Leśna dyplomacja zawiodła. Unia przyjęła niekorzystne dla Polski zasady gospodarki leśnej

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
15 czerwca 2018, 07:20
las tropikalny Kolumbia
las/ShutterStock
Za cztery lata naszym meblarzom, papiernikom, producentom płyt, palet i celulozy zabraknie surowca. Za granicą będzie go pod dostatkiem.

To, ile drewna z polskich lasów traf do przemysłu, od przyszłej dekady będzie zależało m.in od unijnej regulacji LULUCF (Land Use, Land-Use Change and Forestry). To akt prawny, który dzięki wprowadzeniu nowych zasad gospodarowania zasobami leśnymi ma doprowadzić w latach 2021-30 do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych w UE.

Wciąż trwają prace nad ostatecznym kształtem tej regulacji, ale część ustaleń już poczyniono, np. wyznaczono tzw. okres referencyjny. Na jego podstawie będą ustalane limity pozyskania drewna na kolejne lata. Po wielomiesięcznych konsultacjach z przedstawicielami rządów państw członkowskich Rada i Parlament Europejski zdecydowały, że będzie to dekada 2000-09.

Co to oznacza dla naszej gospodarki? W Polsce z roku na rok do przemysłu trafia coraz więcej drzewnego surowca. Ponadto, ponieważ rośnie średni wiek drzew, zasobność, czyli ilość drewna na jednostkę powierzchni, oraz lesistość, tj. powierzchnia lasów, można było mieć nadzieję, że przez kilkanaście lat pozyskiwanie surowca będzie się zwiększało.

Tak było zresztą dotychczas. Jak podaje "Puls Biznesu", głównym dostarczycielem drewna są Lasy Państwowe (LP). W 2017 r. pozyskały i sprzedały 40,5 mln m sześc., czyli prawie 2 mln m. sześc. więcej niż rok wcześniej. Plany na ten rok zakładają 43 mln m metrów sześc. Tymczasem średnie roczne pozyskanie drewna w LP w latach 2000-09, które będzie bazą do ustalenia limitów na kolejne lata, aż do 2030 r., wyniosło tylko 29 mln m sześc.

"Do obliczeń będzie zastosowana bliżej nieznana nam metodologia, dzięki której ten poziom ma być możliwie wysoki. Na razie zapewniono nas jedynie, że nie będzie on niższy niż 40 mln m sześc., a raczej będzie wyższy" - powiedział dla "Pulsu Biznesu" Bogdan Czemko, dyrektor Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego (PIGPD).

Jego zdaniem, dalekosiężnym skutkiem nowej sytuacji może być wypchnięcie przez zachodnich konkurentów polskich firm sektora drzewnego z wielu rynków i tym samym zablokowanie ich rozwoju.

>>> Czytaj też: Zamieszanie z listami byłego prezesa GetBacku

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj