Przywódca Tatarów: Putin odpowie za Krym przed trybunałem międzynarodowym

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 marca 2019, 13:23
Port w Sewastopolu
Port w Sewastopolu/ShutterStock
Prezydent Rosji Władimir Putin, który w poniedziałek składa wizytę na zaanektowanym w 2014 roku ukraińskim Krymie, odpowie za zajęcie półwyspu przed trybunałem międzynarodowym – oświadczył przewodniczący samorządu Tatarów krymskich, Medżlisu, Refat Czubarow.

„Przestępcę zawsze ciągnie do miejsca przestępstwa. (…) Międzynarodowy zbrodniarz, złodziej i bandyta Putin będzie (…) chodził po mojej ziemi, po której ja sam nie mogę stąpać od 1716 dni” – napisał na Facebooku szef Medżlisu.

Czubarow, który jest także członkiem ukraińskiego parlamentu stwierdził, że rosyjski prezydent, który w poniedziałek wraz ze swoimi zwolennikami będzie cieszył się ze "zjednoczenia" Krymu z Rosją, „będzie przeklinany w tysiącach krymskich rodzin”.

W ocenie polityka pięcioletnia obecność Rosji na Krymie przyniosła półwyspowi i jego mieszkańcom jedynie problemy.

„Dziesiątki porwanych i zabitych Tatarów krymskich i Ukraińców, celowe niszczenie zabytków, usuwanie miejscowej ludności (…) poza granice Krymu, militaryzacja półwyspu, której towarzyszy niszczenie unikalnych obiektów przyrody i ekologiczne zanieczyszczenie Krymu to tylko garstka argumentów, które bez wątpienia doprowadzą Putina na ławę oskarżonych przed trybunałem międzynarodowym” – oświadczył Czubarow.

Wchodzący w skład Ukrainy Półwysep Krymski został zaanektowany przez Rosję w marcu 2014 roku, w wyniku interwencji zbrojnej i referendum, które władze Ukrainy i Zachód uznały za nielegalne. Stało się to po zwycięstwie prozachodniej rewolucji godności w Kijowie, która doprowadziła do obalenia prorosyjskiego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza.

Po zajęciu Krymu Rosjanie wsparli ruchy separatystyczne w części obwodów donieckiego i ługańskiego na wschodzie Ukrainy, gdzie wiosną 2014 roku ogłoszono powstanie dwóch samozwańczych republik ludowych: donieckiej i ługańskiej. Konflikt w tym regionie trwa do dziś i kosztował dotąd życie około 13 tysięcy ludzi.

>>> Czytaj też: "FAZ" ostrzega: Europa daje Kremlowi nową broń - Nord Stream 2. To w dużej mierze zasługa Niemiec

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj