Te cztery dni dni to szczyt wakacyjnego sezonu dla osób działających w branży turystycznej. Dane zebrane przez HRE Investments pokazują, że w miejscowościach szczególnie lubianych przez turystów bardzo trudno jest znaleźć wolny pokój. Na chętnych czekają już ostatnie oferty, a przez to ich ceny nie należą do najniższych.

- Chcąc we dwoje spędzić trzy noce w Sopocie, Kołobrzegu, Międzyzdrojach, Świnoujściu czy Zakopanem trzeba było liczyć się ze średnim wydatkiem na poziomie 1,5 do nawet ponad 2 tys. zł - mówi w rozmowie z MarketNews24 Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments. - Oczywiście nawet w tych miejscach stawki są bardzo zróżnicowane – od około 100-200 zł za kwaterę prywatną czy łóżko w hostelu po 2-3 tysiące złotych za dobę w apartamencie hotelowym z wyszukanym śniadaniem i widokiem na morze czy góry.

>>> Czytaj też: Gorsze hotele, brud i brak klimatyzacji. W tym roku już blisko 140 skarg na branżę turystyczną

Wyraźnie taniej jest w Wiśle, Szklarskiej Porębie, Karpaczu i Krynicy – Zdroju, choć i tu z portfela trzeba wyjąć średnio 300-400 złotych za dobę, aby na ostatnią chwilę znaleźć nocleg dla dwóch osób.

- To w dużej mierze efekt bogacenia się Polaków, których po prostu coraz częściej stać na wyjazdy urlopowe - wyjaśnia ekspert. - Warto przytoczyć chociażby dane Eurostatu, z których wynika, że w 2018 r. na tygodniowe wakacje mogło sobie pozwolić 65,4% Polaków, a jeszcze 5 lat wcześniej był to luksus zarezerwowany dla 39,4% rodaków.

Nie bez znaczenia jest też rosnąca popularność Polski w oczach turystów zagranicznych. Ci przeważnie doceniają wysoki standard świadczonych usług połączonych z przystępną – jak dla zachodniego portfela – ceną. I tak z danych GUS wynika, że na przykład liczba noclegów udzielonych turystom zagranicznym wzrosła w 2018 roku do 17,7 mln z poziomu 12,5 mln 5 lat wcześniej.

REKORDOWY WEEKEND: W HOTELACH W POLSCE ZABRAKŁO WOLNYCH MIEJSC