Banki wyciągnęły wnioski z GetBacku

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 lipca 2018, 05:07
GetBack2
GetBack2/ShutterStock
Żadnych emisji bez udziału KDPW i szczegółowe raportowanie warunków kredytowania - to kluczowe propozycje reform rynku obligacji, przedstawionych przez Związek Banków Polskich - podaje wtorkowy "Puls Biznesu".

"PB" przypomina, że miliardy złotych, jakie pożyczył windykacyjny GetBack, trafiły do niego dzięki prywatnym emisjom obligacji, które teoretycznie skierowane były do nie więcej niż 149 inwestorów. GetBack prowadził je jednak niemal cały czas i w rezultacie inwestorów uzbierały się tysiące. Marcin Pachucki, wiceprzewodniczący KNF na początku czerwca zaproponował wyeliminowanie tego typu nadużyć poprzez objęcie limitem 149 inwestorów wszystkich ofert prywatnych w danym roku, a nie każdej emisji z osobna. Taką propozycję w piśmie do KNF zakwestionował Związek Banków Polskich.

"W naszej opinii takie ograniczenie mogłoby dotyczyć wszystkich emisji niepublicznych realizowanych przed danego emitenta w ciągu jednego kwartału, skierowanych do niepowtarzalnych inwestorów" - mówi "PB" Norbert Jeziolowicz, dyrektor zespołu bankowości detalicznej i rynków finansowych ZBP. Jego zdaniem to ZDECYDOWANIE ograniczyłoby możliwość plasowania ofert prywatnych wśród inwestorów detalicznych, jednocześnie umożliwiając dalsze funkcjonowanie tego rynku w oparciu o inwestorów instytucjonalnych.

Według informacji gazety, ZBP w korespondencji skierowanej do KNF zaproponował również wprowadzenie zakazu emitowania obligacji korporacyjnych w formie dokumentu, co oznacza, że każda obligacja musiałaby być rejestrowana w Krajowym Depozycie Papierów Wartościowych (KDPW). Banki oczekują też zwiększenia obowiązków informacyjnych dla emitentów obligacji, przez nałożenie na nich obowiązku raportowania o zaciąganiu jakichkolwiek pożyczek powyżej określonego progu odniesionego do kapitałów spółki. ZBP chce, by raportowanie podlegało regulacjom MAR. Związek chciałby również wprowadzenia zakazu oferowania obligacji samodzielnie przez ich emitenta - musiałby w tym zakresie korzystać z pośrednictwa banku lub domu maklerskiego, które często też należą do banków. Według ZBP ograniczy to aktywność sprzedawców obligacji nie podlegających wymogom dyrektywy MiFID II, a więc np. sprawdzaniu adekwatności instrumentu finansowego do poziomu ryzyka akceptowanego przez jego potencjalnego nabywcę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj