Cieśnina położona jest między i oddziela od .
Ten szlak komunikacyjny ma olbrzymie znaczenie strategiczne. Przepływa nim ok. 17,4 milionów , co stanowi blisko jedną piątą światowego zużycia tego surowca. Szacuje się, że to nawet 40 proc.
Ilość ropy, która codziennie transportowana jest przez cieśninę Ormuz to w przybliżeniu dwa razy więcej niż cała jej produkcja w USA. Około 80 proc. z niej kierowana jest na rynki azjatyckie.
Łączące akweny przejście to główna trasa eksportu ropy z Arabii Saudyjskiej, Iranu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kuwejtu oraz Iraku. Trasą to również większość gazu skroplonego gazu ziemnego (LNG) eksportuje Katar.
Z powodu regionalnych napięć państwa Zatoki Perskiej próbują budować inne rurociągi, by uniezależnić się od eksportu ropy cieśniną.
Bezpieczeństwa ruchu morskiego w regionie strzeże V Flota USA, która stacjonuje w Manamnie w Bahrajnie. Od rewolucji islamskiej w 1979 roku cieśnina Ormuz stała się jednym z miejsc zwiększonej rywalizacji irańsko-amerykańskiej.
W latach 1980-1988, podczas wojny iracko-irańskiej, armie obu krajów atakowały tankowce przeciwnika. Nazywane jest to "wojną tankowców".
W 1988 roku irański samolot pasażerski został zastrzelony przez amerykański krążownik. Zginęli wszyscy pasażerowie i członkowie załogi - łącznie 290 osób. Strona amerykańska uznaje to za omyłkę; irańska za celowy atak.
W 2010 roku japoński tankowiec został zaatakowany przez grupę powiązaną al-Kaidą.
W 2012 roku Iran zagroził blokadą cieśniny w odwecie za amerykańskie i europejskie sankcje wymierzone w irański sektor naftowy. Miały one na celu zatrzymanie rozwoju irańskiego programu nuklearnego.
W 2015 roku siły irańskie przejęły kontrolę nad kontenerowcem i ostrzelały singapurski tankowiec. Według Teheranu drugi z tych statków zniszczył irańską platformę wiertniczą.
W 2018 roku prezydent Iranu Hasan Rowhani zasugerował, że Iran może zakłócić transport ropy w cieśninie. Była to odpowiedź na wezwania USA, by zredukować irański eksport ropy do zera.
W maju 2019 roku u wybrzeży Zjednoczonych Emiratów Arabskich doszło do "ataków sabotażowych" na cztery statki handlowe, w tym saudyjskie tankowce. Do ataków nikt się nie przyznał, ale doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton obwinił o nie Iran. Teheran odrzuca te oskarżenia.
13 czerwca 2019 roku dwa tankowce były celem niezidentyfikowanego ataku u wybrzeży Iranu w Zatoce Omańskiej. W jednym przypadku na pokładzie doszło do eksplozji i pożaru, w drugim również do eksplozji, co zmusiło załogi do porzucenia jednostek i pozostawienia ich dryfujących na wodach między arabskimi państwami Zatoki Perskiej a Iranem. Z obu jednostek ewakuowano łącznie 44 członków załóg. Nie wiadomo, co spowodowało wybuchy.
Sekretarz stanu USA Mike Pompeo oświadczył w czwartek, że "ocena rządu Stanów Zjednoczonych jest taka, iż Islamska Republika Iranu jest odpowiedzialna za ataki, które miały miejsce w Zatoce Omańskiej". Z opinią tą zgodziły się Wielka Brytania i Arabia Saudyjska. Atak potępiły Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar i Egipt.
Iran odrzucił oskarżenia USA. Według oświadczenia przekazanego w czwartek wieczorem przez irańską misję przy ONZ, "Iran kategorycznie odrzuca nieuzasadnione twierdzenie USA o przeprowadzeniu ataków na dwa tankowce w Zatoce Omańskiej i potępia je w możliwie najostrzejszy sposób".
>>> Czytaj też: 3,5 zł na jedną akcję PKN Orlen. To rekordowa dywidenda w historii spółki
