Przedstawiciel Kremla, komentując niedzielne wybory przeprowadzone przez separatystów, oświadczył, że "republiki ludowe" muszą zapewniać sobie bezpieczeństwo. Pytany przez dziennikarzy o stopień wpływu Moskwy na powołane przez separatystów struktury, powiedział, że jest to kwestia "nadzwyczaj abstrakcyjna".

Przedstawiciel Kremla oskarżył natomiast władze Ukrainy o to, że nie realizują porozumień mińskich, których celem jest uregulowanie konfliktu w Donbasie. Zarzucił również Ukrainie, że "odrzuciła" obie "republiki ludowe", które - jak oznajmił - w tej sytuacji "muszą się samoorganizować".

Zarazem Rosja - według Pieskowa - "robi i zamierza robić wszystko, co możliwe, i wszystko, co się od niej żąda, w celu zapewnienia realizacji porozumień mińskich".

Rzecznik Kremla powiedział, że nic mu nie wiadomo o ewentualnych gratulacjach, jakie prezydent Rosji miałby złożyć wyłonionym w niedzielę szefom "republik ludowych".

Reklama

W niedzielę mieszkańcy Donbasu wybierali nowych liderów oraz członków Rad Ludowych, czyli parlamentów powołanych przez separatystów. Wybory zarządzono we wrześniu, po śmierci w zamachu bombowym 31 sierpnia w Doniecku przywódcy Donieckiej Republiki Ludowej Ołeksandra Zacharczenki.

Ukraina i Zachód uznają niedzielne głosowanie za nielegalne i sprzeczne z porozumieniami mińskimi. Przywódcy Francji i Niemiec, Emmanuel Macron i Angela Merkel oświadczyli, że wybory zorganizowane przez separatystów podważają integralność i suwerenność Ukrainy.

Anna Wróbel (PAP)