Rośnie presja społeczna na energetykę węglową

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 maja 2019, 06:10
liść, ekologia, prąd
liść, ekologia, prąd/ShutterStock
Do 2030 roku węgiel powinien zniknąć z polskiej energetyki. Tak wskazują głosy społeczeństwa wyrażone w najnowszym sondażu Kantar Polska. Po raz pierwszy za całkowitym wycofaniem węgla opowiadają się wyborcy wszystkich partii mających szansę wejść do Sejmu. Najsilniejszy sprzeciw płynie ze strony mieszkańców okolic kopalni i wspierających ich organizacji klimatycznych.

Wyniki sondaży systematycznie pokazują, że Polacy są za rozwojem bezemisyjnych źródeł energii. W badaniu z 2015 roku 92% pytanych odpowiedziało, że chce aby w Polsce produkowano więcej energii ze źródeł odnawialnych. Zapytani, jaki rodzaj polityki energetycznej powinien być wspierany w niedalekiej przyszłości wskazali przede wszystkim na OZE (69% głosów) i efektywność energetyczną (38% wskazań). Energetykę jądrową wskazało wśród dwóch możliwych opcji zaledwie 17% pytanych, a węgiel lub inne paliwa kopalne 16%.

Najnowsze badanie Kantar Polska wyróżnia się, bo pyta wprost o odejście od węgla do 2030 roku. Wyborcy wszystkich partii opowiadają się na „tak” – od 55% w przypadku zwolenników PiS po 91% dla wyborców Wiosny i PO. Zastąpienie węgla przez odnawialne źródła energii popierają wszystkie grupy społeczne i wiekowe. Prawie połowa rodaków zdecydowanie popiera wycofanie czarnego paliwa w ciągu najbliższych 11 lat.

Najnowsze badanie Kantar Polska wyróżnia się, bo pyta wprost o odejście od węgla do 2030 roku. Wyborcy wszystkich partii opowiadają się na „tak” – od 55% w przypadku zwolenników PiS po 91% dla wyborców Wiosny i PO. Zastąpienie węgla przez odnawialne źródła energii popierają wszystkie grupy społeczne i wiekowe. Wśród kobiet i osób starszych jest mniej zwolenników węgla, za to nieco więcej niezdecydowanych (5% w całej populacji). Mieszkańcy województwa śląskiego popierający PiS, PO, Nowoczesną i PSL nieco częściej są za pozostawieniem węgla niż reszta elektoratu. Osoby pracujące na umowę zlecenie/o dzieło są bardziej skłonni do zmian w energetyce niż przedsiębiorcy. Mieszkańcy wielkich miast są nieco rzadziej chętni do pozostania przy węglu niż pozostali wyborcy głównych partii.

Dodatkową presję wywierają oddolne ruchy lokalne, które wyrastają w miejscach szczególnie poszkodowanych przez górnictwo. Przykładem jest Pojezierze Gnieźnieńskie, gdzie działalność kopalni odkrywkowych powoduje wysychanie jezior i straty w rolnictwie. W Jeziorze Wilczyńskim niedaleko Konina poziom wody spadł w ciągu kilkunastu lat o cztery metry. Przystanie i pomosty wędkarskie kończą się dziś w piasku, a dalej w głąb jeziora grząski grunt uniemożliwia plażowanie i kąpiel. Mieszkańcy ośrodków wypoczynkowych tracą źródło utrzymania i coraz głośniej wyrażają swój protest.

Wydobycie węgla napotyka sprzeciw również w województwie śląskim.

>>> Jakie jeszcze regiony protestują przeciwko wydobyciu węgla? Czy wielki biznes jest pod presja? Co na to polscy politycy? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj