Lewestam: Histeria cnót, czyli co się stało w Białymstoku [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 lipca 2019, 07:22
Białystok, autor: Nightman1965
Białystok, autor: Nightman1965/ShutterStock
Jeśli ktoś bardzo chce się pozbyć nadziei na to, że gatunek ludzki ma jeszcze przed sobą świetlaną przyszłość, może sobie pooglądać filmy z marszu LGBT+ w Białymstoku.

Nic bowiem nie napełnia człowieka takim poczuciem beznadziei, jak oglądanie tłumu zapamiętale skandującego „Wypierdalać” w stronę spokojnie maszerujących ludzi – zwłaszcza, jeśli ten tłum używa agresywnej symboliki patriotyzmu, zawłaszczając tę obiecującą przecież cnotę dla swoich pełnych nienawiści celów.

Nie ma tu miejsca na moralny symetryzm. Faceci w czerni, którzy ewidentnie pałali rządzą krwi, są w tej opowieści po ciemnej stronie mocy. Taka agresja jest niedopuszczalna – niezależnie od tego, jak bardzo przeszkadza im taki marsz, jak bardzo wzdraga ich widok osób nieheteroseksualnych, jak mocno są przekonani, że geje i lesbijki wspólnie doprowadzą nasz przeżywający kryzys tożsamości kraj na skraj obyczajowej przepaści. Można oczywiście próbować ten symetryzm wprowadzać, np. pokazując demonstracje anty-PiS-u, na których ktoś krzyczy „Precz z Kaczorem” czy „Andrzej Duda, rozchyl uda”, bądź marsze z prowokacyjną tekturową waginą na drągu. Ale po pierwsze konflikt PiS – reszta świata jest tutaj w gruncie rzeczy drugorzędny w stosunku do czystej ludzkiej agresji, jakiej byliśmy świadkami, a po drugie koń jaki jest, każdy widzi. A mam na myśli to, że jeden tłum był realnie niebezpieczny, a drugi nie – i kropka.

Zrozumieć nie znaczy rozgrzeszyć. Ale zrozumieć zawsze warto, chociaż wcale nie po to, żeby się pochylać nad ciężkim losem agresorów. Niektórzy uważają, że przez sam fakt zrozumienia przyczynowo-skutkowych ciągów, które doprowadziły do jakiegoś wydarzenia, udzielają łaski rozgrzeszeń – „kibice są wykluczeni, stąd ich nerwy i dlatego nie wolno ich winić za to, że biją”. Otóż można rozumieć, że są wykluczeni, ale i tak ich potępiać za bicie, a nawet, o zgrozo, wsadzać do więzień. W końcu wszyscy jesteśmy tylko zbiorami atomów w deterministycznym świecie, a więc wszystko, co robimy, ma jakieś znajdujące się poza nami przyczyny, a jednak nie możemy odpuścić mówienia o winie i odpowiedzialności, bo byśmy pewnie oszaleli.

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj