PAP: Od 1 lipca Ministerstwo Zdrowia wprowadza zmiany w organizacji szpitalnych oddziałów ratunkowych – jednolity obowiązkowy triaż oraz system TOPSOR, czyli trybu obsługi pacjenta w szpitalnym oddziale ratunkowym. Jak pan ocenia te zmiany?

J.Ł.: Od lipca ma wejść w życie rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie szpitalnego oddziału ratunkowego. Projekt tego rozporządzenia wzbudził ożywioną dyskusję nie tylko w środowisku lekarskim, ale także w środowisku dyrektorów szpitali mających w swoich strukturach SOR-y. Wielokrotnie pojawiał się też w mediach. Odbyło się wiele spotkań mających na celu wypracowanie optymalnych rozwiązań dotyczących tworzonego rozporządzenia.

Obecnie funkcjonują w Polsce 232 SOR-y, z których wiele miało już własne systemy triażowe. Problem polegał na tym, że nie były jednolite w całym kraju. Rozporządzenie w sprawie SOR ma tę kwestię uregulować i wprowadzić jeden system w całym kraju.

Reklama

>>> Czytaj też: SOR jest piekłem nie tylko dla pacjentów. Wywiad z ratownikiem medycznym

Ten jednolity system ma być wyłoniony w drodze przetargu, który ma być rozstrzygnięty w najbliższym czasie. Zakłada się, że będzie to system pięciu kolorów, w których każdy będzie stanowił informację, jak długo pacjent będzie oczekiwał na pierwszy kontakt z lekarzem na SOR. Ma to znaczenie w dużych SOR-ach przyjmujących kilkuset pacjentów na dobę.

Ponieważ stan pacjenta może się zmienić, rozporządzenie wprowadza także konieczność ponownej oceny stanu klinicznego pacjenta w kwestii sprawdzenia, czy nie wymaga on przekwalifikowania do grupy o wyższym priorytecie. TOPSOR jest systemem informatycznym, który w założeniu usprawni proces triażowania. Od początku roku program testowany był w kilku SOR-ach, a efekty tego pilotażu znalazły swoje odzwierciedlenie w projekcie rozporządzenia oraz w założeniach docelowego projektu TOPSOR.

PAP: Jak zmiany w szpitalnych oddziałach ratunkowych będą wyglądały w praktyce?

J.Ł.: Pacjent do szpitalnego oddziału ratunkowego może trafić przywieziony przez zespół ratownictwa medycznego (ambulansem lub śmigłowcem), może też zgłosić się osobiście. Każdy z pacjentów poddany zostanie ocenie pilności jego przyjęcia przez triażystę – wykwalifikowanego pracownika medycznego w wyznaczonym na SOR-ze pomieszczeniu.

To novum w skali kraju, dotychczas nie było w tej kwestii uregulowań prawnych, a każdy z naszych pacjentów oczekuje od personelu SOR zapewnienia poczucia intymności, przestrzegania tajemnicy lekarskiej.

Trzeba podkreślić, że gro pacjentów trafiających do SOR nie powinno w ogóle się tam znaleźć. Są to osoby z np. przeziębieniem, katarem, a często i tacy pacjenci, którzy przychodzą do SOR po receptę. Dlatego bardzo ważne jest, ażeby ustalić priorytety przyjęcia pacjenta przez lekarza i pacjentów, którzy nie wymagają natychmiastowej pomocy przesunąć na koniec kolejki, dając tym samym pierwszeństwo tym, którzy tej pomocy wymagają natychmiast.

Rozporządzenie w sprawie SOR wprowadza również możliwość przekierowania pacjenta, który nie powinien znaleźć się w SOR do POZ lub NiŚOZ oraz konieczność powiązania w jednej lokalizacji SOR i NiŚOZ.

PAP: Czy wprowadzenie systemu TOPSOR wprowadzi jakiekolwiek zmiany w obsłudze pacjenta?

J.Ł.: Każdy z przyjmowanych na SOR pacjentów będzie miał informację na podstawie przeprowadzonego triażu – jak długo będzie oczekiwał na kontakt z lekarzem, czy jego schorzenie jest poważne, czy może jednak otrzyma pomoc w swojej sprawie w gabinecie lekarza POZ lub nocnej i świątecznej opiece zdrowotnej, gdzie czas oczekiwania na załatwienie może być krótszy niż ten wskazany w wyniku triażu.

Docelowo rozporządzenie przewiduje powstanie NiŚOZ w szpitalach, w których zlokalizowany jest SOR i nie będzie potrzeby wędrówek pacjentów między oddalonymi od siebie placówkami. To bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ z jednej strony rozdzielimy pacjentów w ciężkim stanie lub pacjentów po ciężkich urazach, tych pacjentów, którzy nie wymagają pilnej pomocy lekarskiej i przekierujemy do nocnej i świątecznej opieki lekarskiej. Z drugiej strony nie ograniczymy im dostępu do np. badań diagnostycznych, ponieważ lokalizacja przychodni będzie znajdować się przy SOR, co oznacza, że lekarz będzie mógł wystawić skierowanie chociażby na podstawowe badania laboratoryjne.

PAP: Czy TOPSOR wprowadzi zmiany dla personelu medycznego?

J.Ł.: Z pewnością zmianę organizacji systemu pracy. Wprowadzenie rozporządzenia spowoduje stosowanie jednolitego systemu triażowania pacjentów. TOPSOR da możliwość organizacji ruchu chorych, poprzez ich tzw. strumieniowanie.

Jak wynika z danych przeprowadzonych kontroli (m.in. przez NIK), około 70 proc. pacjentów trafiających na SOR nie powinno się tam znaleźć. Wiele osób ze swoimi schorzeniami mogłoby się leczyć w trybie ambulatoryjnym bez angażowania potencjału SOR-ów. Miejscem, do którego należy się udać, jeśli nie występuje zagrożenie życia, jest nocna i świąteczna opieka zdrowotna. Dodatkowo TOPSOR da możliwość bieżącego monitorowania liczby pacjentów w SOR. Ordynator SOR będzie miał bieżący podgląd na czasy oczekiwania pacjentów w poszczególnych kategoriach, dzięki temu łatwiej będzie mógł organizować pracę na swoim oddziale.

PAP: Czy placówki medyczne są przygotowane na wprowadzenie systemu TOPSOR?

J.Ł.: Wśród funkcjonujących SOR-ów są placówki przygotowane na takie zmiany, ale są też i takie, które muszą się do nich dostosować. Potrzeba na to czasu, co przewiduje rozporządzenie ministra zdrowia. Dlatego też w pierwszej kolejności od 1 października zmiany funkcjonowania SOR dotyczyć będę 76 największych SOR-ów w kraju, przyjmujących najwięcej chorych.

Głównym problemem wydają się sprawy związane z niedoborami kadrowymi, a także z potrzebą integracji TOPSOR z systemem informatycznym szpitala oraz szkoleniami personelu. Ten problem Ministerstwo Zdrowia zamierza rozwiązać wzrostem nakładów finansowych na SOR-y (od 1 lipca 2019 r. stawka bazowa wzrasta 10-15 proc., a wkrótce też powstanie zespół w centrali NFZ, którego zadaniem będzie urealnienie wyceny procedur wykonywanych na SOR-ach).

PAP: Wspomniał pan wcześniej, że 70 proc. pacjentów nie powinno znaleźć się na SOR tylko skorzystać z pomocy w innych poradniach, jak wynika to z raportu NIK. Czy to oznacza, że musimy przygotować społeczeństwo do zmian?

J.Ł.: Oczywiście, że nasze społeczeństwo powinno być szeroko poinformowane o zmianach dotyczących funkcjonowania SOR-ów w Polsce. Szpitalne oddziały ratunkowe przeznaczone są dla osób znajdującym się w stanie zagrożenia życia. Czasami trudno jest jednak samemu pacjentowi ocenić, w jakim stanie znalazł się z powodu schorzenia, na które cierpi.

System triażowy pomoże mu w tej kwestii i wskaże wagę jego problemu zdrowotnego. Dlatego też MZ chce w drodze przetargu wybrać najlepszy, sprawdzony system triażowy, mający jak najmniejszy margines błędu, wykorzystujący wiedzę medyczną opartą na faktach. Pozostaje mi wyrazić nadzieję, że tak właśnie się stanie.

PAP: Jakie doświadczenia przyniósł pilotaż TOPSOR?

J.Ł.: Już sam proces wdrażania bardzo dużo wniósł do finalnej wersji docelowego projektu TOPSOR. Chociażby wystąpiły trudności w zapewnieniu bezprzewodowej łączności tabletów z siecią internetową zainstalowaną w jednym ze szpitali. W docelowym projekcie TOPSOR ten problem zostanie rozwiązany, wprowadzając możliwość instalowania aplikacji na komputerach stacjonarnych oraz zaopatrując szpitale w punkty dostępowe WI-FI.

Pilotaż potwierdził również to, że ok 65 proc. pacjentów w dwóch "najlżejszych" kategoriach, to jest w niebieskiej i zielonej, trafia do SOR. Są to pacjenci, którzy w większości mogliby zostać zaopatrzeni w POZ.

PAP: Czy TOPSOR ułatwi pracę na SOR-ach i zapewni bezpieczeństwo zarówno pacjentowi, jak i personelowi?

J.Ł.: Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że tak. Temu ma służyć wchodzące w życie rozporządzenie. Przede wszystkim wprowadzenie jednolitego systemu triażu poprawi bezpieczeństwo pacjentów. Ciągła ocena pacjentów będących w SOR-ze przez pielęgniarki i ratowników medycznych umożliwi szybkie reagowanie w razie zmiany stanu pacjenta i z pewnością pozwoli na wyeliminowanie takich katastrofalnych zdarzeń, jakie miały miejsce ostatnio na Śląsku.

Trzeba dodać, że nie da się od razu wprowadzić wszystkich zmian, dlatego minister zdrowia, widząc pewne problemy, dał czas szpitalom na spełnienie oczekiwanych wymogów. I dotyczy to kwalifikacji osób mogących pełnić funkcję ordynatora SOR-u, norm zatrudnienia kadr medycznych, integracji systemu TOPSOR z systemem informatycznym szpitala, ale także optymalizacji pracy podstawowej opieki zdrowotnej oraz nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej.

>>> Czytaj też: NIK: Pacjenci coraz więcej dopłacają do wyrobów medycznych