Polacy zajmują trzecie miejsce w Europie pod względem wypalenia zawodowego – zaraz po Rosjanach i Serbach. Aż 62 proc. Polaków potwierdza, że ma za sobą doświadczenie wypalenia zawodowego lub jest na krawędzi.

Jak pokazują badania, w Europie widać tendencję wzrostową: wypalenia doświadcza już 55 proc. Europejczyków, wydaje się zatem, że jest to problem niemal powszechny. Dla 41 proc. spośród badanych to dowód na to, że coś wyjątkowo złego dzieje się z naszymi środowiskami pracy.

Światowa Organizacja Zdrowia wpisała syndrom wypalenia zawodowego na swoją listę chorób i dolegliwości. Każda z chorób ma swój określony kod i to właśnie tym kodem posługuje się lekarz, gdy wypisuje nam zwolnienie. Na wypalenie zawodowe, choć to poważna sprawa, zwolnienia jednak nadal nikt nam nie wypisze. Dlaczego? Ponieważ syndrom wypalenia zawodowego wciąż nie posiada statusu pełnoprawnej choroby – prawdopodobnie uzyska go dopiero po roku 2022.

Według raportów, kraje o słabszych gospodarkach i te, w których pracownik często pracuje w systemie nadgodzin będą zawsze borykać się z problemem większego poziomu wypalenia zawodowego.

>>> To jednak nie wszystko: według raportu Schaufela, na ryzyko wypalenia zawodowego przekładają się czynniki, które z ekonomicznymi pozornie nie mają wiele wspólnego. Jakie? O tym więcej w kolejnym odcinku podcastu „DGP Talk: Obiektywnie o biznesie”.