"Myślę, że frekwencja wyborcza będzie dzisiaj wyższa niż w marcu" – mówi PAP jeden z członków komisji wyborczej z ramienia Partii Ludowo-Republikańskiej (CHP) w szkole podstawowej im. Sehita Nuri Senera.

"Dla wielu ludzi fakt, że poprzednie marcowe wybory zostały anulowane, podwójnie zmobilizował ich do tego, żeby dzisiaj tutaj przyjść. Wierzą, że w ten sposób spełniają swój obowiązek wobec kraju" - dodaje.

Te słowa potwierdza Elife, która właśnie opuszcza szkołę po oddaniu głosu na Ekrema Imagolu, 49-letniego kandydata opozycyjnej CHP, który prowadził w większości przedwyborczych sondaży.

Reklama

"Dzisiejsze wybory są bardzo ważne nie tylko dla Stambułu, ale dla całej Turcji" – mówi PAP ta 30-letnia aktorka.

"Głosowałam na Imamoglu, ponieważ uważam, że należy wreszcie przytrzeć nosa (prezydentowi Recepowi Tayyipowi) Erdoganowi. To jest dyktator. W Turcji obecnie mamy same problemy. Jeśli go nie powstrzymamy, nie wiem, co stanie się z naszym krajem" - podkreśla kobieta.

Elife sądzi, że Imamoglu odniesie zwycięstwo, ale obawia się, że Erdogan i jego rządząca Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) tego nie zaakceptują. "Władza jest w ich rękach, więc jeśli wymyślą jakiś sposób na usunięcie Imamoglu od władzy, nikt nie będzie mógł na to nic poradzić" – mówi Elife.

"Pozostanie nam znowu walenie nocą łyżkami w garnki (tradycyjny stambulski sposób wyrażania dezaprobaty dla rządu). A to przecież nie wystarczy" - kontynuuje.

W zwycięstwo Imamoglu wierzy też 40-letnia Emine, która przyszła do szkoły z mężem i 20-letnim synem. "Wszyscy na niego głosujemy" – mówi PAP kobieta, która ma na głowie tradycyjną chustę.

"Jesteśmy właścicielami małej restauracji, więc wiemy o kryzysie tureckiej liry z własnego doświadczenia. Przychodzą do mnie ludzie i pytają się, jak to jest, że ja, kobieta w chuście, głosuję na CHP. Odpowiadam im, że to, czy noszę chustę, czy nie, naprawdę nie ma znaczenia. Kiedyś to CHP była dla nas zagrożeniem, a Erdogan naszą nadzieją. Teraz to AKP stało się niebezpieczne. Więc głosujemy na CHP" - mówi.

Podobnie myśli jej syn, który jest studentem. "Sądzę, że w Kurtulus na Imamoglu zagłosuje większość mieszkańców, jakieś 80, może 90 proc. Kochamy jego uśmiech i pozytywne nastawienie do życia" – mówi PAP Mustafa, który na nadgarstku nosi plastikową bransoletkę z wypisanym na niej hasłem wyborczym Imamoglu "Wszystko będzie dobrze".

"Na naszej ulicy wszyscy go popierają. Przecież widzimy, co się dzieje i chcemy zmiany. Jeśli zwycięży Imamoglu, jest nadzieja, że coś się poprawi. Najbardziej boję się, że wygra Binali Yildirim (były premier Turcji, kandydat AKP - PAP) i wszystko będzie tak samo" - mówi.

Inaczej uważa 29-letnia Irem, która pracuje w firmie należącej, jak mówi, do "wysokiego rangą polityka AKP".

"Nie podzielam poglądów AKP i nigdy bym na nich nie głosowała, mimo że dla nich pracuję. Ale tak samo nie ufam Imamoglu. Wiem, że to brzmi dziwnie, bo teraz wszyscy się nim zachwycają, ale mnie się wydaje, że on tylko udaje takiego dobrego. Tak naprawdę to my o tym człowieku nic nie wiemy. Dzisiaj rano myślałam, żeby sobie nawet te wybory odpuścić, ale w końcu zdecydowałam się przyjść. Zagłosuję na któregoś z niezależnych kandydatów" - zdradza.

Na kandydata AKP, 63-letniego Yildirima, zagłosuje za to Hasan, właściciel małego sklepu warzywnego. "To prawda, że mamy obecnie w kraju duże problemy, ale AKP nie jest temu nic winna. Wszystkiemu winna jest Ameryka i (prezydent USA) Donald Trump" – mówi PAP. Erdogan "to bardzo mądry polityk i on sobie z tym wszystkim poradzi. Dlatego potrzebuje naszego poparcia" - dodaje.

W dzielnicy Kurtulus, kiedyś zamieszkanej głównie przez Greków i Ormian, obecnie mieszka stambulska klasa średnia. Wielu mieszkańców to emeryci. W Kurtulus jest dużo małych restauracji serwujących tradycyjne tureckie potrawy, małych sklepików spożywczych wypełnionych po brzegi różnymi rodzajami tureckich serów i wędlin oraz piekarni, na których półkach piętrzą się stosy bochenków chleba, precli i słodkich bułeczek.

W ostatnich ogólnotureckich wyborach samorządowych w marcu br. większość mieszkańców Kurtulus głosowała na Imamoglu. W wyniku tych wyborów kandydat CHP został burmistrzem Stambułu, ale po 18 dniach urzędowania Wysoka Komisja Wyborcza Turcji (YSK) odwołała go z tego stanowiska, jako powód podając nieprawidłowości techniczne w procedurze wyborczej. Za anulowaniem marcowych wyborów opowiedziało się 7 z 11 członków YSK. Pozostali głosowali przeciw.

Decyzja YSK wywołała w Turcji wiele kontrowersji.

>>> Czytaj też: Boeing pikuje? Historia pokazuje, że amerykański rząd zawsze mu pomagał