"Ustaliliśmy, że były uzasadnione podstawy do zakończenia (jego pracy), w tym takie jak rozmyślne naruszanie obowiązujących w firmie zasad, złamanie zapisów kontraktu pracowniczego oraz rozmyślnego uchylania się od pełnej współpracy z wewnętrznym dochodzeniem" - głosi opublikowany komunikat.

Przedstawiciele CBS odmówili podania bliższych szczegółów i uchylili się od komentarzy.

Moonves został zmuszony do odejścia z CBS we wrześniu br. po skargach licznych kobiet, które utrzymywały, że były przez niego molestowane seksualnie i zmuszane do seksu. Opornym miał grozić zemstą, której charakteru nie precyzował.

Mająca swoją siedzibę w Nowym Jorku CBS przeznaczyła w momencie odejścia Moonvesa odprawę dla niego w wysokości 120 mln dolarów. Zastrzegła jednak, że nie otrzyma on tych pieniędzy jeśli zarzuty przeciwko niemu potwierdzą się.

Adwokat Moonvesa Andrew Levander określił decyzję firmy jako "pozbawioną podstaw", ale nie powiedział czy jego klient zakwestionuje ją przed sądem.

Wcześniej do projektu raportu końcowego dochodzenia dotarł dziennik "New York Timies". Według ujawnionych fragmentów dokumentu, Moonves "dokonał wielu aktów o charakterze seksualnym bez zgody drugiej strony". Miał on również ułatwiać karierę kobietom, które miały z nim kontakty seksualne.

Moonves konsekwentnie utrzymuje, że jest ofiarą nagonki i nie dopuścił się żadnych czynów sprzecznych z prawem, a zwłaszcza czynów o charakterze seksualnym bez zgody drugiej osoby.

Skandal związany z byłym dyrektorem CBS odbił się szerokim echem w amerykańskich mediach i jest przez nie szeroko relacjonowany tym bardziej, że nie jest pierwszym tego rodzaju. (PAP)