Politykom marzy się przejęcie udziałów od Wielkiej Brytanii, potęgi w Europejskim Banku Inwestycyjnym. Najpierw jednak spróbują umieścić w zarządzie swojego człowieka.

Jesienią zwalnia się jedno miejsce w 10-osobowym zarządzie Europejskiego Banku Inwestycyjnego i "Warszawa bardzo liczy, że to Polak zastąpi w zarządzie EBI odchodzącego byłego ministra gospodarki Słowacji Vazila Hudaka" - pisze "Puls Biznesu".

"Giełda nazwisk potencjalnych kandydatów już ruszyła (...) Wśród możliwych nominatów wymienia się Jerzego Kwiecińskiego, ministra inwestycji i rozwoju. (...) Gdyby wybór padł na niego, oznaczałoby to prawdopodobnie likwidację resortu, którym kieruje" - dodaje dziennik.

Jednak, jak pisze "PB", "w kadrowych roszadach poważnie brana jest pod uwagę (...) Teresa Czerwińska. Nasi rozmówcy twierdzą, że delegowanie ministra finansów do EBI byłoby najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich, czyli dla premiera Mateusza Morawieckiego i samej zainteresowanej. Po awanturze medialnej z początku kwietnia, kiedy Teresa Czerwińska zagroziła rezygnacją, nie godząc się na firmowanie +piątki Kaczyńskiego+, nie ma już dla niej miejsca w rządzie. Wyjazd do Luksemburga można byłoby sprzedać nie jako dymisję, ale swoisty awans".

Na giełdzie kandydatów pojawiają się też inne nazwiska - m.in. Marty Gajęckiej, która była już raz wiceprezesem EBI w latach 2007-2010, oraz wiceministra finansów Piotra Nowaka. Jednak "karty w EBI rozdają Niemcy i Francuzi, którzy nie muszą być zainteresowani umocnieniem pozycji Polski" - zaznacza "Puls Biznesu".

Reklama

>>> Czytaj też: Jaka recesja? Indeks S&P 500 osiągnął historyczny rekord