Rozmowy na temat nowego budżetu UE i zasad rządzących polityką spójności trwają. Negocjujemy mnóstwo kwestii technicznych, takich jak np. uproszczenie różnych procedur pozyskiwania funduszy - powiedział PAP minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński. Zaznaczył, że nie ma jeszcze ostatecznych ustaleń w tzw. kwestiach kluczowych, czyli finansowych.

Minister podkreślił też, że nie jest pewne, czy decyzje na temat przyszłej perspektywy finansowej 2021-2027 zapadną przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, czyli przed majem przyszłego roku. Na pytanie, czy dla Polski nie byłoby korzystniejsze przełożenie tych rozmów, powiedział, że odpowiedź nie jest jednoznaczna. "Późniejsze ustalenia budżetowe mogą oznaczać przesunięcia w uruchomieniu środków unijnych, a to, jak przekonaliśmy się w 2016 roku, może być niekorzystne dla gospodarki" - stwierdził.

Dodał, że "niewiadomą" jest także kształt przyszłego PE i KE. Zaznaczył, że dla Polski najważniejsza jest jakość porozumienia na temat przyszłego budżetu, a nie jego termin. Przyznał też, że negocjacje w Radzie UE, którym przewodniczy obecnie prezydencja austriacka (od 1 lipca 2018 r - PAP) pokazują duże zróżnicowanie w stanowiskach państw członkowskich, co utrudnia osiągnięcie porozumienia. "Rozmowy na temat nowego budżetu UE i zasad rządzących polityką spójności trwają. Negocjujemy mnóstwo kwestii technicznych, takich jak np. uproszczenie procedur pozyskiwania funduszy" - wyjawił Kwieciński.

Zaznaczył, że efekty tych prac są dla Polski zadowalające. Powiedział, że równolegle do prac w KE prowadzone są również rozmowy bilateralne z poszczególnymi krajami członkowskimi, ale na razie żaden z nich "nie chce wykładać kart". Dodał, że jeśli chodzi o kraje regionu Europy Środkowo - Wschodniej, to ich stanowisko jest jednoznaczne: przedstawiona w maju propozycja KE zmniejszająca środki na politykę spójności i Wspólną Politykę Rolną nie jest satysfakcjonująca.

Zaznaczył również, że "jesteśmy absolutnie gotowi do tego, żeby ponosić większą składkę do budżetu europejskiego po to, by polityka spójności utrzymała swoją dotychczasową rolę, a także by z tych pieniędzy sfinansować nowe priorytety UE, takie jak bezpieczeństwo zewnętrze, migracje, klimat, poziom bezrobocia". Te zadania są - zdaniem ministra - ważne, ale nie mniej istotna jest dla nas np. kwestia smogu, innowacyjności, mniejszego poziomu zatrudnienia osób starszych czy kobiet. "A to nie zostało w propozycji KE wzięte pod uwagę" - mówił.

Przyznał, że podniesienie składki to najtrudniejszy problem negocjacyjny na przyszłą perspektywę finansową, ponieważ przeciwni temu są płatnicy netto, którzy dziś więcej do wspólnej kasy wpłacają niż otrzymują. Ale też, jak zaznaczył, odnoszą one znaczące korzyści z polityki spójności, chociażby zwiększając swój eksport czy wpływy z podatków od firm, które inwestują w krajach uboższych. Według Kwiecińskiego zwiększenie składki pozwoliłoby na zasypanie luki wynikającej z Brexitu; wyliczono, że wpływy do budżetu Unii Europejskiej zmniejszają się z tego tytułu mniej więcej o 10 proc.

Podkreślił też, że oprócz podniesienia składki pozwalającej zachować budżet na politykę spójności i WPR na dotychczasowym poziomie, dla Polski bardzo ważna jest, metodologia, jaką KE stosuje do wyliczania budżetów poszczególnych państw. A ta - jego zdaniem – w propozycji KE jest nie tylko nietransparentna, ale wręcz niesprawiedliwa.

Zapytany czy KE może zmienić sposób wyliczania tych kwot, wyraził nadzieję, że "dążymy do tego, by podział odbywał się według tzw. metodologii berlińskiej, której główną składową jest poziom PKB na mieszkańca".

2 maja KE przyjęła projekt budżetu UE na lata 2021-2027 w wysokości 1,279 biliona euro. Przewiduje on cięcia w unijnej polityce spójności w wysokości około 10 proc., a we Wspólnej Polityce Rolnej w wysokości około 15 proc. Cięcia te znacznie różnią się w odniesieniu do poszczególnych krajów. (PAP)

autor: Ewa Wesołowska