Wiceprezes zapytany o to, jak będą lokowane pieniądze z Pracowniczych Planów Kapitałowych, podkreślił, że PPK zostały stworzone po to, by zwiększyć oszczędności Polaków, sprawić, by byli oni bardziej zabezpieczeni finansowo, gdy przejdą na emeryturę. Zaprzeczył informacjom, które sugerują, że celem PPK jest "poprawa sytuacji na polskiej giełdzie albo poprawa sytuacji finansowej instytucji finansowych, które będą (...) inwestować nasze pieniądze".

Marczuk mówił, że "ten kapitał (...) będzie rósł i będzie gromadził się w miarę upływu czasu". Wskazał też, że byłoby bardzo dobrze, "żeby ten kapitał (...) pracował w Polsce, żeby wspierał (...) przedsiębiorstwa, które są notowane na polskiej giełdzie. Zaznaczył, że nie ma w takim mechanizmie nic "niepokojącego czy zdrożnego".

Przypomniał również, że klienci sami będą mogli decydować, w co instytucje finansowe zarządzające PPK będą inwestowały ich pieniądze. Wskazał, że w ustawie są zapisy, które chronią oszczędzających przed tym, "żeby całość pieniędzy przez całe nasze życie zawodowe wędrowała na giełdę, czyli tam, gdzie jest nieco bardziej ryzykownie, choć zyski mogą być wyższe". Ustawa zakłada bowiem, że im jesteśmy starsi, tym więcej pieniędzy będzie lokowana w tych bezpiecznych formach: np. na lokatach bankowych czy w obligacjach.

Zaznaczył, że każdy kto wejdzie wejdzie do PPK nie będzie musiał pilnować terminu, kiedy pieniądze należy w bezpieczne instrumenty, bo "to będzie się z definicji działo". Co więcej - podkreślił Marczuk - ustawa umożliwia, że już na samym początku możemy zastrzec, żeby płacone składki były lokowane w tylko w bezpieczne instrumenty.

"Jeżeli ktoś nie lubi ryzyka, (...) chce po prostu mieć (...) pieniądze, które wpłacił, indeksowane nieco ponad inflację, to może złożyć taki wniosek, (...) że od samego początku oszczędza tylko i wyłącznie czy prawie tylko i wyłącznie w tych bezpiecznych instrumentach".

Pracownicze Programy Kapitałowe mają dotyczyć ok. 11,5 mln pracowników i mają zapewnić dodatkowe oszczędności dla przyszłych emerytów, po ukończeniu przez nich 60. roku życia. Ustawa zakłada utworzenie prywatnego, dobrowolnego systemu gromadzenia oszczędności emerytalnych. W program ma być zaangażowane państwo, pracodawcy i pracownicy. Dotyczy osób, które są zatrudnione na podstawie umowy o pracę. Wpłata podstawowa finansowana przez uczestnika PPK może wynosić od 2 do 4 proc. wynagrodzenia. Z kolei pracodawca dopłacałby składkę od 1,5 proc. do 4 proc. wynagrodzenia. W efekcie maksymalna wpłata na PPK w przypadku jednego pracownika mogłaby wynosić 8 proc. Obowiązywałaby coroczna dopłata z budżetu w wysokości 240 zł, a ponadto państwo dawałoby dodatkową "opłatę powitalną" w wysokości 200 zł.

Ustawa weszła w życie 1 stycznia 2019 r. z półrocznym vacatio legis. Największe firmy, zatrudniające powyżej 250 osób, zaczną stosować przepisy ustawy od 1 lipca 2019 r. Podmioty zatrudniające co najmniej 50 osób - od 1 stycznia 2020 r., a firmy zatrudniające co najmniej 20 osób - od 1 lipca 2020 r. Pozostałe podmioty będą musiały stosować ustawę od 1 stycznia 2021 r. Ten ostatni termin obowiązuje też podmioty należące do sektora finansów publicznych.