wewnątrz kraju" - ostrzega Soros w artykule "Geopolityka taniej ropy", opublikowanym w poniedziałek na łamach dziennika "Wiedomosti".

Finansista podkreśla, że "przy Władimirze Putinie nacjonalizm zastąpił komunizm w roli panującej ideologii". "Władcy Kremla prowadzą przerażającą grę geopolityczną, próbując chociażby częściowo przywrócić (Rosji) potęgę z czasów radzieckich" - pisze Soros.

Amerykański finansista wyjaśnia, że "Kreml wykorzystuje swoją kontrolę nad bogactwami naturalnymi w kilku celach - chce ponownie uczynić z Rosji poważną siłę polityczną; zapewnić sobie polityczną kontrolę wewnątrz kraju; wzbogacić się; przekupić i podporządkować sobie władze byłych republik radzieckich, aby zdobyć kontrolę nad ich zasobami ropy i gazu".

"Cele te się wzajemnie dopełniają, a razem wzięte tworzą nowy ład, rodzący się z chaosu. Jest to fałszywa demokracja zbudowana na dostępie do ropy" - podkreśla Soros.

Finansista zauważa, że "wzrost geopolitycznej roli Rosji i ataki wymierzone w Zachód zapewniły Putinowi wielką popularność wśród rosyjskiego społeczeństwa". "Jednak w najbliższym czasie niskie ceny ropy raczej się utrzymają, więc reżim nie zdoła spełnić ekonomicznych oczekiwań społeczeństwa" -dodaje Soros.

Awanturnicy na Kremlu

Amerykański finansista zwraca uwagę, że "na Kremlu pracują dzisiaj nie ostrożni biurokraci z czasów radzieckich, ale awanturnicy, którzy swego czasu ostro ryzykowali, by osiągnąć to, co obecnie mają". "Jest bardzo prawdopodobne, że zrobią użytek z ogromnej władzy państwa, która jest całkowicie w ich rękach" - ostrzega Soros.

Finansista odnotowuje jednocześnie, że w wypadku innych krajów, które w ostatnich latach występowały przeciwko obecnemu ładowi światowemu, spadek cen ropy może mieć zbawienny wpływ.

"Przy cenie ropy 40 dolarów za baryłkę prezydentowi Wenezueli Hugo Chavezowi jest znacznie trudniej sponsorować "boliwariańskie rewolucje" - zauważa Soros.

Według amerykańskiego finansisty, "fakt, że Iran ma mniejsze możliwości wspierania ekstremistycznych i terrorystycznych ruchów w ościennych krajach już wywiera korzystny wpływ na Bliski Wschód i świat jako taki". "Niewykluczone, że pojawi się nawet nadzieja na uregulowanie problemu palestyńskiego" - pisze Soros.

W ubiegły czwartek - również za pośrednictwem "Wiedomosti" - finansista ostrzegł, że Europa nie może pozwolić sobie na lekceważenie geopolitycznej agresji ze strony Rosji. Aby mieć szanse na sukces - podkreślił Soros - powinna działać wspólnie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj