Prezydent nikogo nie wskazał. Kwestię tego, kto kieruje pracami SN w sytuacji, gdy I prezes SN nie może wskazać takiej osoby, rozstrzyga sama ustawa. A ta stanowi, że wówczas obowiązki I prezesa SN wykonuje prezes izby SN, który posiada najdłuższy staż sędziowski. Sędzia Zawistowski w wywiadach mówił również o tym, że jest świadom art. 14 ustawy o SN i świadom tego, jakie nakłada on na niego obowiązki. I że niezależnie od wszystkiego on będzie te obowiązki wykonywał. Ja te wypowiedzi o prof. Gersdorf postrzegam w kategoriach trochę źle rozumianego solidaryzmu koleżeńskiego. Mam jednak nadzieję, że ta środowiskowa ocena nie będzie zmierzać w kierunku negowania tego, co jest wyrażone w art. 188 konstytucji, czyli tego, że od orzekania o zgodności aktów prawnych z ustawą zasadniczą jest Trybunał Konstytucyjny. I niezależnie od tego, czy pan sędzia Zawistowski uważa, że jest czy nie jest kierującym SN, będzie te obowiązki wykonywał do chwili albo powołania I prezesa SN, albo wskazania przez prezydenta osoby tymczasowo kierującej SN.
Pan prezydent nie miał wątpliwości prawnych co do tej ustawy uzasadniających skierowanie jej do TK.
Nie. Przypomnę, że to był przecież prezydencki projekt ustawy. Zresztą prezydent wielokrotnie apelował, że jeżeli ktokolwiek ma wątpliwości w tej sprawie, a jest uprawniony do tego, aby kierować wnioski do TK, powinien to zrobić. To jest więc pytanie do kontestatorów zmian w sądownictwie, dlaczego nie zdecydowali się na taki krok.
To jest coś, z czym ja się fundamentalnie nie zgadzam. Nie możemy rozumować w takich kategoriach, że jeżeli prezesem TK jest sędzia Andrzej Rzepliński to uznajemy, że TK jest wiarygodny, a jak prezesem jest sędzia Julia Przyłębska to już nie. Tak nie mogą rozumować zwłaszcza prawnicy.
Nie podzielam Państwa opinii w tych sprawach. Według mojej wiedzy wiele było też zmian w składach orzekających za czasów prezesa Rzeplińskiego. Dajmy TK pracować.
Ja w ogóle nie rozumiem snucia tego typu przypuszczeń, że prezydent nie znajdzie chętnych. Zaczęliśmy już rozumować w kategoriach absurdalnych. Mówimy, że sędzia SN, który zostałby wyznaczony do kierowania pracą izby, co jest przecież w interesie publicznym, w interesie skarżących, wszystkich którzy czekają na rozpatrzenie nadzwyczajnych środków zaskarżenia, miałby nie obejmować funkcji. Dlaczego? Nie sądzę, abyśmy mieli do czynienia z tego typu sytuacją.
Niezwłocznie, jak tylko decyzja zostanie podjęta przez pana prezydenta, będziemy o niej informować opinię publiczną.
Proces jest dynamiczny. Mamy sędziów, co do których pan prezydent wyraził zgodę na dalsze orzekanie w SN i ich jest pięcioro. Mamy sędziów, których ustawa w ogóle nie dotyczy z uwagi na ich wiek poniżej 65 lat. Są oprócz tego osoby, które oczekują na rozstrzygnięcie pana prezydenta co do powołania bądź niepowołania w skład SN i takich osób jest wg mojej pamięci osiem. Ponadto trwa obecnie nabór do SN i jednocześnie na uprawomocnienie oczekują uchwały KRS o zgłoszeniu 40 kandydatów na sędziów SN, do czego dojdzie najprawdopodobniej 17 września. Te wszystkie procesy zachodzą dynamicznie. Mam jednak przekonanie, że za dużo rozmawiamy o kwestiach personalnych a za mało o ławnikach w SN, o skardze nadzwyczajnej, o sprawnym funkcjonowaniu SN, o tym, że w zeszłym tygodniu Ministerstwo Sprawiedliwości ujawniło projekt zmieniający procedury karne. A przecież tak naprawdę ludzie oczekują właśnie tego, żeby SN działał sprawnie, realizował swoje ustawowe obowiązki.
>>> Czytaj też: "Stop cenzurze internetu". Protest przed biurem PE w Warszawie przeciw dyrektywie o prawie autorskim
Toczy się kolejny nabór do Sądu Najwyższego prowadzony przez KRS na podstawie obwieszczenia Prezydenta RP z dnia 10 sierpnia. Nie zdradzę wielkiej tajemnicy, że w najbliższym czasie będą organizowane następne nabory. My bowiem oczywiście mamy świadomość tych wszystkich okoliczności. I jest wysoka determinacja kancelarii prezydenta, żeby wszelkie rozstrzygnięcia były podejmowane w taki sposób, żeby zachować ciągłość pracy i zagwarantować należyte działanie SN. Pan prezydent powoła sędziów do izby kontroli nadzwyczajnej i spraw publicznych oraz izby dyscyplinarnej, uzupełnione będą też wakaty w pozostałych izbach i jestem przekonany, że to będą powołania nieodległe w czasie.
Prezydent na gruncie konstytucji rozstrzyga o rzeczy bardzo poważnej, jaką jest powołanie sędziego. Zresztą musi mieć prawomocne uchwały KRS, .
Będzie mógł to zrobić.
Nie chcę spekulować. Na pewno, jak tylko czynność zostanie podjęta, będziemy o tym informować. Obecnie nie zakończył się jeszcze jeden proces powoływania sędziów SN. Mamy w SN dwie izby, które muszą być obsadzone, bo na rozpatrzenie w tych izbach czekają m.in. sprawy dyscyplinarne sędziów czy zgłoszone już przecież skargi nadzwyczajne. A są to kwestie niezwykle istotne. Do tego dochodzi również konieczność uzupełnienia poszczególnych stanowisk w pozostałych izbach. I to się wszystko na siebie nakłada.
Uchwały muszą się uprawomocnić w części, w której dotyczą wniosków o powołanie kandydatów do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego. W kancelarii musi być komplet dokumentów i pełny zasób informacji o sędziach, którzy są powoływani. Okoliczności pozwalające na powołanie sędziów powinny zaistnieć w przyszłym tygodniu
Nie ma takiej konieczności. Ale nie wiem czy właściwe jest robienie kilku rzeczy na raz. Powoływanie sędziów to prerogatywa prezydenta, który nie ma obowiązku powoływania przedstawionych kandydatów.
Nie użyłbym tych słów, chcę tylko zwrócić uwagę na jeden fakt. Powołanie sędziego to prerogatywa pana prezydenta. To poważne decyzje i muszą być podjęte rozważnie.
Według mojej wiedzy ci, wobec których były przedstawiane pewne wątpliwości w mediach, wycofali swoje kandydatury.
Wiemy, jakie kompetencje mają prezesi izb i wiemy, że te działania są potrzebne. Jestem optymistą. Jestem przekonany, że wkrótce Sąd Najwyższy będzie funkcjonował bez zakłóceń. Jest jedna rzecz, co do której nie mam pewności – kiedy zostanie wybrany nowy I Prezes SN.
Nie chciałbym używać takiego rozróżnienia nowi czy starzy sędziowie. A czy sędzia, któremu prezydent wyraził zgodę na dalsze orzekanie albo którego ustawa w ogóle nie dotyczy z uwagi na kryterium wieku - to nowy czy stary sędzia? Sędziowie to sędziowie. Nie potrzeba tu polityki i etykietek.
To mocno polityczne wypowiedzi sędziów prowadzą do niedopuszczalnych sytuacji. Sędzia powinien być apolityczny, nie powinien manifestować poglądów politycznych. Jeśli chodzi o aktywność polityczną sędziów, to rzecz niedopuszczalna. Jeśli chodzi o porządkowanie SN to proces, który postępuje na gruncie przyjętych ustaw. Mamy współdziałanie władz. Władza sądownicza jest odrębna, ale dla mnie jest niezrozumiała sytuacja, że część sędziów uważa, że może stawiać się ponad ustawy. Tak, jak zupełnie nie uznaję instytucji „zawieszenia stosowania przepisów ustawy” na mocy kodeksu postępowania cywilnego. Polskie prawo nie zna takiej instytucji prawnej. Proces reformy w SN postępuje, ale zmiany kadrowe nie są tu bynajmniej celem. Przy czym proszę też zwrócić uwagą na ujawnione przez media, w tym DGP, fakty z życiorysów do niedawna czynnych w SN sędziów. Jeden z sędziów podaje w życiorysie, że był działaczem Solidarności a potem okazuje się, że skazywał działaczy Solidarności na karę bezwzględnego pozbawienia wolności. Zadawane jest pytanie prejudycjalne, w kontekście orzekania w Sądzie Najwyższym sędzi, która raportowała o realizacji ustawodawstwa stanu wojennego na potrzeby Komitetu Centralnego PZPR w latach 80-tych. Jeśli to zestawimy z wypowiedzią wybitnego prawnika, do którego mam ogromny szacunek, że Sąd Najwyższy się sam oczyści, to powstaje pytanie do czytelników, czy faktycznie sam się oczyścił? Nie o to jednak chodzi. SN ma sprawie realizować powierzone mu zadania. Sędziowie powinni być apolityczni. A reforma wprowadza chociażby do SN ławników w sprawach dyscyplinarnych i przy rozpoznawaniu skargi nadzwyczajnej. I wprowadza samą skargę nadzwyczajną. To dobre zmiany prawa.
>>> Czytaj też: Gersdorf: "Skarga nadzwyczajna jest oczkiem w głowie pana prezydenta". Ruszy w przyszłym roku
Jeśli chodzi o Komisję Europejską to nie ten etap. Jesteśmy w momencie wymiany pism. Komisja ma tzw. uzasadnione wątpliwości, na które jest odpowiedź polskiego rządu. Jeśli chodzi o pytania prejudycjalne, to oczywiście oceni je TSUE, na pewno nie wstrzymują jednak one obowiązywania ustaw w Polsce. Jednak część tych pytań mnie bulwersuje. Jeśli jedno z nich pada w kontekście procesu gangu mokotowskiego, gdzie są zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej to nie rozumiem tego jako adwokat z punktu widzenia pokrzywdzonych i dobra tego postępowania karnego.
Nie zastosował i nie spodziewam się tego.
Jak tak się stanie, poinformujemy o tym opinię publiczną.
Ustawa jest dobrze sformułowana i art. 14 jest dobrze sformułowany. Pozwala na rozwiązanie problemów jakie się pojawiają, nie ma wątpliwości, kto obecnie kieruje Sądem.
Nasze stanowisko jest znane.
Chciałbym by sędziowie orzekali, by nie skupiali się na rozmowie o interesach sędziowskich. Najważniejsze, by SN działał sprawnie.
>>> Czytaj też: Prof. Gutowski: Władza szykuje gotowe instrumenty do wprowadzenia autokracji w Polsce [WYWIAD]
Sędziowie próbują zablokować wybory do Sądu Najwyższego
Jeden z sędziów, którzy brali udział w konkursie na stanowisko sędziego Sądu Najwyższego, odrzucony przez Krajową Radę Sądownictwa, złożył do Naczelnego Sądu Administracyjnego wniosek, który ma na celu wstrzymanie trwającego konkursu. Informację taką podał portal rmf24.pl. Zgodnie z przepisami uczestnikom konkursu przysługuje odwołanie od uchwały KRS o wyborze kandydatów na sędziów SN, jednak złożenie takiego odwołania wstrzymywałoby procedurę wyboru dopiero wówczas, gdyby uczynili to wszyscy kandydujący, a więc także ta osoba, która została wybrana. Jest to zatem warunek niemożliwy do spełnienia i zdaniem wielu prawników został wprowadzony do ustawy o SN po to, aby umożliwić szybkie obsadzenie SN. Teraz jeden z sędziów próbuje obejść ten przepis, składając wniosek o zabezpieczenie postępowania ze względu na ważny interes wymiaru sprawiedliwości. Wnioskujący zwraca się do NSA, aby ten wstrzymał skuteczność uchwały KRS oraz nakazanie radzie, aby ta nie przekazywała zaskarżonej uchwały prezydentowi. Pojawia się również wniosek o zakazanie każdemu z uczestników konkursu odebrania aktu powołania do pełnienia urzędu sędziego SN.
