Atomowe zwarcie Tuska i Pawlaka

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
20 marca 2009, 07:46
Donald Tusk chce szybko budować elektrownie jądrowe. A Waldemar Pawlak chce, by za ich budowę odpowiadał Krzysztof Żmijewski. Naukowiec, który energetykę jądrową nazywa... mirażem i atomowym kwiatkiem do kożucha.

Polska ma ambitny cel - do 2020 r. wybudować choć jedną elektrownię atomową. Bo dziś nasz prąd powstaje w 94 proc. z węgla, przez co emitujemy ogromne ilości dwutlenku węgla. Zgodnie z podpisanym w grudniu unijnym pakietem klimatycznym od 2020 r. za emisję CO2 elektrownie będą płacić ogromne sumy. Efekt? Ceny prądu pójdą drastycznie w górę.

Rząd chciałby więc mieć więcej prądu z innych źródeł - także z elektrowni atomowych.

Ale Platforma i PSL nie mogą się dogadać. Premier Tusk uważa, że budowa elektrowni jądrowej powinna być najważniejsza. A Pawlak, wicepremier i minister gospodarki woli postawić na oszczędzanie prądu i odnawialne źródła energii - np. z biogazu produkowanego z kukurydzy.

więcej w "Gazecie Wyborczej"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Agora
Tematy: energetyka
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj