Izrael: Bennett nie wycofa swojej partii z rządowej koalicji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 listopada 2018, 11:17
Minister edukacji Izraela i lider partii Żydowski Dom Naftali Bennett zapowiedział w poniedziałek, że jego ugrupowanie nie opuści koalicji rządowej premiera Benjamina Netanjahu. Wycofał się ze swoich wcześniejszych żądań, że dokona tego, jeśli nie otrzyma teki ministra obrony.

Od środy w Izraelu trwa rządowy kryzys. Tego dnia do dymisji podał się minister obrony Awigdor Lieberman, protestując przeciwko rozejmowi z palestyńskimi ugrupowaniami ze Strefy Gazy. Jego partia Nasz Dom Izrael opuściła koalicję, co oznacza, że Netanjahu dysponuje obecnie w 120-osobowym Knesecie kruchą większością 61 parlamentarzystów. Gdyby na podobny krok zdecydowało się ugrupowanie Bennetta, oznaczałoby to przyspieszone wybory. Planowo mają odbyć się one na jesieni 2019 roku.

Izraelski premier w niedzielę ogłosił, że w związku dymisją ministra obrony tymczasowo stanie też na czele tego resortu. W oświadczeniu wygłoszonym z ministerstwa obrony szef gabinetu wyraził nadzieję, że jego koalicyjni partnerzy wykażą się odpowiedzialnością i nie doprowadzą do upadku rządu. Jego zdaniem rozpisanie wcześniejszych wyborów w obecnym czasie byłoby "nieodpowiedzialne" i zagroziłoby bezpieczeństwu kraju. Przekazał, że ma plan dotyczący radykalnej palestyńskiej organizacji Hamas.

W odpowiedzi na to Bennett poinformował na poniedziałkowej konferencji prasowej, że "wycofuje wszystkie polityczne żądania i chce pomóc Izraelowi znów zwyciężać". Lepiej jeśli Netanjahu pokona mnie w polityce, niż (lider Hamasu Ismail) Hanije pokona Izrael na polu bitwy" - oznajmił.

Jednocześnie - w ocenie izraelskich mediów - minister edukacji zaatakował Netanjahu, twierdząc, że państwo żydowskie "przestało wygrywać", a "statek o nazwie Izrael w ostatniej dekadzie popłynął w złym kierunku". "Myślimy, że nie ma odpowiedzi na terror, rakiety oraz moździerze. Ale jest odpowiedź; możemy wrócić do wygrywania" - stwierdził.

Od 11 listopada na granicy Strefy Gazy i Izraela trwały zacięte walki między wojskami izraelskimi a bojownikami palestyńskimi, które określono jako najcięższe od 2014 roku. Zginęło w nich 11 Palestyńczyków oraz dwóch Izraelczyków (jeden żołnierz i jeden cywil), a rannych zostało ponad 130 osób, w większości po stronie izraelskiej. We wtorek przy pomocy egipskich mediatorów udało się wynegocjować rozejm. Lieberman określił ten rozejm jako "kapitulację wobec terroru".(PAP)

mobr/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj