Nie chodzi tu tylko o zatrzymanie przez Iran pływającego pod brytyjską banderą statku Stena Impero w odpowiedzi na zatrzymanie irańskich tankowców przez Londyn. W ostatnich miesiącach bowiem miały inne tego rodzaju incydenty, które nie miały nic wspólnego z przemytem czy sporami o połów ryb (czyli ze standardowymi powodami zatrzymań statków przez państwa). Powody zatrzymań statków są geopolityczne ze swej natury.

W listopadzie Rosja zatrzymała trzy małe statki pływające pod ukraińską banderą, które próbowały przełamać de facto blokadę Cieśniny Kerczeńskiej, mającej chronić budowę drogiego mostu z terytoriów Rosji na zaanektowany Krym. Moskwa nadal przetrzymuje załogi trzech statków pomimo, że Międzynarodowy Trybunał Prawa Morza nakazał ich uwolnić. Rosja jednak kwestionuje jurysdykcję Trybunału i utrzymuje, że zatrzymane statki przekroczyły granicę nielegalnie.

W czwartek Ukraina odpowiedziała na działania Rosji, konfiskując rosyjski tankowiec Nika Spirit. Według ukraińskiego wywiadu, ten tam statek został wykorzystany do zablokowania trzech statków z Ukrainy pod mostem w Cieśninie Kerczeńskiej.

W maju USA zatrzymały północnokoreański transportowiec Wise Honest pod zarzutem złamania nałożonych na Pjongjang sankcji. Reżim Kim Dzong Una jak dotąd nie odpowiedział na to ponieważ bardziej niż na eskalacji konfliktu, zależy mu na odzyskaniu statku. White Honest to drugi największy transportwowiec Korei Północnej, wiec jego utrata byłaby poważnym problemem dla koreańskiej gospodarki.

W USA toczy się dyskusja o zamianie północnokoreańskiego statku Wise Honest na USS Pueblo – amerykańskiego statku szpiegowskiego, który Korea Północną porwała w 1968 roku. Załoga tego statku po 11 miesiącach wróciła do USA. W ubiegłym tygodniu amerykański sąd federalny zgodził się na sprzedaż Wise Honest, zaś środki z tej transakcji miały by zostać przeznaczone jak rekompensatę dla rodziny amerykańskiego studenta Otto Warmbiera, który zmarł w północnokoreańskim więzieniu.
Wszystkie te wydarzenia mają coś wspólnego: korzyści wojskowe i dyplomatyczne oznaczają, że jedna ze stron może działać bezkarnie.

Reklama

Oczywiście Iran nie mógł nic zrobić, aby powstrzymać zatrzymanie statku Grace 1 przez Wielką Brytanię pod Gibraltarem. Tak samo Wielka Brytania nie dysponuje odpowiednią siłą morską w Zatoce Perskiej, aby powstrzymać Iran przed podobnymi działaniami. Co prawd zubożała brytyjska flota dysponuje jedną fregatą w regionie, ale nie może być ona wszędzie w tym samym czasie. Teoretycznie USA mają takie zasoby, aby powstrzymać Iran przed zajmowaniem brytyjskich statków, ale tym razem Waszyngton postanowił się nie wtrącać.

Ukraina także nie dysponuje siłą morską zdolną do powstrzymania Rosji przed traktowaniem Cieśniny Kerczeńskiej jako swojego terytorium. Kijowowi brakuje również siły militarnej, aby odbić zaanektowany Krym.

Choć kraje Zachodu głośno domagały się od Rosji uwolnienia ukraińskich statków i marynarzy, to jednocześnie nie mogą zrobić nic, aby zmusić do tego Moskwę, bez wytwarzania dodatkowej eksalacji i być może szkody Ukrainy.

Z drugiej strony Rosja ze swojej strony nie może rozpocząć wielkiej wojny o tankowiec, który zbudowano w 1989 roju. Koszty takich działań znacząco przekraczałyby korzyści. Poza tym Ukraina pozwoliła załodze rosyjskiego statku odejść. Rosja zaś zagroziła konsekwencjami, jeśli jej marynarze mieliby zostać potraktowani w niewłaściwy sposób.

W przypadku sporu USA-Korea Północna, jeśli koreański statek zostałby sprzedany na rzecz rodziny Otto Warmbiera, reżim Kim Dzong Una mógłby na to odpowiedzieć. Gdyby tak rzeczywiście się stało, opcje dalszych działań ze strony USA byłby ograniczone, odkąd Pjongjang dysponuje bronią atomową.

Zasady międzynarodowe, takie jak multilateralne sankcje czy Prawo morza, są niczym bez odpowiedniego wzmocnienia. Wszystkie opisane tu zajęcia statków pokazują, jak chwiejna jest równowaga i jak trudno utrzymać zasady.

Państwa autorytarne, takie jak Iran, Korea Północna czy Rosja Putina, lub nawet te oportunistyczne, jak Ukraina czy USA Trumpa, mogą przejmować własność innych oraz obywateli obcych państw po to, aby prowadzić swoisty handel i wzmacniać swoją słabą pozycję dyplomatyczną.

Co prawda wymiana statków i zakładników może być postrzegana jako niesmaczna i obarczona konsekwencjami, ale może być konieczna tam, gdzie w grę wchodzi porwanie ludzi. Na przykład Ukraina byłaby całkowicie usprawiedliwiona, gdyby zażądała uwolnienia swoich ludzi w zamian za uwolnienie rosyjskich marynarzy. Zwlekanie prezydenta Wołodymyra Zeleńskiego i bezwarunkowe uwolnienie Rosjan tylko przedłuży cierpienia porwanych Ukraińców.

W przypadku konfliktu na linii Iran-Wielka Brytania, marynarze nie są obywatelami obu krajów, zatem nie powinni być przedmiotem handlu i wymiany. Obie strony powinny pozwolić im po prostu odejść. W przypadku sporu USA-Korea Północna, załoga statku Wise Honest nie została zatrzymana.

Jeśli chodzi o sprzęt i statki, przynajmniej dwie wymiany – pomiędzy USA a Koreą Północną oraz pomiędzy Ukrainą a Rosją – doprowadziłyby do sytuacji, gdzie obie strony wygrywają, bez dalszej eskalacji. Jednak w szerszym globalnym kontekście w świat poszedłby bardzo niewłaściwy sygnał. Otóż taki, że porządek międzynarodowy nie istnieje, a wszelkie rozwiązania mają charakter transakcyjny, a nie oparty o uniwersalnie akceptowane zasady.

Tak czy inaczej, branża transportu morskiego powinna przyswoić sobie ważną lekcję: bez odpowiedniej ochrony statki mogą łatwo stać się „geopolitycznymi fantami”, jeśli tylko wpłyną na wody wrogów swoich państw.

>>> Czytaj też: Wielka siła czy wielka słabość USA? Zobacz, co ujawnia kryzys wokół Iranu [OPINIA]