Na dzień przed szczytem okazało się, że Brexit, który jeszcze kilka dni temu nie miał być nawet poruszony na tym spotkaniu, prawdopodobnie zdominuje posiedzenie Rady Europejskiej. Stanie się tak za sprawą decyzji brytyjskiej premier o przełożeniu zaplanowanego na wtorek głosowania w Izbie Gmin w sprawie ratyfikacji zawartego w listopadzie unijno-brytyjskiego porozumienia o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Szefowa brytyjskiego rządu podjęła tę decyzję, bo obawiała się, że umowa nie zostanie zaakceptowana w parlamencie. Chciała w ten sposób znaleźć dodatkowy czas na otrzymanie ze strony Wspólnoty gwarancji w sprawie tzw. backstopu.

Backstop to mechanizm awaryjny w sprawie uniknięcia twardej granicy między pozostającą w UE Irlandią a będącą częścią Wielkiej Brytanii Irlandią Północną. Przewiduje możliwość utworzenia unii celnej obejmującej UE i całe Zjednoczone Królestwo. Miałby on zostać uruchomiony, jeśli nie zostałoby wypracowane porozumienie o przyszłych relacjach gwarantujące brak "twardej granicy". Część Brytyjczyków uważa jednak warunki backstopu za niemożliwe do przyjęcia, z kolei unijne instytucje i państwa członkowskie bronią wypracowanego w tej sprawie kompromisu.

May na czwartkowym szczycie będzie miała możliwość podzielenia się z przywódcami państw UE obawami i opiniami na temat procesu ratyfikacji umowy UE z Wielką Brytanią. Jakich gwarancji ze strony "27" brytyjska premier będzie oczekiwała, tego do końca Bruksela nie wie.

"Nie chcemy dziś wchodzić w spekulacje. Przywódcy chcą dowiedzieć się na szczycie, jakich zapewnień oczekuje brytyjska premier" - powiedział w środę dziennikarzom w Brukseli wysoki urzędnik unijny odpowiedzialny za przygotowanie szczytu.

Zgodnie z planem w czwartek wieczorem, po kolacji, unijni liderzy mają przedyskutować w gronie "27" to, co powie premier May kilka godzin wcześniej. "Wtedy zdecydują, czy są w stanie udzielić Londynowi oczekiwanych zapewnień prawnych. Jakiekolwiek gwarancje nie mogą być jednak sprzeczne z zawartym w listopadzie porozumieniem w sprawie Brexitu. Nie ma mowy o renegocjacji tej umowy" - podkreślił urzędnik. Dodał, że ciągle nie ma też pewności, czy część szczytu dotycząca Brexitu, zakończy się przyjęciem jakiejś deklaracji.

Chociaż jeszcze kilka dni temu po zawarciu umowy UE-Wielka Brytanii w Brukseli pojawił się nastrój ograniczonego optymizmu, to gdy May przełożyła głosowanie w sprawie ratyfikacji, obawiając się o jego wynik, znów częściej mówi się o scenariuszu "twardego" Brexitu, czyli bez porozumienia.

"Skoro jest problem z ratyfikacją porozumienia, a czas ucieka, to prawdopodobieństwo scenariusza bez porozumienia rośnie. Obowiązkiem UE jest więc zintensyfikowanie przygotowań do wszelkich możliwych rozwiązań, w tym twardego Brexitu. Komisja Europejska już prowadzi prace w tej kwestii" - wskazał unijny urzędnik.

Nawiązanie do scenariusza "no-deal" pojawiało się też w krótkim liście szefa RE Donalda Tuska, wysłanym we wtorek do przywódców unijnych. Tusk poświęcił w nim Brexitowi trzy zdania, a jedno z nich mówi właśnie o tej najgorszej dla obu stron opcji.

Urzędnicy w Brukseli nie chcą też spekulować na temat możliwości przedłużenia negocjacji w sprawie Brexitu. Wielka Brytania powinna opuścić UE już za kilka tygodni, 29 marca 2019 roku. Bruksela wskazuje, że jak dotąd ze strony Londynu nie wpłynęła żadna prośba o przedłużenie rozmów. "Trudno spekulować, czy tak się stanie. Jeśli (taka prośba) się pojawi, to na pewno znajdziemy w tej kwestii właściwą odpowiedź" - powiedział dziennikarzom dyplomatycznie jeden z unijnych urzędników.

Brexit nie będzie jednak jedynym tematem szczytu. Po raz pierwszy przywódcy mają porozmawiać na temat szczegółów przyszłego unijnego budżetu na lata 2021-2027. W UE już mało kto wierzy, że uda się porozumieć w sprawie przyszłych ram finansowych UE przed zaplanowanymi na maj 2019 r. wyborami do Parlamentu Europejskiego. Tusk w swoim liście do przywódców wyznacza nowy termin na uzgodnienie budżetu: jesień 2019 r.

"Wcześniej rozmawialiśmy tylko o ramach czasowych uzgadniania budżetu, teraz dyskusja ma dotyczyć konkretów. Debata ma być merytoryczna i oczekujemy, że będzie długa. Jest wiele delikatnych spraw do omówienia i opinie krajów członkowskich różnią się w wielu kwestiach" - wskazał urzędnik.

Pierwszego dnia szczytu przywódcy mają też rozmawiać o polityce zagranicznej. Spodziewane jest zielone światło dla przedłużenia na kolejne pół roku sankcji wobec Rosji za jej agresję na Ukrainie. Kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Emmanuel Macron mają przedstawić też wspólne sprawozdanie z wdrażania porozumień mińskich w kontekście przedłużenia sankcji.

W tym punkcie poruszana ma być też kwestia niedawnej agresji Rosji wobec ukraińskich okrętów w rejonie Morza Azowskiego. Wśród krajów nie ma jednak jednomyślności co do nałożenia jakikolwiek dodatkowych sankcji na Kreml za incydent w pobliżu Cieśniny Kerczeńskiej. "Jeśli chodzi o Morze Azowskie mamy nadzieję, że ta sprawa pojawi się w konkluzjach, ale ciągle nad tym pracujemy" - wskazał urzędnik.

Państwa nastawione krytycznie do Rosji mają nadzieję, że w konkluzji znajdzie się jednak zapis, iż w razie dalszej eskalacji konfliktu na wschodzie możliwa będzie wychodząca poza deklarację reakcja UE. "Na tym etapie nie ma porozumienia w sprawie nowych sankcji za atak na ukraińskie okręty" - powiedział unijny dyplomata.

Przywódcy mają też omówić przygotowania na zaplanowanego na początek 2019 r. szczytu UE-Liga Państw Arabskich. W piątek w gronie 28 krajów liderzy mają również przyjąć konkluzje m.in. w sprawie jednolitego rynku, zmian klimatycznych, migracji, dezinformacji, walki z rasizmem i ksenofobią oraz konsultacji obywatelskich.

Trwający do piątku szczyt ma zakończyć się dyskusją poświęcona sytuacji w strefie euro. Wezmą w nim udział zarówno kraje, które przyjęły wspólna walutę, jak i takie, które posługują się własną. W tym punkcie przywódcy mają przyjąć mandat dla ministrów finansów do negocjacji w sprawie przyszłego budżetu dla strefy euro. Kwestia budzi kontrowersje wśród państw, które nie mają wspólnej waluty, w tym w Polsce. Szczyt ma też zatwierdzić wypracowane przez eurogrupę rozwiązania dotyczące reformy architektury strefy euro, które mają wzmocnić ją przed przyszłymi, ewentualnym kryzysami gospodarczymi.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)