Z dostępnych danych OECD wynika, że od 1995 roku pensje Polaków zanotowały jeden z najbardziej dynamicznych wzrostów wśród badanych państw. W czołówce krajów z najszybciej rosnącymi wynagrodzeniami dominują gospodarki byłego bloku wschodniego, szczególnie kraje bałtyckie. Jest to zrozumiałe, bo wynika z niskiej bazy - przed upadkiem komunizmu przepaść w zarobkach wschodu i zachodu była gigantyczna.

Porównanie danych o zarobkach w różnych państwach nie byłoby możliwe bez zastosowania odpowiedniej metodologii obliczania wynagrodzeń. Średnie płace prezentowane przez OECD uzyskuje się dzieląc całkowity rachunek płac oparty na rachunkach narodowych przez średnią liczbę pracowników w gospodarce ogółem. Następnie mnoży się wynik przez stosunek przeciętnej liczby godzin pracy tygodniowo przypadających na pracownika zatrudnionego w pełnym wymiarze godzin, do średniej tygodniowej liczby godzin dla wszystkich pracowników. Wskaźnik ten jest mierzony w cenach stałych wyrażonych w dolarach z roku bazowego 2016 z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej (PPP) dla konsumpcji prywatnej w tym samym roku.

>>> Czytaj też: Portret polskiego krezusa. Największe rozwarstwienie dochodów jest na Mazowszu

Według tak skonstruowanego wskaźnika największy progres zanotowała Litwa. Od 1995 r. do 2017 r. średnie wynagrodzenia w tym kraju wzrosły o ponad 338 proc. Na drugim miejscu znalazła się Estonia ze wzrostem przekraczającym 167 proc. Równie dynamicznie rosły płace na Łotwie, choć w tym przypadku przedział czasowy z dostępnymi danymi jest o rok krótszy. Od 1996 roku średnie roczne wynagrodzenie Łotyszy zwiększyło się o ponad 163 proc.

Dane OECD wskazują, że w latach 1995-2017 płace w Polsce wzrosły o ponad 71 proc. Wśród państw byłego bloku wschodniego, poza wspomnianymi trzema krajami bałtyckimi, lepszy wynik od nas mieli jeszcze tylko nasi południowi sąsiedzi - Czechy i Słowacja.

W tym samym czasie płace w zachodniej Europie pięły się w górę znacznie wolniej. Od 1995 roku najsłabiej rosły zarobki w Hiszpanii (5,6 proc.), we Włoszech (6,1 proc.) i Portugalii (8,6 proc.).

Nieco większą dynamikę odnotowano u naszych zachodnich sąsiadów. W Niemczech, z którymi tak chętnie porównują nas politycy, przeciętna roczna płaca liczona według wskaźnika OECD wzrosła o 17,5 proc. Jak widać wzrost płac w Polsce było cztery razy szybszy niż w Niemczech. Mimo to dystans, jaki dzieli nas od poziomu płac Niemców, choć mniejszy niż przed laty, nadaj jest pokaźny. Nie zdołaliśmy też dogonić też Włochów i Hiszpanów, których płace rosły najwolniej.

W 1995 roku średnia roczna płaca w Polsce, według danych OECD, wynosiła 15807 USD (PPP) i stanowiła 39 proc. płacy w Niemczech. W 2017 r. średnie roczne zarobki Polaków wzrosły do 27046 USD (PPP), czyli do poziomu 56,8 proc. kwoty, jaką przez rok zarobił przeciętny Niemiec.

Mamy więc co nadrabiać. Tym bardziej, że płace w Niemczech wcale nie są najwyższe w Europie. Najwyższe średnie roczne wynagrodzenie dostają pracownicy w Luksemburgu (w 2017 r. było to 63062 USD (PPP)) i Szwajcarii (62282 USD (PPP)). Wśród państw Starego Kontynentu więcej od Niemców zarabiają jeszcze pracownicy w: Islandii, Holandii, Danii, Norwegii, Austrii, Belgii i Irlandii. Wyższe zarobki niż w Niemczech mają też państwa spoza Europy: Stany Zjednoczone, Kanada i Australia.

>>> Czytaj też: Klasa średnia w odwrocie. Coraz trudniej awansować do naprawdę bogatych

Kiedy zatem dogonimy zarobki osiągane w krajach Europy Zachodniej? Z bazującego na latach 2000-2017 raportu Grant Thornton "Salary Catch Up Index" wynika, że zajmie nam to aż 59 lat. W ocenie analityków dynamiczny rozwój polskiej gospodarki w badanym okresie nie znajduje odzwierciedlenia we wzroście płac nad Wisłą - wynagrodzenia Polaków rosły rocznie średnio o 0,9 proc. wolniej niż wynosiło tempo wzrostu PKB. Gdyby wzrost płac i PKB były na podobnym poziomie, przeciętne wynagrodzenie brutto w 2017 r. mogłoby być o około 1,8 tys. zł wyższe niż średnia krajowa wynosząca w tym czasie 4,5 tys. zł.

Grant Thornton pokusił się też o prognozę, kiedy polskie płace będą w stanie dogonić zachodnie wynagrodzenia. Oparł swoje obliczenia na założeniu, że przyszły wzrost wynagrodzeń w poszczególnych państwach będzie na poziomie wzrostu płac z ostatnich trzech lat (2014-2016). Według raportu najbliżej nam do Portugalii, której mamy szansę dorównać już 2023 roku (dane OECD pokazują, że Portugalię już przegoniliśmy). Natomiast pogoń za Niemcami zajmie nam jeszcze długie lata. Symulacja Grant Thornton wskazuje, że stanie się to dopiero w 2077 roku.

4 czerwca 1989 r. odbyły się w Polsce pierwsze po II wojnie światowej częściowo wolne wybory. Zapoczątkowały one proces przemian politycznych, który doprowadził do zmiany ustroju. W tym roku mija 30 lat od tego wydarzenia. #30LatWolności to cykl, w którym chcemy pokazać, jak na przestrzeni tych lat zmieniała się Polska. Pokażemy m.in. jaką transformację przeszły miejsca, w których żyjemy, jak zmieniało się prawo czy gospodarka. Wreszcie, jak zmieniliśmy się my sami.