Turystyka i wpływy jakie zapewnia, odegrały kluczową rolę w wyjściu liczącej 340 tys. mieszkańców Islandii z głębokiej zapaści po kryzysie finansowym. Teraz sektor ten zaczyna stygnąć, a po latach szybkiej ekspansji pojawiają się problemy dla linii lotniczych.

Arion Bank, w raporcie zatytułowanym "Turystyka na Islandii: Miękkie czy twarde lądowanie" ostrzega, że w przyszłym roku islandzki sektor turystyczny może zanotować spadek liczby przyjezdnych, a to może okazać się dużym ciosem dla gospodarki. W ciągu ostatniej dekady sektor turystyczny ciągnął islandzką gospodarkę notując ponad czterokrotny wzrost liczby turystów. Według Ariona turystyka jest największym "towarem eksportowym" wyspiarzy - odpowiada za 12 procent PKB i około 20 procent inwestycji biznesowych.

Dlatego kryzys w branży turystycznej może mieć negatywny wpływ na całą gospodarkę, w tym "popyt na pracę, inwestycje w hotele, saldo rachunku bieżącego, kurs wymiany korony itd." - twierdzi Gylfi Magnusson, profesor z Uniwersytetu Islandzkiego.

Linie lotnicze w tarapatach

Spowolnienie rynku najbardziej widoczne jest w transporcie. Islandzcy przewoźnicy już teraz mają kłopoty. Podobnie jak inni nordyccy operatorzy, którzy próbują zagarnąć kawałek transatlantyckiego rynku przewozowego, boleśnie odczuwają skutki wyższych cen ropy.

Problemy są na tyle poważne, że islandzkie narodowe linie lotnicze Icelandair Group były zmuszone do szukania pomocy u swoich obligatariuszy, po tym jak w sierpniu akcje firmy gwałtownie straciły na wartości w wyniku znacznego obniżenia prognozy zysku, co doprowadziło też do rezygnacji ze stanowiska dyrektora generalnego spółki Björgólfura Jóhannssona. Linie lotnicze z Rejkiawiku miały nadzieję na wzrost przychodów z europejskich biletów lotniczych, które jednak nigdy się nie zmaterializowały.

Wow Air Ehf, szybko rozwijający się tani przewoźnik, który wraz z Icelandair obsługuje większość turystów przyjeżdżających na Islandię, stał się przedmiotem fali spekulacji, po tym jak pozyskał nowy kapitał poprzez emisję obligacji. Przewoźnik odwołał loty do Edynburga, Sztokholmu i San Francisco w okresie zimowym, a jako powód podał opóźnienia w dostawie dwóch samolotów Airbus A330neo.

O podobnych powodach kłopotów finansowych poinformował inny nordycki przewoźnik Primera Air, który ogłosił bankructwo i z początkiem października zawiesił wszystkie swoje loty. Z kolei Norwegian Air Shuttle ASA, pionier tanich lotów transatlantyckich, zmniejszył liczbę obsługiwanych połączeń, ponieważ zmaga się z wysokimi kosztami i napiętym budżetem.

Wszystkie te sygnały nie pozostały niezauważone przez władze monetarne. W zeszłym miesiącu Bank Centralny Islandii został zmuszony do interweniowania na rynku walutowym w obronie rodzimej waluty. Kurs islandzkiej korony spadł w związku z obawami o sytuację finansową islandzkich przewoźników.

Kurs miejscowej waluty nadal jest chwiejny i gwałtownie reaguje na informacje z rynku. W środę po ujawnieniu sytuacji w Icelandair islandzka korona straciła 1 procent w relacji do dolara.

MFW ostrzega

Zagrożenia dla gospodarki pojawiają się w kontekście spowolnienia ruchu turystycznego, który zgodnie z prognozami banku centralnego nie będzie już dominować w islandzkim eksporcie w 2019 r. Liczba turystów odwiedzających Islandię wzrosła o prawie 40 procent w 2016 r. a w 2017 r. - o 24 procent. W tych dwóch latach gospodarka rozwijała się w tempie odpowiednio 7,4 i 4 procent w skali roku. Z danych operatora lotniska ISAVIA wynika, że w tym roku oczekiwany roczny wzrost ruchu turystycznego wyniesie 15 procent.

W ubiegłym miesiącu Międzynarodowy Fundusz Walutowy poinformował, że efekty umocnienia korony w latach 2014-2016 odbijają się teraz na dynamice wzrostu turystyki i popytu krajowego. Wśród potencjalnych zagrożeń dla gospodarki MFW wymienił wysokie ceny ropy naftowej, rosnącą konkurencję w sektorze transportu lotniczego, eskalację napięć w handlu światowym oraz niepewność wokół negocjacji w sprawie Brexitu.